Sensacja nie do końca tania

„Rekord pobity w Jaworze”, „500+ razy 11”, „Zobacz ile dostaną od państwa rekordziści programu 500+”, od kilku dni krzyczą wszystkie nagłówki. To tylko kolejna tania sensacja, czy rzeczywiście jest o czym dyskutować?

Wiele osób publicznych, powiązanych z tematyką parentingową, wychowaniem, psychologią, czy ogólnie, lubiących rozgłos, opublikowało już ten news. Niektórzy jako ciekawostkę, przeważająca większość zaś, jako temat „dobrze klikalny”. Wszak nie od dziś wiadomo, że nic się tak dobrze nie sprzedaje jak seks, silne emocje i pieniądze. W tym przypadku to kwota wywołuje emocje, a także liczba dzieci, którą posiada rodzina, otrzymująca (rekordowe w Polsce) świadczenie z programu 500+.

Wraz z postami, artykułami w internecie, w gazetach i zapewne też wzmiance w telewizji, zaczęły się pierwsze komentarze. Oczywiście większość jest chamskich, nieprzemyślanych, ociekających jadem i nienawiścią. Moim zdaniem niepotrzebnie opublikowano tę informację, bo wywołało to jedynie shitstorm. Na palcach jednej ręki mogę policzyć komentarze pozytywne, okazujące wsparcie i zrozumienie dla tej rodziny.

Nie chcę tu dywagować nad liczbą dzieci, czy jakością tej rodziny. To nie moja rodzina. Nie moje dzieci. Nie moje pieniądze. Nie moje smutki. Nie moje uśmiechy. W skrócie, ani mnie to ziębi, ani grzeje, ale komentarze padające pod adresem tych ludzi doprowadzają mnie do szału! Pomijając typowych trolli, plotących trzy po trzy, mamy tam spore grono ludzi, którzy rzucając błotem w stronę tej rodziny, uważają, że robią słusznie. Wszyscy oni-komentujący są od nich lepsi, mądrzejsi, rozsądniejsi, porządniejsi…ale tylko w swoich rozemocjonowanych główkach.

Sensacja nie do końca tania vs komentujący

1. „Za rok czy dwa program się skończy, będą leżeć i kwiczeć” – Brawo geniuszu. Bo na bank ci ludzie całą swoją egzystencję uzależniają od tego programu, wszyscy siedzą i czekają, aż manna z nieba spadnie. Przecież pół roku temu nie istnieli. Nie było ich. Nie żyli całą rodziną w Polsce. Dopiero teraz zmaterializowali się na ziemi, by móc wyrywać ci pieniądze z kieszeni. Mam rozumieć, że wg ciebie nie było sensu zgłaszać się do programu, bo na dwa lata to się nie opłaca? Gdybyś tylko mógł, sam byś leciał z papierem w zębach do urzędu „bo ci się należy”, więc czemu inni mają nie korzystać?

2. „Narobili stado dzieciaków, żeby dostać pieniądze” – Aha, a co rozmawiałeś z nimi? Pojechałeś spytać, w czym możesz im pomóc, a oni strzelili ci z liścia w twarz i wykrzyczeli „pieniędzy!!!”? Nie oszukujmy się, tak liczna rodzina potrzebuje pieniędzy, to żadna sensacja. Lecz twierdzenie, że zrobili sobie tyle dzieci tylko po to, żeby móc wyrywać gruby hajs od państwa, to największa głupota jaką można napisać. Jeżeli wg ciebie wychowywanie dzieci polega tylko na buleniu na nie kasy, to trochę nie ogarniasz w rodzicielstwo. To są obowiązki, odpowiedzialność, czas poświęcony całej tej gromadce. Złam palec zanim znów napiszesz, że ktoś zrobił sobie z dzieci maszynkę do zarabiania pieniędzy. Zwłaszcza jeżeli nie znasz ich osobiście i nie możesz być tego pewny.

3. „Patologia” – Jeszcze raz: byłeś, rozmawiałeś, pytałeś? Jesteś pracownikiem mopsu, mopru? Diagnozowałeś tę rodzinę i jej problemy? A może wg ciebie dysfunkcją jest sam fakt posiadania tylu dzieci? Karolina weźmie Cię na kolano.

4. „Zrobili to dla rozgłosu” – Puknij się w łeb. Co zrobili dla rozgłosu? Założyli rodzinę, wypełnili wniosek, czy przyjęli te pieniążki? Podobno po fali negatywnych komentarzy, jaka spłynęła na tę rodzinę, zaczęli żałować, że przystąpili do programu. Nie wiem ile w tym prawdy, ale dlaczego nie korzystać, skoro baaaaardzo na to zasłużyli? Wychować wartościowych członków społeczeństwa to nie jest taka bułka z masłem. Wykształć te dzieci, naucz bycia dobrym człowiekiem, zadbaj o ich poszanowanie wiedzy i pracy. Ogarnij organizacyjnie tak sporą rodzinę. To nie jest banał. Tam nic nie dzieje się samo. Choć widzę, że to dla ciebie sensacja.

5. „Jak można mieć tyle dzieci! Zwariowali!” – Generalnie to NIE powinno cię to obchodzić. Tyle w temacie. Czy ktoś ci je każe niańczyć? Nie? To wspaniale. A teraz idź zajmij się czymś pożytecznym, np. posprzątaj w pokoju, jak ci mama kazała.

Powiedziałam to ja. Mama jedynaka, przerażona na samą myśl o większej liczbie dzieci. Ale nie każdy pojmuje to tak jak ty, czy ja. Są jeszcze ludzie, dla których żadna liczba dzieci nigdy nie będzie zbyt duża. Są szczęśliwi w takim składzie w jakim są. A nam nic do tego.

Polub fanpage Pani Miniaturowa na facebooku!