Dałam dupy i co teraz? Wejść pod kocyk i udawać, że mnie nie ma?

Posted on Posted in Lifestyle

Zaledwie kilka dni temu napisałam, o tym, że nie powinniśmy słuchać ludzi, którzy mówią nam, że jesteśmy beznadziejni i do niczego się nie nadajemy. Namawiałam Was gorąco, byście zawsze robili to, o czym marzycie, bez zwracania uwagi na osoby, które mówią Wam „nie dasz rady”. Dostałam mnóstwo pozytywnych komentarzy, za które bardzo dziękuję, ale najlepsze były te, które napisały mi dosłownie dwie, trzy osoby „nigdy nikomu nic nie musisz udowadniać”. Uwielbiam Was! Właśnie za to kocham blogowanie, bo zaglądają do mnie ludzie z super podejściem do życia, którzy pokazują mi, że każdy temat można ugryźć inaczej. Uczycie mnie nowego spojrzenia na świat i za to chciałam Wam podziękować, bo… wzbogacacie mnie o nowe doświadczenia. Jesteście świetni! Lecz co robić, gdy faktycznie spojrzycie rano w lustro i powiecie sobie „kurcze, ale dałem/dałam dupy z tą sprawą” :/

 

Dałem/Dałam dupy, ale wstyd!

 

Wiele osób niesłusznie uważa, że jak nastąpi sytuacja „oszszsz, ale dałam dupy, to koniec!”, to powinno się skitrać pod kocyk i ze wstydu nigdy więcej spod niego nie wyjść. To jest błędne myślenie, bo… najczęściej ludzie mają w nosie, że coś ci się tam nie udało. Ba, bardzo często oni nawet nie wiedzą, że miałaś jakieś plany, ale ci nie wyszło. Chyba, że za dużo im opowiadałaś, no to wiesz… po prostu kciuki za słabo trzymali, a Ty? Masz lekcję od życia. Ludzie uczą się na błędach. Nasze porażki, potknięcia i wpadki to najlepsze nauki na przyszłość. Znacie powiedzonko „jak się nie przewrócisz to się nie nauczysz?”. Dokładnie tak samo jest z nami. Tylko próbując, przegrywając, wstając i próbując jeszcze raz, nabieramy doświadczenia. Tylko głuptaski myślą, że niepowodzenia służą tylko temu, byśmy się wstydzili i wołali „ojaaa ale dałam dupy!”. Życie toczy się dalej, nawet gdy ktoś w naszym otoczeniu kpiąco się uśmiecha, że nam nie wyszło. Nie przejmuj się takimi ludźmi. Liczy się to, że spróbowałeś. 

 

Jak reagować na porażki?

Nie jestem nijaką mameją. U mnie wszystko musi być ekspresyjne, bo taki już mam charakter. Powściekam się, posmutam, a potem… Właśnie, to jest ten moment, w którym należy się poważnie zastanowić. Dałam dupy, co dalej? Możesz próbować jeszcze raz. Możesz olać całą sytuację. Możesz zacząć hejtować cały świat i usprawiedliwiać się czemu ci nie wyszło (tego raczej nie polecam). Ale! Polecam przyjrzeć się problemowi: przez co mi nie wyszło? Który podpunkt w moim, na pozór idealnym, planie był zły? Dzięki temu już wiemy na co w przyszłości zwracać większą uwagę. Czego zdecydowanie nie zalecam? Spuszczać głowę i pozwolać zrzucać na siebie gromy. Kiedyś odbyłam bardzo nieprzyjemną rozmowę. Moje relacje z tą osobą bardzo się ochłodziły, dlatego pozwoliłam sobie bezpardonowo odpowiedzieć prosto z mostu na jej naigrawania ze mnie. Po prostu powiedziałam:

Zastanów się jakim jesteś człowiekiem, skoro czyjaś porażka sprawia ci satysfakcję.

