Nie ogarniam tej ściemy dziewczyno!

Za każdym razem, gdy widzę dyskusje na temat bycia perfekcyjną panią domu, wzorową pracowniczką, królową kuchni, świetną kochanką dla męża i Matką Roku dla swoich dzieci, nie ogarniam. Nie rozumiem dlaczego wciąż są na świecie kobiety, które kłamią, że panują nad swoim życiem zawsze, wszędzie i w każdej sytuacji. Jak gdyby bycie robotem bez skaz było możliwe, a ludzkie zmęczenie, czy potknięcia się ich nie imały. Czy bycie człowiekiem to powód do wstydu? Nie ogarniam!

Zawsze i wszystko?

Gdy widzę, jak mamunie bez skaz próbują wmawiać ludziom, że zawsze ogarniają, to ja im nie wierzę. Sama lubię powtarzać, że ogarniam nieogarnialne, bo „kto jak nie ja”, ale nigdy nie odważyłabym się spojrzeć ci prosto w oczy i powiedzieć: ogarniam zawsze i wszystko. Nie ufam ludziom, którzy zbyt często powtarzają, że są świetni we wszystkim co robią. Dobra, spoko, można panować nad kilkoma „branżami” swojego życia, ale nie da się śrubować na maxa wszystkich naraz, jednocześnie. To jest po prostu nierealne. Dlatego wiem, że nigdy nie dogadam się z ludźmi, którzy twierdzą, że to robią. Bo doskonale wiem, że się nie da. Nie po tym, co się działo u nas kilka dni temu.

Nie ogarniam!

Odbieram dziecko ze szkoły, mówi, że był w toalecie już trzy razy. Oho. Coś się rozkręca. Brzuch nie boli, głowa też nie, żadnych innych objawów – będzie żył. Ale idzie jeszcze raz. I jeszcze. Daję leki, daję pić, aby się nie odwodnił. Znów leci. Po paru godzinach lekka kolacja, znów leki. Dochodzą wymioty. Jest bosko. Leki na odwodnienie na wyczerpaniu. Młody idzie spać. Rano istne pandemonium. Powtórka z rozrywki, łóżko najchętniej do spalenia, nie wdając się w szczegóły, jest masakra. 7:00, za 20minut powinnam wychodzić z domu do pracy, stoję w obrzyganej koszuli nocnej, nieumyta, nieuczesana, w skarpetkach, z brudną pościelą w rękach i czekam, aż dziecko wyjdzie z łazienki. Wszystko śmierdzi chorobą, na tę scenkę napatoczył się Gajowy, który widzi jak zapyrdalam ze szmatą i papierowymi ręczniczkami między łazienką, a sypialnią młodego. Widać, że chciałby jakoś pomóc, więc waruje pod łazienką pilnując młodego. Czas ucieka. Robię piąte okrążenie nasza sypialnia-kuchnia-łazienka-sypialnia dziecka, powoli nie ogarniam. Potykam się o miauczącego, głodnego kota, wreszcie przystaję w połowie drogi, opieram głowę o ścianę i wyrzucam z siebie:

– NOSZ KUWA JA PIETOLE! ! !

To był mój reset. Moje małe „uruchom ponownie”. Z młodym trochę lepiej, Gajowy ogarnie, ja mam jechać do pracy. Teraz już wiem, że dam radę, przeżyję ten popieprzony ranek. Ale nigdy nie spojrzę ci w twarz dziewczyno i nie naściemniam, że ogarniam. Bo czasem wszystko się wali i pali. Pokaż mi kogoś kto w takiej chwili będzie myślał, żeby sobie machnąć idealną kreskę na powiece, to powiem, że jest walnięty. 

Prośba!

Nie mów inny kobietom, że u ciebie zawsze wszystko idzie zgodnie z planem. Bo tak się nie da. Ja to wiem, ty to wiesz, ale młode mamusie mogą tego nie wiedzieć. Chrońmy je przed ściemami, że zawsze wszystko muszą mieć na perfekt. Niech nie myślą, że są gorsze, bo im nie wychodzi, bo czasem mają dość, bo wyją w poduszkę, albo rzucają kur*ami na lewo i prawo. Wcale nie są gorsze. Są tylko ludźmi, jak ty i ja, skończ koloryzować rzeczywistość. Te dziewczyny jeszcze to przeczytają… i uwierzą, że to z nimi jest coś nie tak. Bo nie ogarniają. A niech nie ogarniają, bo są żywymi ludźmi, a nie robotami! Macierzyństwo to nie Matrix. Czasem spadasz w przepaść zamiast zgrabnie ją przeskoczyć.

 

Kadr z filmu „Animatrix”, 2003.

Udostępnij ten wpis dalej, by pomóc mi uświadomić młodym dziewczynom, że nie muszą być perfekcyjnymi robotami.

Skomentuj ten wpis tutaj na blogu lub na fanpage Pani Miniaturowa na Facebooku. Nie zapomnij zostawić kciuka w górę. Dziękuję!

Skip to content