Pamięć dobra, ale krótka, jak…

Od zawsze miałam problemy z pamięcią, ale nigdy nie były tak dokuczliwe, jak potrafią być odkąd chodzę do pracy. Czasami z przerażeniem stwierdzam, że w przyszłości chyba będę miała alzheimera, bo jak szwankuje pamięć, to chyba tak to się kończy? Nie wiem, nie pamiętam. I wcale mnie to nie śmieszy.

Dziury w mózgu…

Ktoś coś mówi, ktoś o coś prosi, a ja o tym zapominam. Nawet jak jest to mega ważna sprawa nie zawsze jestem w stanie sobie o niej przypomnieć następnego dnia. Moja pamięć to czasami jedno wielkie sito z za dużymi oczkami. Są historie, które mogę opowiadać długo i ze szczegółami, a są sprawy, których ni w ząb nie wiem kto mi je zlecił, kto coś powiedział, o co prosił. Wszystko muszę zapisywać, bo zapomnę. Moja pamieć zawsze trochę szwankowała, już w przedszkolu nie byłam w stanie nauczyć się imion dzieci z grupy, do której chodziłam. Umiałam nazwać może dwójkę, trójkę? Mama mówi, że to nie zła pamięć, tylko fakt, że wiecznie mnie nie było przez choroby. Cóż, Omen też dużo choruje, a jest w stanie wymienić wszystkie dzieci z imienia i nazwiska, a na dodatek mniej więcej rozpoznaje czyj rodzic stoi na szkolnym korytarzu. Dla mnie to nadludzki wyczyn.

Paluszek i główka, najlepsza wymówka

Jako nastolatka zawsze byłam strofowana, że jestem paskudnym leniem. A ja po prostu… zapominałam, że miałam wynieść śmieci, powyciągać ze zmywarki itp. Na prośbę rodziców zawsze odpowiadałam „OK, zrobię to”, wchodziłam do łazienki, wychodziłam i szłam do siebie, jakby nigdy nic, bo moja pamięć skasowała to, co usłyszałam minutę temu. Czy to bujanie w obłokach? Chyba nie, nie wiem, ale zawsze mi to dokuczało. Wiecznie musiałam z uśmiechem na ustach tłumaczyć, że chyba mam jakieś problemy z pamięcią, ale ileż można?! Nie mogę też wiecznie polegać na zanotowanej kartce papieru, bo jest zbyt niestała. Gdy rejestrowałam Omena do ortodonty przez dwa miesiące doskonale pamiętałam kiedy mamy wizytę i o której. Szkoda tylko, że zapomniałam gdzie i musiałam szukać adresu w internecie 🙂

Pamiętam, pamiętam. Bum! Nie pamiętam.

Pamiętam wiele historii z przeszłości ze szczegółami, ale imiona, nazwiska? Z tym moja pamięć ma koszmarny problem. Mam taką znajomą blogerkę, też mamę, jak ja. Znamy się z grup, często komentujemy u siebie i „lubimy” swoje posty, praktycznie codziennie widzę jej imię i nazwisko, a teraz musiałam się zastanawiać dobre 10 min, żeby sobie przypomnieć, jak ma na imię. Jak ma na imię ktoś z kim obcuję, co prawda przez internet, ale jednak, praktycznie codziennie! Jednych to śmieszy, innych wkurza, bo rzadko kiedy pamięć jest dla mnie łaskawa. Ktoś mógłby mi powiedzieć, że niektórzy ludzie tak są zaprogramowani, że nie zapamiętują spraw nieważnych, drobnostek, błahostek, ale ja wiem, że często zapominam o rzeczach ważnych! Jakie są przyczyny? Zabieganie? Stres? Notoryczne zamyślanie się? Roztrzepanie? Lubię robić wszystko szybko, potrafię robić kilka rzeczy naraz (jak każda kobieta!), a jednocześnie myślę, o tym co będzie jutro. Zawsze taka byłam i choć staram się doskonale ogarniać „życie dorosłych”, to gdy ktoś pyta „dlaczego cię wczoraj nie było?” oblewa mnie lodowaty pot. Znów zapomniałam.

Co na kiepską pamięć?

Czy ktoś z Was boryka się z takim roztargnieniem? Co mi pomoże? Jedzenie orzeszków? Miłorząb? Rozwiązywanie krzyżówek? Przeszczep głowy? To ostatnie brzmi kusząco, bo zawsze jest nadzieja, że do nowej głowy będzie przytwierdzony mniej wiedźmowaty nos, niż teraz posiadam. Podpowiadajcie w komentarzu, może nie zapomnę odpisać.

 

Pozdrawiam, Miniaturowa Sklerotyczka.