Nie czekaj na idealny moment, aby zacząć żyć

Mam polubione mnóstwo stron na facebooku, wśród nich nieśmiertelne Recepcjonista płakał jak meldował, które uczy jak zachowywać się w hotelach, ale i bawi zabawnymi anegdotkami z życia pracowników hotelu. Tak też miało być i tym razem. Lecz przypomniała mi się pewna smutna historia.zasiedzialsie

Mój Ex pracował fizycznie. Była to typowo męska, ciężka fizyczna praca. O kolegach wypowiadał się różnie, miał swoje sympatie i antypatie, lecz zawsze starał się być wobec wszystkich fair, bo gruncie rzeczy to on nie był taki doszczętnie zły, tylko z kobietami sobie nie poczynał jak należy, ale już mniejsza z tym.

O jednym koledze zawsze wypowiadał się z wyczuwalnym w jego głosie szacunkiem. Nie było żartów na temat tego kolegi, ani dziwnych komentarzy. Pewnego dnia było mi dane poznać tego kolegę. Przyjechał do nas do domu. Poczęstowałam go kawą, ciastem i zaczęliśmy rozmawiać. Był to prosty, spokojny i cichy mężczyzna. Bardzo kulturalny, wiedział co pochwalić, a na co przymknąć oko. Podobała mu się idea rodziny, macierzyństwa, posiadania dzieci, cieszył się, że tworzymy rodzinę i dbamy o dziecko, sprawiało mu to wyraźną przyjemność. Był dobrym człowiekiem. 

Gdy już się pożegnaliśmy mój Ex opowiedział mi nieco więcej o swoim koledze, który zrobił na mnie tak pozytywne wrażenie. Był on samotnikiem od wielu lat, poza pracą nie miał właściwie nic. Mieszkał w hotelu pracowniczym, dużo czytał, nie imprezował, nie pił, nie palił. Mówił, że nie ma nikogo, bo chce najpierw uzbierać pieniądze na porządny dom, a dopiero potem znajdzie sobie żonę i założy rodzinę. To były jego plany. To był dobry człowiek.

Rok później dowiedziałam się, że zmarł. Odszedł nagle. Miał chore serce. Wtedy pierwszy raz uroniłam łzę nad śmiercią kogoś na pozór zupełnie mi obcego. Było mi bardzo przykro, że nie zdążył spełnić swoich marzeń, że nie kupił domu i nie założył rodziny. Że nie doczekał się dnia, w którym mógł zacząć żyć.

Nie czekajcie na idealny moment.