Koniec. Kropka. Zrzuciłam bombę i nara. Odwróciłam się i poszłam. Nie potrzebuję w moim otoczeniu osób, które zamiast wspierać dobijają. Potrzebuję tych, którzy mnie zrozumieją. Budują moją pewność siebie, a nie ją rujnują. A wreszcie, potrzebuję ludzi, których krytyka jest konstruktywna, żeby wciąż móc się rozwijać, udoskonalać. Albo… delikatnie mi podpowiedzieć, że to chyba faktycznie nie było dla mnie. A gdy zmienię zdanie, to okażą mi wsparcie i zrozumienie. Wy również potrzebujecie takich ludzi, dlatego znajomych dobierajcie ostrożnie.

Nie potrzebujemy wkurwiaczy spychających nas w przepaść niezadowolenia z siebie. Popełniłam błąd, dałam dupy, dobra, zdarza się. Jutro zacznę od nowa. Poprawię się. Ogarnę to, z czym nie dałam rady. I tego Wam właśnie życzę. Zawsze mieć siłę wstać z kolan i powiedzieć sobie „OK, nie dałem rady, ale to nie szkodzi. Odebrałem cenną naukę”.

 

A Ty? Jak radzisz sobie z niepowodzeniami w życiu? Dobijają Cię, czy motywują do dalszych starań?
Skomentuj tutaj lub na fanpage Pani Miniaturowa na Facebooku.

 

(Visited 867 times, 1 visits today)
  • Zaniczka już to napisała: wstaję, poprawiam koronę i idę dalej. Czasem po pachy w błocie ale ide 😛

  • Waldemar Pać

    Ciekawy temat. Każdego dotyczy Ty dałaś dupy, ja też i co? Trzeba się pozbierać i działać dalej uważając aby nie popełniać podobnych błędów. Kto nic nie robi, nie popełnia błędów, ale też życie takiej osoby jest bez smaku. Nijakie. Upadniesz doznasz porażki, poczujesz jej smak. Gdy się podniesiesz już wtedy poczujesz smak zwycięstwa. Ja tak mam.

  • Na całe szczęście nigdy jeszcze nie natrafiłem na nikogo, kto powiedział by mi, że się do czegoś nie nadaję. Wręcz przeciwnie. Co do porażek to trochę się w moim życiu ich zdarzyło, ale zawsze staram się wyciągać z każdej z nich naukę na przyszłość. Najważniejsze nie brać wszystkiego do siebie 🙂

  • Padłaś, powstań popraw koronę i działaj dalej – porażki mnie motywują i tak było od zawsze. udowadniałam przede wszystkim sobie, że potrafię, że mogę, że dam radę.

  • Tyle porażek, co w życiu miałam… nauczyło mnie, że nie ma sensu chować głowy w piasek. Przegrana nigdy nie jest miła, ale każda jest cenną lekcją. A ludzie, którzy będą gadać i się naigrywać, prawie zawsze się znajdą. Tylko co z tego? Niech się śmieją, a ja będę robić swoje 🙂

  • Napoleon Bonaparte powiedział, że „tylko ten nie popełnia błędów, kto nic nie robi”. Mamy do nich prawo, ale i mamy obowiązek się z nich uczyć. Bo, wiesz, popełniają błędy wszyscy, nawet ci najmądrzejsi. Ale dwa razy ten sam błąd popełniają już tylko głupcy.
    A co do samej wtopy – najczęściej to my sami najdłużej ją rozpamiętujemy. A nie warto, bo to nam nic nie da, poza frustracją i obniżoną samooceną.

  • Pięknie podsumowałaś 🙂 A co powiesz na tych, którzy nabijają się z Twoich porażek, a sami nigdy się do nich nie przyznają, tylko zwalają winę na cały świat?

