Smutna mina – to się opłaca!

Rzekomo złość piękności szkodzi, ale trudno. Gorzej być nie może! Wnerwiłam się. Tak normalnie, po ludzku. Tak jak robię to każdego dnia na różne drobnostki, ot, taki mój charakter. Wybuchowy nerwus. Lecz tym razem mam naprawdę dobry powód. Jaki?

Wyobraź sobie, że czytasz historię dziewczyny zmagającej się z przeciwnościami losu: bezrobotna, chorzy bliscy, o których lepsze życie każdego dnia walczy ta dziewczyna, rachunki, długi, problemy, nieprzychylny sąd i urząd, który wciąż odmawia pomocy państwa. Dziewczyna zostawiona teoretycznie sama sobie. Ma do wyboru: opadać powoli na dno beznadziei, zostawić rodzinę na pastwę losu i uciec albo skończyć ze sobą.

Powiesz: historia jakich wiele, zdarza się, nic nie poradzisz. Ale to znajoma. Czujesz się w obowiązku pomóc, weprzeć jakoś, najłatwiej finansowo i tak też robią koledzy i koleżanki, znajomi, przyjaciele, którzy zostali na posterunku. Pomagają. Tak normalnie, po ludzku.
Zbierają pieniążki, załatwiają porady prawne, dają pracę, doradzają. Słowem: robią wszystko to co powinno się robić dla ludzi w potrzebie. Nasze pokolenie pomaganie ma we krwi. Jest czymś naturalnym. Pożądanym, pochwalanym, chwalebnym.

Aż pewnego dnia wszystko rozsypało się jak domek z kart. Praca, której tak potrzebowała, stała się nudna i niskopłatna. Osoba, która jej to załatwiła odtąd musi słuchać narzekań niezadowolonej koleżanki. Czemu sama nie znajdzie sobie czegoś lepszego? Mnie o to nie pytaj. Długi choć mniejsze, wciąż nie znikają. Za to ich „współwłaścicielka” nie szczędzi sobie życia na wypasie. Najdroższe papierosy? Tak! Impreza co tydzień? Drogie drinki? Wracanie do domu taksówką? Czemu nie, stać ją…oh wait… Te długi nadal są, dalej wyciąga proszącą rękę do znajomych robiąc smutną minę. To się jej opłaca. Zwłaszcza ta smutna mina, którą wymusza już wszystko, łącznie z usługiwaniem jej, ustępowaniem, odwożeniem do domu na każde zawołanie, czy wyrażeniem zgody na przenocowanie jej…by następnego dnia rano wysłuchać zrzędzenia, że kanapa była za twarda, a kocyk szorstki. Aaaa!!!

Zostawcie ją Wy głupki! Nie uważaliście na lekcji biologii? Pasożyt zdycha bez swojego żywiciela (albo szuka innego). Skończcie ładować hajs do kieszeni z dziurą! Skończcie wozić wiecznie niezadowoloną, roszczeniową dupę z jednego końca miasta na drugi! Odetnijcie ją od źródełka frajerów, gotowych ratować księżniczkę z opresji, na widok jej smutnej miny! Pokażcie kim jest bez Waszej pomocy. Pomocy, której nie potrafi poprawnie przyjąć, którą marnuje na swoje dziecinne zachcianki. Pomocy, do której jeszcze nie dojrzała i w sekundę się od niej uzależniła, zniechęcając do pomagania grom dobrych ludzi.

Stworzyliśmy potwora.