10 kroków do zostania niechcianym gościem

Piątek. Piąteczek. Piątunio. Ulubiony dzień wszystkich polaków, a już na pewno wszystkich tych, którzy w sobotę nie muszą iść do pracy lub szkoły 🙂 Jeżeli nie wyobrażasz sobie weekendu bez pójścia na imprezę, sprawdź przez jakie grzeszki Twoi znajomi już więcej Cię na żadną nie zaproszą. A może już jesteś tym niechcianym gościem?

10 kroków do zostania niechcianym gościem
  1. Pierwsi będą ostatnimi – Wiecznie przychodzisz spóźniony, gospodarze tak właściwie nigdy nie wiedzą, czy w ogóle przyjdziesz, bo oczywiście nie łaska było zadzwonić, że masz mały poślizg. Sprzątają już Twój talerzyk i ‚szklaneczkę’, gdy Ty nagle zjawiasz się robiąc przy tym niemałe zamieszanie. Ludzie demolują pół mieszkania żeby wstać i Cię przywitać, nie wiadomo gdzie Cię posadzić, a gospodarz siedzi naburmuszony, bo Twoje wejście smoka zniszczyło mu puentę opowiadanego dowcipu.
  2. Bierz jak dają – Zjadasz wszystko co nie zdąży uciec z zasięgu Twoich rąk. Gospodyni z początku zadowolona, że efekty jej kulinarnej pracy nie idą na marne zaczyna robić przerażoną minę. Tempo z jakim jedzenie znika z talerzy zaczyna być zauważane przez resztę gości, bo nie zdążyli uszczknąć dla siebie ani kawałeczka. Podziel się z innymi gastro-egoisto!
  3. Księżniczka na ziarnku grochu – Przyszedłeś, ale tak właściwie nie chciałeś, o czym nie zapomnisz poinformować gospodarzy. Niech wiedzą jakie szczęście ich spotkało, że jednak zdecydowałeś się przyjść. Generalnie jest z Tobą więcej problemów niż pożytku. Twoje miejsce Ci nie pasuje, prosisz żeby włączyć/zmienić/ściszyć/zgłośnić/wyłączyć muzykę, na grillu prosisz o danie wegetariańskie, a Twój drink ma za dużo bąbelków i prosisz o wodę. Po zrobieniu łyka krzywisz się z niesmakiem, bo to nie była Lauquen Artes Mineral Water, tylko jakaś plebejska Muszynianka. Przez resztę imprezy siedzisz z obrażoną miną jakby zmuszono Cię żebyś przyszedł.
  4. Kung Fu Panda – Z każdej imprezy wracasz z podbitym okiem, bo gdy tylko trochę wypijesz włącza Ci się tryb „masz jakiś problem?”. Jesteś niczym wiatrak na ciężkich dragach, machasz ramionami od jednej osoby do drugiej szukając zaczepki, aż wreszcie wyskakujesz z łapami do żony gospodarza „bo krzywo spojrzała”, dzięki czemu wylatujesz z imprezy szybciej niż potrafisz wybełkotać „pijany osioł”.
  5. Człowiek Wikipedia – Wszystko wiesz, nawet jak nie wiesz. Jesteś pieprzonym mędrcem, orędownikiem informacji i guru mądrości. Chętnie wtrącasz się do rozmów pouczając ludzi na każdy możliwy temat, nawet, gdy przy okazji robisz z siebie idiotę, bo tak naprawdę nie masz pojęcia o czym bredzisz. Jesteś chyba bardziej wkurzający niż Kung Fu Panda, bo ludzie nie mają pretekstu żeby Cię wyprosić za drzwi, przez co wszyscy zmuszeni są słuchać Twoje zarozumiałe ujadanie.
