Urodź się i sp*****aj

Nasi posłowie z obrzydzeniem odwracali głowy w sejmie, gdy protestowały tam osoby z niepełnosprawnością. Doszło nawet do przedzielania korytarza zasłonami, by niemiły widok nie raził czułych polityków w oczka i nie kłuł w serduszka. Traktowali protestujących z wyższością, pogardą, lub zupełnie ignorowali ich obecność. Ich strajk i rozpaczliwe wołanie o uwagę w ważnej dla nich sprawie! A dziś? A dziś ci sami politycy wycierają sobie gęby niepełnosprawnymi, podając ich jako argument za zaostrzeniem prawa aborcyjnego w Polsce, mimo, że od lat wyznają zasadę urodź się i sp*****aj. Jak wam nie wstyd obłudnicy? Przecież macie w głębokim poważaniu osoby z niepełnosprawnościami już od pierwszej sekundy życia poza łonem matki, albo maksymalnie do chwili ochrzczenia… to jest Wasza obrona życia? Dziękuję, postoję!

Urodź się, a potem sp*****aj

Posługiwanie się wizerunkiem uśmiechniętych dzieciaczków z trisomią 21 i krzyczenie „czemu chcecie zabijać te urocze maleństwa, wy bezduszne baby!” jest poniżej jakiejkolwiek krytyki, a stopień zakłamania, zidiocenia i ignorancji argumentujących sięga hen wysoko… Jedynym środkiem zaradczym wydaje się być zsyłka na przymusowe lekcje edukacji seksualnej, ale prowadzone przez ginekologów, położników i genetyków, którzy jasno i wyraźnie podkreśliliby różnicę między rodzajami chorób i zaburzeń, które mogą wystąpić u płodu i że aborcja nie jest kaprysem „narkomanek-prostytutek”, jak nazwał protestujące wicepremier Kaczyński. Są różne okrutne choroby, deformacje, którym może ulec płód w łonie matki i o prawo wyboru, co w tej sytuacji robić, walczą zwolennicy ruchów pro-choice. Dla wszystkich! Bo uwaga, uwaga, w szczęśliwych związkach małżeńskich, gdzie dwoje kochających ludzi stara się o dziecko, również zdarzają się tragedie, dlatego kolejny argument przeciwko, że „trzeba było nóg nie rozkładać”, jest równie nietrafiony, co bezmyślny.

Dodatkowe spotkania przeciwników strajków z psychologami i psychiatrami, pozwoliłyby ignorantom zrozumieć, że kobiety nie traktują aborcji, jak środka zastępującego antykoncepcję i nie jest to decyzja podejmowana między kupnem nowych skarpetek, a wysłaniem smska, lecz bywa okupiona wielogodzinnymi rozmowami, przemyśleniami i wylanym morzem łez, tak samo jak decyzja o urodzeniu ciężko chorego dziecka. Obie decyzje bolą i obie często kończą się pogorszeniem stanu psychicznego kobiety i jej partnera, czy rodziny. Dlatego z łaski swojej, jak jeszcze raz przeczytam, że osoba pokroju pana Bosaka oznajmia „jeśli dziecko umrze po porodzie, no to po prostu umrze”, to uciekajcie, bo będę rzucać laptopem. Niektóre rodziny spędzają dni, tygodnie, miesiące, lata, na oczekiwaniu, aż ich ciężko chore dziecko umrze i nareszcie zakończy się jego cierpienie. Pomoc rządu? Ochłapy. Rehabilitacje? Nie rozbawiajcie mnie. Urodź się i sp*****aj drogi niepełnosprawny obywatelu. Ach i nie zapomnijcie rodzice ochrzcić nowej owieczki. Witamy na świecie i nie pokazuj nam się więcej na oczy…

Niepełnosprawne argumenty

Ja, kobieta z niepełnosprawnością i osoba cierpiąca na niskorosłość nie pozwalam, aby jakikolwiek polityk wycierał sobie gębę moim istnieniem. Żyję, by pełnić nadane mi role społeczne, a nie by służyć wam za argument przeciwko aborcji. Nie jestem waszym przykładem cudownie ocalałego z rzezi dzieciątka. Nie jestem dziwolągiem do pokazywania na  waszej arenie politycznej obłudy. Nie udawajcie, prolajfowcy, że kiedykolwiek przejmowaliście się moim losem, moim stanem zdrowia, tak jak nigdy nie zapytaliście moich rodziców, czy dają radę, czy nie mają już dość.

„You had one job”

Mieliście jedno do zrobienia, lecz daliście ciała. Teraz odwracacie uwagę od realnych problemów, więc ja wam z chęcią przypomnę, co macie robić po kolei: Zajmijcie się nieudolnym systemem wsparcia i ochroną zdrowia. Wybudujcie wreszcie te obiecywane ośrodki rehabilitacji. Wyciągnijcie pomocną dłoń do osób z niepełnosprawnościami i ich rodziców. Zróbcie coś z tymi, którzy po śmierci dzieci zostają z niczym, traktowani jak śmieci. Ogarnijcie opiekę wytchnieniową dla wszystkich potrzebujących, a nie na pokaz w trzech miejscach na krzyż. Udowodnijcie, że „Za Życiem” kryje się coś więcej niż tylko kulejący system i niespełnione nadzieje.

Dofinansujcie wreszcie, to wszystko co miało osobom z niepełnosprawnościami ułatwić życie, ulżyć w cierpieniu, zapewnić godność, bo jak na razie nasza Polska rzeczywistość stoi o krok od leczenia nas chlapnięciem wodą święconą i „na trzy zdrowaśki do pieca”…

Zajmijcie się żyjącymi, a dopiero później będziecie mogli sobie opowiadać, jakie cudowne życie odbieramy ciężko upośledzonym płodom.

 


Fanpage Pani Miniaturowa – wejdź i polub mój profil, aby być na bieżąco!
Instagram miniaturowa.pl
Twitter PaniMiniaturowa

Skip to content