Mleko z piersi – piana z pyska

Gdyby jeszcze dziesięć lat temu ktoś mi powiedział, że w cywilizowanym kraju, gdzie rodzina i tradycja wciąż niosą ze sobą pewną wartość, karmienie piersią budzi wiele kontrowersji, po prostu parsknęłabym śmiechem. Siedemnastoletnia ja kazałaby mu puknąć się w czoło i odparłaby, że przecież karmienie piersią to jedna z najnaturalniejszych rzeczy, jaką można sobie wyobrazić. I spytałaby w jaki sposób kobiece mleko może powodować u innych taką pianę z pyska. A jednak. Może. Wiem to już starsza ja, która przestała pytać, a sama przeżyła to na własnej skórze.

Na potrzeby tego wpisu załóżmy, że karmienie piersią polega na tym, że mama maluszka w miejscu publicznym (gdy jest daleko od pokoju dla rodziców z dziećmi) siada sobie w ustronnym miejscu, ewentualnie odwraca tyłem do widowni i zaczyna karmić. Wrażliwa na cudze spojrzenia kobieta dodatkowo może okryć się pieluchą tetrową, chustą, szalem, czymkolwiek, wszak chce nakarmić dziecko, a nie pokazywać światu swój biust. Zakrywanie się matki karmiącej nie uważam za obowiązkowy punkt programu. Dlaczego? Bo w upały mało kto nosi szale, a chustę czy pieluchę mała wiercipiętka może ściągnąć rączką. Są też maluszki, które boją się zakrywania główki. I na tym cała historia karmienia powinna się skończyć. Niestety nie zawsze tak jest.

Mleko z piersi – piana z pyska!

Nie wiem czemu i na jakiej podstawie ludzie twierdzą, że karmienie dziecka w miejscu publicznym (w takiej formie jak opisałam powyżej) jest obrzydliwe. Przecież kobiety, samice ssaków karmią swoje potomstwo piersią od tysięcy lat, co w tym nienaturalnego, złego, ohydnego? Jak coś, co jest zaspokajaniem najbardziej podstawowej potrzeby człowieka, może być uznawane za chore? Skoro ty możesz sobie jeść, gdzie ci się podoba, to dlaczego dziecko nie może?

Niemowlę, noworodek, to istota tak krucha, że należy możliwie jak najszybciej spełniać wszystkie jej potrzeby, a dłuższa chwila oczekiwania kończy się płaczem. Dziecko nie umie inaczej sygnalizować głodu, musi płakać, bo takie zachowanie podpowiada mu pierwotny instynkt, dziecko płacze, a matka szybko biegnie z wózkiem do pokoju dla rodziców z dziećmi. A ono dalej płacze, aż wreszcie zaczyna się zanosić płaczem. Wiesz co to znaczy? Maluch wpada w bezdech, z którego nie umie wyjść bez pomocy. I z jakiej racji? Żeby zaspokoić swoje idiotyczne widzimisię, przegoniłeś karmiącą matkę, „bo to obrzydliwe co ona robi”. Bo twoje kaprysy muszą być zaspokojone w pierwszej kolejności, jak gdybyś zapomniał, że jesteś już dorosły! Dziecko ma się poddusić płaczem, bo ty o wielki pan dorosły musisz pokazać jego matce gdzie jej miejsce! Bo polak rodzicowi wilkiem.

Niech cudze mleko nie toczy ci piany z ust! Jeżeli oburza cię widok karmiącej matki to pamiętaj że:

– Jesteś dorosły, podobno potrafisz powstrzymać swoje odruchy, ba nawet twierdzisz, że noworodek też powinien potrafić panować nad swoimi odruchami, więc zamknij gębę, zanim powiesz o dwa słowa za dużo!

– Nikt nie każe ci patrzeć! Nawet w trakcie bezpośredniej styczności z karmiącą możesz odwrócić wzrok w inną stronę lub pobawić się telefonem. Tak robią normalni ludzie. Nie przejmują się widokiem.

– Możesz wstać i wyjść, odwrócić się, przesunąć krzesło w bok, poprosić obsługę o wskazanie ci innego miejsca, a nawet wsadzić łeb w doniczkę! Wara ci od kobiety!

– Zarygluj się w domu, niech paskudne widoki nie narażają twojego delikatnego zmysłu estetyki! Przecież na chodniku możesz spotkać wypiętego pieska, pod sklepem śmierdzącego Żulesława, zwracającego śniadanie, a na ławce w parku możesz przypadkiem usiąść na zużytej prezerwatywie. Tyle strasznych rzeczy czyha na ciebie każdego dnia. 

Karmienie piersią nie jest paskudne, obrzydliwe, ani odrzucające. Jest czymś zwykłym, normalnym, to podstawa macierzyństwa. Okropne jest zwracanie uwagi kobiecie na to, że dobrze dba o dziecko. Bo jej mleko to największy skarb, który może podarować maleństwu. A ty? Jeżeli to przyprawia cię o mdłości, a uznajesz za stosowne krzyczeć, próbować wypraszać, a nawet szarpać karmiącą, to cud, że wytrzymujesz sam ze sobą patrząc w lustro…

Droga Mamo, nie reaguj na zaczepki impertynentów, którzy w swym egoistycznym podejściu myślą, że są władni mówić ci gdzie, kiedy i jak masz karmić! Jeżeli kiedykolwiek ze strachu przed oburzonymi spojrzeniami wybrałaś butelkę, nie rób tego więcej! Czy robisz to w sposób skromny i dyskretny? Tak? To możesz karmić praktycznie wszędzie! Twoje mleko to najcenniejsze, co możesz dać swojemu dziecku. Nie przerywaj karmienia tylko dlatego, że ktoś postanowił zwrócić ci uwagę. Jak mu tak źle to niech sobie pójdzie, niech się odwróci, schowa za firankę, cokolwiek. Siedź spokojnie i karm, bo do tego stworzyła Cię natura.

W tym momencie to Twoja najważniejsza rola, nie pozwól przerywać sobie wygłaszanej przez Ciebie kwestii, a zejdziesz z tej sceny z oklaskami!

Polubiłaś Panią Miniaturową? Polub też fanpage na facebooku!