  6. Spongebob – Chłoniesz alkohol tak szybko i w takich ilościach, że zaliczasz zgona w środku imprezy. Nie wiadomo co z Tobą zrobić, bo nie jesteś w stanie zrobić dwóch kroków, a co dopiero samodzielnie wrócić do domu. Ba, nawet do łazienki nie umiesz się doczołgać, co kończy się zbiorową histerią wszystkich kobiet na imprezie i jęku obrzydzenia kolegów, zmuszonych oglądać jak alko wypływa z Ciebie wszystkimi możliwymi otworami. Nawaliłeś się jak świnia, wyglądasz jak świnia, a nawet pachniesz jak świnia. Masz jak w banku, że już więcej Cię nie zaproszą, chyba, że zobowiążesz się do wyprania dywanu…kanapy…i kota.
  7. King Kong – Imprezowe bity rozgrzewają Cię tak mocno, że prawie zawsze gubisz pewne części garderoby, dzięki czemu wszyscy mogą podziwiać Twoją owłosioną klatę. Wyglądasz jak goryl i nawet zachowujesz się podobnie, ale w sumie jesteś niegroźny i nikt nie ma Ci tego za złe dopóki nie zaczniesz namawiać dziewczyn do zdjęcia bluzeczek „ściągnij, bo się spocisz”. Lub nie zaczniesz śmierdzieć.
  8. Paparazzo – Jeżeli z imprezy wyciekły jakieś kompromitujące zdjęcia to wiadomo kto był ich autorem – Ty! Nakryłeś Malwinę za zasłonką z Łukaszem, cyknąłeś Sandrze fotkę jak przytula się z klozetem, a zdjęciami dziwnie jedzących ludzi mógłbyś wytapetować pokój. Nikt nie może się po Tobie spodziewać ładnych zdjęć, bo Ty jesteś łowcą tylko tych wyjątkowo „śmiesznych”. Oczywiście śmiesznych tylko według Ciebie.
  9. Miss Universe – Jesteście z Paparazoo niczym bliźnięta syjamskie. Gdzie aparat tam i Ty. Kręcisz się za nim krok w krok, żeby mieć absolutną pewność, że będziesz gwiazdą każdego zdjęcia z imprezy. Jesteś tłem, trzecią „do pary” lub zasłaniaczem niemalże wszystkich fotek jakie zostaną tego dnia wykonane. Wrzucisz je potem na Facebooka. Nawet te, których Twoi znajomi z pewnością nie chcieliby oglądać, bo wyglądają na nich jak ofiary losu, ale liczysz się tylko Ty i Twój wypudrowany pyszczek.
  10. Walentynka – Imprezy nie możesz uznać za udaną jeżeli nie wyjdziesz z niej z nową zdobyczą. Flirtujesz z każdym gdzie popadnie i jak popadnie, nie odpuścisz nawet nowożeńcom przystawiając się do świeżo upieczonego małżonka koleżanki testując jego wierność i silną wolę. Sypiesz sprośnymi żarcikami i aluzjami nawet na stypie, czym doprowadzasz do szału wszystkie kobiety, które w pośpiechu ewakuują siebie i swoich małżonków wyrywając ich nerwowo z Twych zachłannych szponów. Jesteś powodem związkowych kłótni i sprzeczek, a także synonimem latawca, if you know what i mean. Możesz być pewna, że prędzej, czy później staniesz się przyczyną czyjegoś rozwodu, a wtedy możesz zapomnieć o jakichkolwiek zaproszeniach na imprezy organizowane przez Twoje koleżanki. Giń przepadnij!

Nie wiesz, czy reprezentujesz, któryś z irytujących typów imprezowicza, bo rzadko kiedy coś pamiętasz następnego dnia? Lepiej zapytaj zaufaną osobę jak naprawdę zachowujesz się po alkoholu. Uważaj! Prawda może szczypać w oczy. Nie obrażaj się, gdy usłyszysz brutalną prawdę, tylko zastanów się co możesz zmienić w swoim zachowaniu, by już nigdy nie stać się utrapieniem dla gospodarzy i nie musieć wstydzić się, gdy już wytrzeźwiejesz. 

Miłej zabawy!

Nie zapomnij odwiedzić mnie na fanpage Pani Miniaturowa, tutaj zawsze będziesz mile widziany 🙂

Skip to content