nie mam ochoty rozmawiać z twoim dzieckiem

Nie mam ochoty rozmawiać z twoim dzieckiem

Od czasu do czasu mam okazję spotkać się w kameralnym gronie ze znajomymi. Tylko my, oni, aromatyczna kawa, pyszne ciasto…i słodki hałasek w dziecięcym ubranku. Wiem, właśnie mnie znienawidziłeś, bo co za ta wredna pinda dzieci nie lubi i na dodatek pisze o tym posty. Ale to nie tak jak myślisz! Tu nie chodzi o niechęć do dzieci, ja po prostu nie mam ochoty rozmawiać z twoim dzieckiem. Zaprosiłeś mnie Ty. Spotkałam się z Tobą i rozmawiać zamierzam także tylko z Tobą, a nie odpowiadać na nagabywania Twojego dziecka. Na początku to zrobię. Odpowiem mu raz. Drugi. Trzeci. Ale nie zamierzam spędzać całego wieczoru na zabawianiu Twojej pociechy. 

Do wora z nią, a wór do jeziora!

Pewnie myślisz sobie, co za ta kobieta, matka w dodatku, która nie lubi dzieci! Potwór jakiś! Ale to nie tak. W tej chwili nieistotne jest, czy jedne dzieci lubię, a inne nie, a może wcale żadnego dziecka nie lubię. To naprawdę nie ważne. Ja po prostu nie mam ochoty rozmawiać z nim przez caluteńkie nasze spotkanie. Umówiłam się z Tobą, z Wami i to z Wami chciałabym sobie porozmawiać, poplotkować, pośmiać się…a tymczasem każda ciekawa rozmowa jest przerywana przez dziecko. Dzieci są ważne, ale w pewnym wieku można zacząć je uczyć, że nie wolno przeszkadzać dorosłym w rozmowie. Raz, drugi, czwarty raz, nawet mi powieka nie drgnie. Po trzydziestym lekko westchnę zrezygnowana, że z dorosłej rozmowy nici…

Zanim mnie ukamienujesz…

Ja też mam dzieciaka. Wiem jak to jest, że czasami nie da się zapanować nad jego energią i pomysłami. Nie mam Ci tego za złe, dzieci to tylko dzieci, potrzebują uwagi, należy spełniać ich potrzeby, ale… Nie czuję się komfortowo, gdy Twoje dziecko siada mi na kolanach i pokazuje dwudziestą z rzędu zabawkę. To urocze i rozumiem, że dziecko jest dumne i szczęśliwe z tej zabawki i koniecznie chce mi ją pokazać, może też chce mi się przypodobać w tej sposób, nie wiem. Lecz, czy musimy to robić przez kolejne trzy godziny? Miej litość nade mną i zaproponuj szkrabowi jakąś zabawę…w którą nie trzeba angażować dorosłych gości. Moje ciasto czeka, kawa dawno wystygła, wszyscy dorośli rozmawiają miedzy sobą, a ja zostałam sama na placu boju. 

Nie jestem dobra w dziecięce small-talk:

  • Widzisz? – tu następuje podetknięcie mi pluszaka na odległość centymetra od nosa.
  • Och jaki piękny eee…yyy…hmm miś…? – zgaduję, bo pluszak widać swoje przeżył.
  • Ale pani jest śmieszna, to przecież jest piesek! – och no tak, myślę, pierwsze lody przełamane.
Nie mam ochoty rozmawiać z Twoim dzieckiem

Ratunku! Nie potrafię. Nie umiem. Czuję się skrępowana, a im mocniej się wykręcam, tym mocniej Twoje dziecko na mnie napiera. Po prostu zrozum, że nie czuję się dobrze w roli zabawiacza dziecka. Męczy mnie ta sytuacja no i przecież chciałam porozmawiać z Tobą! Jak tam w pracy, co tam u Mamy, jak się miewasz, co ze zdrówkiem… Wiesz typowe pogaduszki dorosłych. Czy coś w tym złego?

Nikt nie powiedział, że wcale nie porozmawiam z dzieckiem! Oczywiście, że porozmawiam, odpowiem na pytanie, uśmiechnę się, pochwalę, że ładnie mówi wierszyk… Tylko nie róbmy proszę z naszego spotkania jednego wielkiego występu Twojego dziecka. Jest cudowne i wspaniałe, ale wolałabym żebyśmy chociaż na moment mogli porozmawiać na inne tematy. Bo ja z nim nie mam ochoty rozmawiać…tak długo.

Nie obrażaj się na mnie, gdy mówię Twojemu dziecku, że teraz pójdę rozmawiać z dorosłymi…a ono zaczyna płakać :/ Czy jesteś pewien, że to moja wina?


Zdarzyło Ci się niechcący zostać „nową, gadającą zabawką” dziecka Twoich znajomych? Napisz w komentarzu, jak sobie z tym poradzili, czy może jednak…zostawili Cię ze słodkim problemem na głowie? 

Sprawdź, czy nadajemy na tych samych falach, na moim fanpage na Facebooku.

(Wizyt 2 838 times, 1 wizyt dzisiaj)