    • Fałszywce? Tchórze? 😀 Nie mam pojecia czemu tak robią, muszą mieć mega niskie mniemanie o sobie skoro muszą się podbudowywać ciesząc się z cudzych potknięć 😉

      • I tak ich boli przyznanie się do własnych niedoskonałości bo upss… nie daj borze ktoś odkryje, że nie są tacy super. Jakby ta prawda i tak nie była znana 😀

  • nieprzyzwoitka

    Najgroszy jest taki scenariusz, że tym wrogiem jesteś Ty sama dla siebie. Co więcej, najgorzej, gdy zaliczasz spektakularną wtopę na forum, wśród ludzi, na ich oczach, potrafisz jednak wybrnąć z wdziękiem i obrócić na swoją korzyść, ale potem wracasz do domu i wymierzasz sobie karę. I gryziesz się i rozkminiasz i sabotujesz… Albo trzy miesiące później suszysz włosy, myśli odpływają i BACH! Wspominienia powracją i rozkminaisz na nowo i znowu chcesz zapaść sie pod ziemię. Ehhhh… Trzeba sobie wybaczać. To cholernie ciężka praca.

  • Kamil

    Oj zdarzyło się nie raz spieprzyć sprawę. Ale porządna analiza sytuacji owocuje brakiem tych błędów w przyszłości. Nie ma co chować głowę pod kołdrę i płakać, tylko iść na przód.

  • Sarkazm przy kawie

    Bardzo podoba mi się rada, by znajomych dobierać ostrożnie. Jako osoba, która i w tej dziedzinie ciągle daje dupy 🙂 pytam: ale jak? Jakiś kurs zrobić? Może jakieś sprzęty do tego są? (pika, jak ktoś nie ten tego).

    • Przydałaby się taka różdżka jak do szukania żył wodnych 😀 Ja wobec wielu osób czuję intuicyjnie, że coś z nimi nie tak, ale czasem staram się olewać ten pisk z tyłu głowy, bo to chyba nienożliwe, że tylu wrednych ludzi jest dookoła mnie 😛

  • Bardzo lubię Twoje teksty, bo są mądre i przemyślane. Z porażkami bywa różnie – po pierwsze nie na wszystko ma się wpływ, bywa, że przez niesprzyjające okoliczności musimy zmienić plany. Moim zdaniem porażka nie zawsze czegoś uczy i bywa, że odbiera motywacje do pracy. Moim zdaniem czasem warto po prostu odpuścić i spróbować realizować swoje marzenia za jakiś czas, bez napinki.

  • Jestem o tyle dziwna, że zazwyczaj wtedy, kiedy coś mi się nie udaje, zupełnie tego nie dostrzegam – a dopiero, gdy z tego wyjdę, myślę: ooo-mój-boże, w jakiej ja kupie siedziałam. Myślę, że ludzie wyłapujący nasze błędy i cieszący się z nich są na tak niskim poziomie, że można im jedynie współczuć cholernie przykrego życia. Jest mnóstwo dobrych książek, filmów, restauracji, kin, parków rozrywki, muzeów, fajnych ludzi, i tak dalej, że można z życia brać garściami. A nie, że się na kogoś patrzy i zaciera rączki, bo ojej, zaraz mu się coś spie*doli.

  • Gosia Porębska

    Jestem osobą która bardzo ciężko znosi porażki, w pędzaja mnie bardzo szybko w przekonanie że nie jestem stworzona do danej rzeczy. Staram się z tym walczyć ale czasami życie przynosi mi zbyt mocne porażki.

    • Z Miniaturowej żyrafy nie zrobisz, tak i z każdego człowieka nie ulepimy cokolwiek zechcemy. Spróbuj raz, drugi, poczytaj co może pomóc CI przeskoczyć daną przeszkodę, poobserwuj tych, którzy już ją przeskoczyli…a jeśli nadal Ci nie wychodzi nie przejmuj się i znajdź inne wyzwanie, z którym możesz się zmierzyć.
      Ja np. lubię śpiewać, ale lubię nie wiąże się z „umiem”, a to potężna różnica 🙂

  • Dobrze powiedziane, bez potknięć i wysiłków niestety wiele w życiu nie osągniemy i niestety czasem trzeba dać dupy, żeby potem wiedzieć jak ją nastawić, aby dobrze się siedzało. Choć zbyt długiego siedzenia też nie polecam 😉

    http://psychotea.blogspot.com/2017/06/czy-optymizm-przeszkadza.html

  • Jak mawiają najstarsi górale: „Jak się nie przewrócisz, to se nie poleżysz”. A wiadomo, czasami problemy czy porażki najlepiej przespać, przemyśleć na spokojne i wstać z nową energią do działania.

