Chłopiec czy dziewczynka?

Chłopiec czy dziewczynka? Pytanie, od którego niedobrze się robi nawet tej mamie, która nie cierpi na poranne mdłości…

Kobieta zazwyczaj słyszy je przez całą ciążę. Pyta rodzina, pytają znajomi. Ba, nawet obcy ludzie nie mogą zmrużyć oka bez uzyskania odpowiedzi na to nurtujące pytanie. Póki tylko pytają jeszcze idzie to przeżyć. Gorzej jest, gdy zaczynają obmacywać Cię po brzuchu, pytać co wczoraj jadłaś i czy odbija Ci się kłaczkiem, bo to niechybny znak, że urodzisz… no właśnie? Co będzie?

Chłopiec czy dziewczynka?

Nawet to potworne pytanie może ewoluować w prawdziwe monstrum: „pisiorek czy pipeczka?” – usłyszała moja znajoma. Zanim zdążyła otrząsnąć się z szoku i przystąpić do udzielania odpowiedzi, została zmacana po brzuchu i usłyszała „że pewno siusior, bo pępek ci wystaje”…

Nie ma sensu chodzić na USG, wystarczy iść na pierwsze lepsze spotkanie rodzinne lub miejsce gdzie gromadzą się starsze panie. One bardzo chętnie powróżą Ci z brzucha, z twarzy (zbrzydłaś, będziesz miała córeczkę, ona ci urodę podkrada), z miny Twojego psa i koloru samochodu sąsiada. 

Co robić? Poproś o szklankę wody i uciekaj, póki nie patrzą. Ewentualnie możesz spróbować odpowiedzieć zgodnie ze stanem faktycznym lub pogładzić po brzuszku i stwierdzić, że nie ważne, byleby zdrowe było. To standardowa odpowiedź, która ucina wszelkie dyskusje, chyba, że…

Chłopiec czy dziewczynka – co byś wolała? A dlaczego?

I od nowa możesz przystąpić do udzielania żmudnych odpowiedzi, albo udaj, że Cię zemdliło i uciekaj gdzie pieprz rośnie. Jaka płeć dziecka marzyła Ci się przed badaniem USG, które rozwiało wszelkie wątpliwości/przed porodem?

Ja od zawsze chciałam mieć dziewczynkę. Nawet wiedziałam jak będzie wyglądać – miała mieć niebieskie oczy i czarne loczki. Choć, gdy poznałam narzeczonego zaczęłam podejrzewać, że może być to odrobinę problematyczne, bo trafił mi się blondyn 🙂 Moja córka miała mieć na imię Maja. Żyłam sobie z marzeniami, w których wychowywałam śliczną, inteligentną córeczkę, która wyrośnie na wartościową kobietę, a tymczasem zaszłam w ciążę. Gdy genetyk zadzwonił z informacją, że będę mieć ZDROWEGO syna, nie czułam ani odrobiny żalu. Zapomniałam o lokatej brunetce, moje myśli zaprzątał już tylko mały, niebieskooki blondyn. I to marzenie się spełniło. Jest śliczny, inteligentny i robię co w mojej mocy, aby wychować go na wartościowego człowieka.

A co tam u Was? Chłopiec czy dziewczynka?

Pozdrawiam,
Pani Miniaturowa