strój karnawałowy

Strój karnawałowy dla dziecka – czy to musi być znów księżniczka?

Za kilka dni rozpoczyna się karnawał. Na liczne imprezy i bale przebierańców wyruszą nie tylko dorośli, ale również i dzieci. Wybrałeś już strój karnawałowy dla dziecka? To Twoja coroczna zmora, duży wydatek, czy świetna okazja, by wykazać się kreatywnością?

Mój pierwszy strój karnawałowy

Zanim dopadła mnie choroba Perthesa, byłam zwykłą, małą dziewczynką, która tak jak inne dzieci w jej wieku chodziła do przedszkola. Pewnego dnia mama zapytała mnie, jaki chciałabym mieć strój karnawałowy na przedszkolny bal przebierańców. Choć dwadzieścia pięć lat temu świat nie był jeszcze tak skomercjalizowany jak teraz, normalnym marzeniem czteroletniej dziewczynki było zostać księżniczką, ewentualnie czarodziejką. Tak było i w moim przypadku. „Chcę być księżniczką!” wypipczała miniaturka i tak też się stało.

Mama wyczarowała śliczną sukienkę i sama zrobiła przepiękny kapelusz. Pamiętam jak się starała. Kilka razy przymierzałyśmy go na moją głowę, by idealnie pasował, a później kawałek po kawałku rysowała i wycinała ozdoby, które później na niego nakleiła. Nad samym tylko kapeluszem mama spędziła kilka godzin. Dwadzieścia lat później to ja robiłam dla mojego syna cylinder z kawałka czarnego brystolu. Z wyciętych fragmentów gazety zrobiłam czerwony pasek wokół ronda, a do niego udało mi się przykleić kilka kolorowych piórek. Robiłam go cztery godziny, koszmarnie bolały mnie nogi i kręgosłup, ale ani razu nie jęknęłam. Moja mama robiąc mój strój karnawałowy również się nie skarżyła. Bycie mamą zobowiązuje 🙂 

Mama nauczyła mnie czegoś więcej

Cierpliwość i poświęcenie to nie jedyna rzecz, której nauczyła mnie mama przy okazji wybierania i tworzenia stroju karnawałowego dla dziecka. Kilka lat później, gdy dziewczynka na wózku odeszła w niepamięć, znów nadarzyła się okazja, bym mogła iść na bal przebierańców. Mama oderwała się od gazetki szkolnej, nad którą pracowała już od kilku godzin (zawsze wszystko robiła ręcznie sama, nie raz i nie dwa kończąc o 2:00 w nocy).
– Za kogo chcesz się przebrać? – spytała.
– Może za księżniczkę? – odpowiedziałam.
Powoli podniosła głowę znad swojej pracy, spojrzała na mnie badawczo i spokojnie zapytała:
– Chcesz być księżniczką, tak jak inne dziewczynki?
– Nie chcę wyglądać tak jak inne dziewczynki – odparłam.

W mojej głowie coś kliknęło. Mama nie negowała księżniczek. Nie mówiła, że są brzydkie, złe, czy głupie – bo nie są! Nie oceniała dziewczynek, które chcą być księżniczkami, zapytała tylko, czy ja chcę być jedną z nich. W moim myśleniu coś się zmieniło. Coś, co zdecydowało jak kształtowały się w przyszłości moje gusta, wybory, a także zachowanie. A to wszystko za sprawą mojej mamy. To dzięki niej pojęłam, że wcale nie muszę być taka jak inne dziewczynki.

Zrozumiałam, że dziewczynka inna niż wszystkie, też może być fajna

Gdy kilka lat później dowiedziałam się, że już nigdy nie urosnę, moja niechęć do wtapiania się w tłum bardzo mi pomogła. Gdyby moja mama zawsze wspierała mnie na drodze ciągłego dorównywania innym dziewczynkom, przeżyłabym silny cios. Cierpiałabym o wiele bardziej, że przez moją niepełnosprawność odstawałam od rówieśniczek. Kompleksy i tak mnie dopadły, ale myślę, że gdyby moja mama zawsze torowała mi drogę do bycia taką samą jak inne dziewczynki, były by one jeszcze głębsze. Kto wie, może nigdy bym się z nich nie wyleczyła? Ludzie śmiali się ze mnie, bo jestem niepełnosprawna. Był w moim życiu taki moment, w którym nieśmiałość wręcz mnie dusiła. Lecz wypracowałam swoją pewność siebie. Wyleczyłam się z kompleksów. Stałam się małą kobietą, która ma do opowiedzenia dużą historię.

Ona nie musi być znów księżniczką, chyba, że sama bardzo tego chce

W tym wpisie nie chodzi o to, by zabraniać małym dziewczynkom być wróżkami i księżniczkami. Jeżeli twoja córeczka chce być Maszą, proszę bardzo. Jeżeli pragnie ubrać strój Elzy lub strój Anny kup go, lub zrób sama jeśli potrafisz. Przecież nie ma w tym nic złego. Tu chodzi o to, byśmy w odpowiednim momencie życia naszych dzieci, naszych córek i synów, miały odwagę powiedzieć im oraz pokazać, że wcale nie muszą być całe życie tacy jak inni. Ponieważ każdy może być fajny, nawet jeżeli wyróżnia się z tłumu. 

To powiedziałam ja. Niepełnosprawna mama – Pani Miniaturowa.


Udostępnij proszę ten wpis dalej, a następnie polub mój profil na Facebooku.
Jeżeli chcesz obserwować mnie na większą skalę, stalking koniecznie zacznij od:
Google+ Pani Miniaturowa
Instagram Miniaturowa
Twitter Pani Miniaturowa

Do zobaczenia!