  • Ghatspar Beet

    Pozdrawiam Panią Miniaturową! 😀
    Przeczytałem ostatnie dwa ostatnie wpisy OD DESKI DO DESKI (a raczej tutaj od linijki do linijki 😉 ). Zdecydowanie zostaję na dłużej! Dziękuję Ci za Twoje wpisy. Zabawne, że szukając zrozumienia wśród bliskich można je znaleźć u całkiem obcej osoby na blogu.
    Pozdrawiam i czekam na więcej 😉
    KB

    PS. Wiem, że to trochę niegrzeczne ale zapraszam do siebie http://panczerwony.blogspot.com/ jakby ktoś miał ochotę poczytać o filmach czy komiksach 😉

  • O, ja mam cholernie niską samoocenę i skłonność do stanów depresyjnych, więc każda porażka to dla mnie czarna rzeka smutku i rozpaczy. Ale staram się, naprawdę się staram próbować jeszcze raz. Właściwie zawsze warto (no chyba, że faktycznie się do czegoś nie nadajemy).

    • Oj to musi być podwójnie trudno wstać z kolan i iść dalej, ale grunt, że mimo wszystko próbujesz dalej! To jest prawie tak samo ważne, jak osiągać sukcesy i sukcesiki. Jak nie ogarniam w rzecz A, to szukam rzeczy B, którą dam radę zwojować 🙂

  • Magdalena

    Bez względu na to kim jesteśmy, jakie mamy doświadczenie życiowe i ile mamy lat zawsze się uczymy, a błędy to normalna rzecz. Tylko Ci co nic nie robią nie zasmakują porażek….. Także jak to mówią co Cię nie zabije to Cię wzmocni 🙂

  • Bartek Janeczko

    Porazki sa bardzo przydatne w zycie bo dzieki temu mozemy nauczyc sie jak ich zapobiegać następnym razem

    Jesli chcesz wejdź do mnie na stronę i obczaj:
    Paintball Warszawa

  • Sylwia Antkowicz

    Jestem zdania, że każda porażka nas czegoś uczy. Zwłaszcza, że ja raczej nie popełniam 2 takich samych błędów, więc można by rzec, że na coś się błędy przydają, skoro się z nich uczę.

    • Dokładnie, błędy są po to żeby się na nich uczyć. Niektórzy mówią, żeby uczyć się na cudzych błędach, ale ja uważam, że najlepszą nauczką, doświadczeniem, czymś co bardzo dobrze zapamiętamy to popełnienie własnych błędów 🙂

  • Monika Banaś

    Porażka to takie brzydkie słowo, nacechowane negatywnie. Wolę uważać, że są to lekcje, dzięki którym poznaje siebie i uczę się radzić sobie w różnych sytuacjach. Bo jak inaczej zdobyć doświadczenie? 🙂

  • Czterdziesty Czwarty

    Bardzo ciekawy wpis, na pewno będę zaglądać częściej

  • Paulina R-w

    ileż razy leżałam na ziemi z twarzą w kałuży… wstałam, otrzepałam błoto…zastanowiłam się dlaczego w nią wpadała…i szłam dalej…wiedziałam już jakie kałuże należy omijać 🙂 ważne by wyciągać lekcje, jesteśmy ludźmi…to normalne że w życiu nam nie wychodzi…wtedy głowa do góry i lecimy dalej…każdy z nas tak ma…nie ma ludzi idealnych

    • Zgadzam się z przedmówczynią, zgadzam się z Miniaturową i zostaję tu na dłużej. Zdecydowanie lubię to!