Grzechy główne rodziców podstawówczaków

Czytelniczki meldują mi, że mojego bloga ciężko się czyta, ponieważ ludzie nie lubią, gdy mówi im się prawdę. Tym bardziej, gdy jest to prawda o nich samych. Latami żyją w bajkowym obrazie swojego ideału, po czym przychodzi taka Miniaturowa i podstawia im lustro pod twarz i woła: spójrz, taki jesteś naprawdę! Nie należę do blogerek, które wiecznie głaszczą swoich czytelników po główkach mówiąc: cacy, cacy. Chcę zmusić Was jeśli nie do myślenia, to chociaż do refleksji nad sobą samym. Zbyt wiele jest na forach perfekcyjnych mamuś, które kłamią na lewo i prawo, by zrobić lepsze wrażenie na obcych sobie ludziach. I po co? Więcej pokory moje kochane księżniczki. Jesteśmy jak diamenty, każda jest wyjątkowa, ale żadna nie jest nieskazitelna. Dziś przedstawiam Wam grzechy główne rodziców podstawówczaków, abyście sobie przypomniały, że klasa nie składa się tylko z jednego dzieciaczka, a nauczyciel to też człowiek.

Grzechy główne rodziców uczniaków

1. Dziecko świętsze od Papieża (i jego mamunia też)

Wręcz ubóstwiam rodziców, którzy z nieskrywanym oburzeniem przyjmują, najdelikatniejsze nawet, słowa skargi od nauczycielki. Jak ona śmie mówić o ich dziecku, że jest niegrzeczne?! Przecież Jasio to aniołek, muchy by nie skrzywdził, a ten wybity ząb kolegi to z pewnością sprawka innego dziecka! Pani się musiała pomylić, a trzech naocznych świadków to podstawione kłamczuchy! Grzechy? Nie mają nic wspólnego z ich dzieckiem!

2. Rodzic muzyk

Gra na nerwach nauczycielce. Wszystkim zawraca gitarę, przy czym koszmarnie fałszuje. Ma w głębokim poważaniu godziny konsultacji wychowawczyni i dyrektorki, bo liczy się tylko jego występ, tu i teraz! Na zebraniach dla rodziców nieustannie fałszuje i gubi melodię, bo choć od dwudziestu minut trąbi o swoim dziecku, to i tak nikt nie wie o co mu chodzi. Notorycznie przeszkadza w lekcjach i przedłuża zebrania dla rodziców swoimi bezsensownymi pytaniami, bo wciąż musi być „na scenie”. 

3. Nonkonformista

Główne grzechy tego rodzica to nieprzestrzeganie zasad.
– Szkoła prosi o zakup butów na wf z białą podeszwą, bo od innej psuje się specjalna nawierzchnia sali gimnastycznej – kupi czarne korki.
– Nauczycielka grzecznie prosi, aby nie pozwalać dzieciom przynosić zabawek do szkoły – jego dziecko następnego dnia przyjdzie z 40 centymetrowym robotem, który chodzi i strzela. 
– Zakaz przynoszenia (lub chociaż używania przez dzieci) telefonów komórkowych – następnego dnia dziecko zjawia się w szkole ze srajfonem, przecież to nie jest jakiś tam telefon! To urządzenie dla Übermensch.
– Uprasza się, by dzieciom na wycieczkę nie pakować słodyczy – spakuje gazowany napój, batoniki i chipsy.
– Zakaz wstępu dla rodziców na piętro szkoły (ze względów bezpieczeństwa) – on i tak wlezie.
Nieważne, czy zasady są głupie, czy nie. On złamie je wszystkie bez wyjątku. Bo ma taki kaprys.

4. Rajdowiec

Jeszcze nigdy nie splamił honoru przepuszczeniem dzieci na pasach. Pani Stopka jest dla niego jedynie niepotrzebnym elementem krajobrazu pod szkołą, a parking szkolny go nie obowiązuje. Bo najlepiej parkuje się w bramie, na wjeździe, pod kontenerami na śmieci, wzdłuż schodów szkoły lub w poprzek uliczki jednokierunkowej. Niech sobie ludzie poczekają, aż on wróci do samochodu. Grunt, że to nie on stoi w korku…bo to on go stworzył.

5. Iście

Do każdego tylko: może byście, powinniście, jakbyście, musielibyście, zaczęlibyście, gdybyście, zrobilibyście… Nic nigdy mu się nie podoba, ale on wie jak temu zaradzić – spełniając wszystkie jego roszczenia. Nawet te najdziwniejsze i zupełnie nierealne w typowej, publicznej szkole.

Potrafisz być szczery sam ze sobą? Jakie są Twoje grzechy?

Spodobało Ci się ucieranie nosa? Polub fanpage Pani Miniaturowa na facebooku!