Kogo straciliśmy?

Śmierć jest czymś nieuniknionym. Czasem przychodzi zbyt wcześnie, by egoistycznie wyrwać nam ukochane osoby z ramion życia. Innym razem, mocno spóźniona, miłosiernie ratuje ludzi z ramion cierpień i chorób. Spodziewana, czy nie, przybywa zawsze wtedy kiedy uzna za stosowne. W odpowiednim momencie, ale tylko dla siebie. Bywa kapryśna, zabierze, by po chwili oddać. Nieprzewidywalna, lecz zawsze sprawiedliwa, bo prędzej, czy później przyjdzie po każdego z nas. Tym razem zjawiła się po pewną intrygującą kobietę, bo nawet śmierć zechciała ją poznać. Kogo straciliśmy?

Zmarła Maria Czubaszek, kobieta wyjątkowa, wszechstronna, utalentowana. Pisarka, satyryk, autorka tekstów piosenek, felietonistka, dziennikarka, scenarzystka. Kogo straciliśmy? Kolejną osobę, która nie bała się mówić na głos tego co myśli. Kontrowersyjna, charyzmatyczna, mistrzyni ironii, królowa polskiej satyry, jak nazywają ją dziennikarze.

Przez jednych uwielbiana, a przez innych…?

Nie ważni są inni, liczy się ta, którą straciliśmy. Moim zdaniem ubyło nam dobrego zbyt dużo. Bo w naszym kraju wciąż zbyt mało jest kobiet odważnych, szczerych, które nie boją się wygłaszać kontrowersyjnych przemyśleń. Tfu…są takie kobiety, lecz nie każda godna jest powtarzania, bo w szokujących wypowiedziach lubują się niektóre polityczki, a to co kontrowersyjne w ich ustach, nie zawsze jest najwyższych lotów. Chyba, że głupoty… A nam wciąż brak kobiet mądrych na szczycie, „na Czubaszku”, jakby wtrąciła Pani Maria, która nie stroniła od żartów na swój własny temat. Miała potężny dystans do siebie, o czym świadczyły m.in. te cytaty:

„Karol nie słucha tego co mówię. My nawzajem siebie generalnie nie słuchamy. Gdyby On mnie słuchał, to myślę, że tak długo nie bylibyśmy razem”,

A ktoś kiedyś powiedział, że mężczyzna, który jest z kobietą dłużej niż dwadzieścia lat, zasługuje na aureolę. Lepiej przyprawić mężowi aureolę niż rogi.”,

Koszmar ! Dlatego chciałabym trochę ładniej wyglądać przed spaleniem. Bo ja chcę być spalona. Na złość tym wszystkim, którzy zabraniają palić, puszczę dymek jeszcze po śmierci.”.

 

Celowo nie wspomnę o dwóch głównych rzeczach, z którymi kojarzy ją większość ludzi, bo moim zdaniem nie nałogi i nie podejście do rodziny definiuje człowieka. Lecz jego wkład w życie innych, a myślę, że Pani Maria Czubaszek dałam nam od siebie sporo. Lubię kobiety nie bojące się mówić otwarcie o pewnych sprawach, które nie przejmują się tym, co pomyślą sobie inni, że wygłaszają poglądy często sprzeczne ze swoją rolą społeczną, którą próbowano jej i tysiącom kobiet przed nią, narzucić siłą. Nie poddała się. Nie dała sobie nałożyć cudzych szatek. Zawsze była sobą. I myślę, że pozostała sobą do samego końca.

A według Was, kogo straciliśmy?


Zapraszam na fanpage Pani Miniaturowa