fajerwerki

Fajerwerki – cudzy koszmar, który lubimy

Fajerwerki, sylwestrowa kość niezgody między miłośnikami hucznej zabawy, a ludźmi, którym bliskie jest dobro zwierząt. Radość dla oka, czy spokój futrzanych milusińskich. Podjąłeś już decyzję, co w tym roku będzie dla Twojej rodziny ważniejsze? 

Tak było…

Pamiętam, jak w dzieciństwie czekało się na ten jeden, jedyny dzień w roku, w którym można było bezkarnie nie spać do północy, jednocześnie zajadając się pysznymi smakołykami, które przyszykowali rodzice. W naszym domu nie było zwyczaju chadzania na bale, czy potańcówki. A u Ciebie? Czasem spotykaliśmy się w większym rodzinnym gronie i razem witaliśmy nadejście nowego roku. Często-gęsto wpadali do nas sąsiedzi i wspólnie puszczaliśmy fajerwerki, by móc hucznie pożegnać to co minęło, a radośnie powitać to co nowe. Myślę, że dorośli zdawali sobie sprawę, że okoliczne psy i koty są wystraszone, ale „przecież wszyscy puszczają fajerwerki… zwyczaj, tradycja, jak to tak bez…”. W mediach nie wspominano o tym problemie zbyt często, albo wcale? Nie ma się co oszukiwać. Tak to już było ponad 20 lat temu. 

Zawsze uwielbiałam fajerwerki

Uwielbiałam? Nie, ja nadal je lubię. Są piękne, choć głośne i śmierdzące. Niestety potrafią być też uciążliwe. Szczególnie dla zwierząt i rodzin z małymi dziećmi. Rzadko o nich myślimy, sama to przyznaję. 

fajerwerki 2

To już nie jest tylko jeden dzień w roku

Nasz dom usytuowany jest pomiędzy dwoma hotelami. Każde wesele, okazja i bez-okazja to fajerwerki lub lampiony. O 20:oo, przed 22:00, po 22:00…rzadziej o północy. Prawie każdy weekend, a i w tygodniu się zdarza. Do tych atrakcji doszli nasi „sąsiedzi” z osiedla obok. W tym roku trwa to mniej więcej od 16-18 grudnia. Czuję się, jakbym brała udział w wielkim testowaniu petard, sztucznych ogni. Zaczyna się już od godziny 18:00. Jak szaleć to szaleć… ech. Lubię fajerwerki, ale obawiam się, że niektórzy zaczynają odrobinkę przesadzać w tym temacie. Co za dużo, to niezdrowo. #PiesHooligan, co prawda opuścił kilka lekcji dobrych manier i nie wysławia się zbyt elegancko, ale chyba dotarłby ze swym przekazem do szerszej publiki 🙂

fajerwerki

Fajerwerki – cudzy koszmar, który lubimy

Chcemy czy nie, tak lubiane przez nas atrakcje potrafią być naprawdę przerażające dla zwierząt. Pies moich rodziców czasami był zdenerwowany hukiem. Biegał po całym domu i ogrodzie szukając tego bandyty, którego można by udziobać w tyłek. Niestety nigdy go nie dorwał, bo wróg fruwał w powietrzu. Kot znikał, doprowadzając mnie i mamę do rozpaczy, bo bałyśmy się, że już nigdy nie wróci. Na szczęście wracał, zawsze wraca. Nawet, gdy raz zaginął na ponad 2 tygodnie. Już pogodziliśmy się z tym, że odszedł lub ktoś zrobił mu krzywdę. A tu pod drzwiami odezwało się przeciągłe miauczenie. Był taki brudny i wychudzony! Wyglądał jak wielka, ruda, zrozpaczona kupa futra.

Teraz, gdy mieszkam już z Gajowym, mam okazję obserwować reakcje innych zwierząt. Moja kotka Arya jednego roku miała w głębokim poważaniu to co dzieje się za oknami. Z kolei następnego Sylwestra spędziłam w łóżku ze skaczącym po całym pokoju kotem, który wpadł w panikę. Z psami jest nie lepiej. Sunia wychowywana na dziewczynę myśliwego, przyzwyczajona do huku i wystrzałów, przejawia jedynie skrajną ekscytację, która wierzcie mi – również bywa upierdliwa! Z kolei mniejsza psinka przeżywa każdego roku traumę. Huki, błyski, syki, świsty – to dla niej prawdziwy koszmar. Serce pęka na widok tego malucha trzęsącego się pod kocem. Nijak nie da się jej uspokoić (dzisiaj się dowiedziałam, że nie należy przytulać wystraszonego psa), zamykanie gdziekolwiek również nie zdaje egzaminu. 

