Ile dzieci chciałabyś mieć?

Pytanie „ile dzieci chciałabyś mieć” słyszała chyba każda z nas.
Za mną podąża ono jeszcze od czasów dzieciństwa, gdy bawiąc się lalkami moja koleżanka spytała o to pierwszy raz.

Zadawano mi to pytanie jeszcze wiele, wiele razy.

Ile dzieci chciałabyś mieć? 

Pobrzmiewa w mojej głowie echo tego odwiecznego pytania. Pytania, które z niewiadomych przyczyn zawsze budziło we mnie filozoficzne zapędy. Każdy z nas odpowie inaczej. Każdy swoją odpowiedź uzasadni w inny sposób. Kierują nami różne motywy, historie, czy doświadczenia, od których zależy liczba wymarzonych dzieci.

Jak było kiedyś

Nie chciałam mieć dzieci w ogóle. Widziałam siebie jako realizująca się w biznesie elegancka, bardzo ważna pani ds. najistotniejszych. Była tam też minimalistycznie urządzona kawalerka i dwa koty, żeby im się samym nie nudziło jak ja będę się realizować w pracy. Takie były moje egoistyczne plany na przyszłość. Nie widziałam siebie w tej zaszczytnej roli jaką jest macierzyństwo.

Wersja utopijna

Chciałabym mieć dwójkę dzieci. Chłopca i dziewczynkę. Oboje w schludnych ubrankach, czyści i pachnący, zawsze grzeczni, dobrze wychowani, ze świadectwami rojącymi się od piątek i szóstek. O ja naiwna! Myślałam, że to wszystko dzieje się samo. Teraz, gdy wreszcie mam dziecko wiem ile pracy rodzica kosztuje wychowanie małego człowieka. A osiągnięcie tych jakże górnolotnych celów na ten moment jest dla mnie niewykonalne. Choć staram się jak mogę.
Dlaczego dwójka dzieci to dla mnie satysfakcjonująca liczba? Bo nas w domu też było dwie i tak mi się w głowie poukładało, że jak rodziców jest dwoje to i dzieci może być dwoje i mamy równowagę w przyrodzie. Ot, krótkie, proste i logiczne…na swój sposób 😉

Stan faktyczny

Mam jedynaka, który jest bardzo absorbujący. Wiem, że żadne z dzieci nie miałoby mnie w pełni dla siebie, gdybym ich miała więcej, bo najzwyczajniej w świecie moja sytuacja nie pozwala mi na to. Wymogi cywilizacyjne, wychowanie, tradycje rodzinne, stan finansów, a nawet brak odpowiedniego partnera życiowego to kilka podstawowych powodów, przez które kobiety poprzestają na jednym dziecku. Nie mamy czasu ani sił walczyć o pokaźniejsze stadko w domu, bo bez pieniędzy jest to niemożliwe. Pieniędzy nie ma jak się nie pracuje. Jak się pracuje nie ma się tyle czasu. Jak się nie ma czasu dla siebie to nie widzi się czasu dla innych, w tym dla dodatkowych dzieci.

Oczywiście istnieją kobiety, które nadludzkimi mocami doskonale łączą pracę z domem i opieką nad dziećmi. Potrafią zadbać o dom i męża, a jeszcze odnajdują czas na pielęgnowanie swoich pasji. One są moimi bohaterkami dającymi nadzieję, że jak nie ja, to są jeszcze inne kobiety, które zapełnią okoliczne place zabaw hałaśliwym szczęściem. 

Ile dzieci chciałabyś mieć? Dlaczego?
Życzę Ci, aby Twoje marzenia się spełniły.

Pozdrawiam,
Pani Miniaturowa