Kończ waść wstydu (sobie) oszczędź! – Randka Studenciaka

Zawsze gdy myślę sobie, że gorzej być nie może, życie wyskakuje z krzaków i wymierza mi siarczystego glana w twarz, krzycząc: NIESPODZIANKA ŁAJZO! Tak też było i tym razem. Oto moja randka studenciaka.

Po burzliwym okresie dojrzewania, a następnie ustabilizowaniu się w czymś, co z początku nawet wyglądało na dobry związek, znów wszystko się zburzyło. W myśl zasady „zgoda buduje, niezgoda rujnuje” jak mawia księżna Anna Henrietta, powstrzymałam się od wymierzenia mściwej sprawiedliwości. Nooo… może tylko troszkę pokazałam jak się kończy doprowadzenie mnie do furii. Jednej, dwóch, ewentualnie siedmiu… 

Moja ówczesna sytuacja bardziej skłaniała mnie do zorganizowania balangi z okazji rozstania niż stypy i rocznego wycia w poduszkę, bo serio nie było po kim rozpaczać.
Wraz z dobrym nastrojem przypłynął chłopek-roztropek. Pisał, komplementował, nęcił, aż zachęcił. W końcu mówię: „chłopie mamy już ŚCIA lat, a nie AŚCIE, nie mam czasu na podchody. Dajesz mi tu migiem spotkanie na żywo, bo przez neta to ja sobie mogę z koleżankami plotkować, a nie człowieka poznawać”. Chłopek-roztropek się wystrachał „bo ja nieśmiały jestem”, na moje „to dobrze, bo ja też” nie zareagował większym entuzjazmem. Ale nie ma zmiłuj. Albo się spotkamy na żywo jak dorośli ludzie, albo niech nie marnuje mojego czasu i się żegnamy. Podchody trwały dobry miesiąc, jak nie dłużej. Fajnie nam się ze sobą gadało iii…

Wreszcie się ogarnął i zaprosił mnie na randkę! Był ciepły letni dzień, 28st, na wieczór zapowiadało się niewiele chłodniej, więc odstawiłam się w spódniczkę i sandałki. W końcu randka studenciaka! Przyjechał po mnie dobrym samochodem, wypucowanym na błysk, robił wrażenie. Do czasu, aż nie musiałam do niego wejść. Auto było typowym szoro-brukiem. Tak niskie, że wsiadając do niego zastanawiałam się, czy moje majty było widać z kosmosu…(tak, jestem staromodna i na randki ubieram bieliznę!)
– Gdzie chcesz jechać?
Nie chcąc wypaść na materialistkę i obżartucha, który każe się wozić po drogich restauracjach, zaproponowałam najładniejszy park w mieście (modląc się w duchu, żeby mnie tam komary żywcem nie zeżarły).
– Mhm…
Elokwentny nie? OK, mówił, że jest nieśmiały. Ruszyliśmy. Jedziemy, jedziemy, jedziemy. Gawędzimy sobie, jest miło i sympatycznie. Klima hula na całego, w końcu czuję, że dostałam gęsiej skórki z zimna. I złamałam odwieczną zasadę „kto kieruje autem – steruje klimą”
– Mógłbyś przykręcić klimatyzację? Troszkę zimno mi w nogi..
– Hehe no coś ty, zimno ci?
– Mi jest zawsze zimno, gdy nie ma 30st. – odparłam sprzedając mu swój uroczy uśmiech nr 7.
– Aha.  (tośmy se pogaaaadaaaali)
I klimy nie przykręcił, bo przecież jemu jest ciepło (w długich dżinsach). Jakoś to przełknęłam. I złamałam drugą zasadę „kto kieruje autem – wybiera drogę”
– Czemu nie skręciłeś w lewo? nie ma innej drogi do parku, jest na wyspie…
– Mhm.
I jechaliśmy, jechaliśmy, jechaliśmy, a ja próbowałam zgadnąć dokąd on mnie tak wiezie…
– Jedziemy do karczmy X?
– Nie.
– a może na bulwary?
– Nie.
– Tutaj niedaleko jest spokojna kawiarnia moglibyśmy…
– Nie mam ochoty na kawę.
– . . .