fajerwerki 3

Podjęłam decyzję

Podjęłam decyzję, tylko czy ja mam coś do gadania? W tym roku w naszym domu nie będzie fajerwerków. A na pewno ja nie przyłożę do tego ręki. Obędę się bez tego. Widowisko z pewnością i tak nas nie ominie, bo nie da się tak wpłynąć na całą lokalną społeczność, aby przestali świętować Sylwestra i Nowy Rok tak, jak robiliśmy to wszyscy od wielu, wielu lat. I ja, ani żadna inna osoba nie ma prawa ich do tego zmuszać. Przekonywanie kogoś na siłę rodzi opór. Możemy jedynie o tym rozmawiać i na spokojnie uświadamiać. Powodzenia.

A Ty? Jak spędzasz Sylwestra w tym roku?

Polubiłeś Panią Miniaturową? Polub również na Facebooku.
Jeżeli chcesz wiedzieć dlaczego ta mała, obca baba namawia Cię do zostania jej czytelnikiem, sprawdź ranking najlepsze artykułów, które opublikowała w tym roku na blogu –> Klikam i czytam.

(Visited 251 times, 1 visits today)
  • A światełko do nieba podczas Finału WOŚP? Tego zwierzęta się już nie boją?
    Swoją drogą, zawsze mnie dziwiło to, że krytykujący huczną zabawę w Sylwestra mówią wyłącznie o silnym stresie, jaki przeżywają zwierzęta, jednocześnie zapominając o tym, że w Polsce mieszka ponad 14 tys. weteranów- z których wielu cierpi na PTSD. Używanie pirotechniki widowiskowej może spowodować u nich nasilenie i nawrót objawów. A tym niestety nikt się już nie przejmuje 🙁

  • Nie zwykłam strzelać fajerwerków: najpierw się bałam odpalać, później uważałam, że to strata pieniędzy i na składkowego sylwestra wolałam przygotować coś dobrego do jedzenia, niż przynieść równowartość pieniężną w postaci petard. Obecnie wciąż się boję i szkoda mi kasy, więc w sylwestra na sępa oglądam cudze fajerwerki, ale do tego doszło jeszcze martwienie się o przerażone zwierzęta. Po tym, jak Tibor w tym roku szalał ze strachu, myślę, że na następnego sylwestra poproszę weterynarza o tabletki uspokajające. Szkoda, żeby pies się męczył.

  • Potrafimy żyć bez fajerwerków także nie bylo ich w tym roku. Z czasem człowiek mądrzeje i odstawia fajerwerki:)

  • Fajerwerki pooglądać pooglądam, ale bez szału. A co do zwierzaków, to prawda, one wtedy cierpią chociaż zdarzają się wyjątki. Np. pies mojej znajomej, który o północy wychodzi na spacer i reż ogląda wystrzaly nic a nic się nie bojąc 🙂

  • Paulina Chlosta

    W zupełności się zgadzam. W Kanadzie nie ma aż tak wielkiej celebracji Sylwestra. Fajerweki są tylko w dużych miastach i zazwyczaj są to tylko fajerwerki, które organizuje miasto. Zwykli ludzie nie zwykli strzelać, z czego bardzo się cieszę. Inna sprawa, to wielokrotnie widziałam jak ktoś zabierał psa na pokaz sztucznych ogni…serio? To już naprawdę trzeba nie mieć wyobraźni..

  • Mojej mamy piesek też to bardzo źle znosi, chowa się i nie można go znaleźć.

  • Aneta Jj

    Tak to juz jest przyjete ze Nowy Rok wita sie hucznie, nie wyobrazam sobie zeby tego nie bylo choc sama nie puszczam juz ze 3 lata i zeby w te noc bylo totalnie cicho :/ szkoda zwierzat bo sama kiedys mialam psa i bardzo sie bal mimo ze byl w domu z nami, ale mysle ze sa jakies sposoby zeby zwierzeta w te noc sie nie baly.

  • Ja fajerwerków w nadmiarze nie lubię, sama nie puszczam i zdarzyły się nam wypadki związane z fajerwerkami – na szczęście niegroźne. Z drugiej strony nie chciałabym z nich całkiem rezygnować, no i nie czuję, żebym miała prawo komuś zabraniać w tę jedną noc 🙂
    I właśnie. W jedną! Wczoraj, gdy nagle przed północą ktoś między blokami odwalił kanonadę, myślałam że wyskoczę i w tyłki im te petardy powystrzelam.