Kwadrans później:
– O właśnie mijamy moją uczelnię, tam jest skwerek z ławeczkami, może byśmy no wiesz…zatrzymali się, usiedli na ławeczce spokojnie porozmawiali, bo tak jak prowadzisz to mogę cię rozpraszać…
– Mnie nic nie rozprasza.
– OK, ale gdy z kimś rozmawiam lubię widzieć jego twarz.
– Przecież widzisz.
– Niby tak, ale lubię patrzeć komuś w oczy, odkąd wsiadłam do auta masz na sobie okulary przeciwsłoneczne, mógłbyś je ściągnąć?
– Tak mi się wygodniej jeździ, mówiłem, że jestem nieśmiały…
No tak, nieśmiałość to idealny argument na wszystko.
– Och, ok. A gdzie jedziemy?
– A tak sobie pojeździmy i porozmawiamy.
– Ok – odparłam i zrezygnowana oklapłam na siedzeniu pasażera. Już nawet przestałam zgadywać i pytać gdzie jedziemy.

. . .
Woził mnie tak przez następne półtorej godziny! Zjechaliśmy moje miasto wzdłuż i wszerz, nigdzie się nie zatrzymał, nigdzie nie chciał iść, tylko jeździć. Wychodziłam z siebie, żeby podtrzymać rozmowę, a mój ‚Hołowczyc’ najwyraźniej bardzo zadowolony z siebie i swojego autka woził mnie dalej i dalej… Wreszcie zaczęliśmy zataczać coraz większe koła, zjechaliśmy wszystkie powiaty wokół mojego miasta, było mi zimno, nie mogłam spojrzeć w oczy rozmówcy, a dupa rozpaczliwie domagała się rozruszania, bo cała ścierpła! Do ostatniej chwili nie traciłam nadziei, że może jednak gdzieś przystaniemy, żeby porozmawiać jak ludzie, ale nie. „Zostałam porwana” przez mojego, jeszcze tydzień wcześniej, wymarzonego faceta. Był miły, kulturalny i wykształcony, ale najwyraźniej minął się z powołaniem, bo zachowywał się jak taksówkarz z Alzheimerem…
Wreszcie zakończyliśmy naszą „szaloną” eskapadę polegającą na wspólnym milczeniu przez większość drogi. Odwiózł mnie do domu, co moja odrętwiała dupa przyjęła z zachwytem. Ja też, bo mogłam wyjść z tej lodówki na kółkach, w której komfortowo czułyby się jedynie pingwiny i Eskimosi. Grzecznie się pożegnałam i postanowiłam, że to była moja ostatnia wycieczka w tym roku…

Czy byłam zbyt marudna? Czy moje wymagania były zbyt wysokie? Nie sądzę. W moich wyobrażeniach, miłe spotkanie wygląda zupełnie inaczej. Randka studenciaka miała być lepsza! A tymczasem było niezręcznie i czułam się jak krowa wieziona do rzeźnika. Za wiele nie może powiedzieć, tylko wyglądać ze swojej przyczepki i podziwiać widoki. Chociaż… auto było tak niskie, że nawet podziwianie widoków mi odpadło, bo nic nie widziałam…

Dlatego dobra rada dla Was dziewczyny. Zawsze ustalajcie z facetem, co będziecie robić na pierwszej randce, bo możecie bardzo się zdziwić. Tak jak ja, naiwnie sądząca, że prawie 30letni mężczyzna da radę zorganizować coś tak banalnego jak spotkanie z kobietą. 

Wasza Żenua…yyy tzn. Meduza.


To by było na tyle luźnych notek w tym tygodniu. Znów mnie natchnęło na trudniejszy temat. Będę się nad nim pocić jeszcze kilka dni, ale już mnie ciekawi jak go ocenicie. Cierpliwości!

Tymczasem kto nie widział, zapraszam do dwóch poprzednich notek trylogii Kończ waść wstydu (sobie oszczędź)
Randka Gimbazjalisty i Randka Licbazy