Kwaśne winogrona zachowuj dla siebie

Zepsuta żywność powoduje – wybaczcie dosłowność – ból dupy. W przypadku racjonalizacji, to mentalny ból dupy sprawia, że wszystkim kwaśnieją owoce. Najgorzej gdy ludzie z pretensjami do świata próbują nakarmić tymi smakołykami innych ludzi! Mała prośba, kwaśne winogrona zachowaj dla siebie lub wyrzuć je do kosza, bo ja nie chcę tego słuchać!

Co to za bełkot?

Jak nie wiadomo o co chodzi, to znaczy, że stworzyłam metaforę tak głęboką, że idzie się w niej utopić. Na studiach tłuczono nam do głów, że jest coś takiego jak racjonalizacja. Tutaj mini definicja ze Słownika Języka Polskiego. 

«wynajdywanie racjonalnych argumentów dla umotywowania własnych czynów i postaw mających źródło w uczuciach i motywach, do których człowiek nie chce się przyznać przed sobą»

Wcale nie jest łatwiej, prawda? To może przejdźmy do przykładów. Najwygodniej z Wikipedii 🙂 Ale obciach!

Dwie typowe odmiany racjonalizacji zostały nazwane „kwaśnymi winogronami” i „słodkimi cytrynami”.

Kwaśne winogrona to uznawanie za nieważny cel, którego nie osiągnęliśmy.

Słodkie cytryny to wmawianie sobie, że przykre zdarzenia i sytuacje, będące naszym udziałem, są w rzeczywistości przyjemne.

 

Kwaśne winogrona wkraczają do akcji!
Scenka 1.

Postanowiłaś przejść na ścieżkę zdrowia, żeby być bardziej fit. Dietka, ćwiczonka, kalorie, motywacja, wszystko ładnie pięknie. Gdzieś tam w równoległym wszechświecie odchudzała się też Twoja znajoma. Zaczęłaś gubić pierwsze kilogramy, boczków ubyło, za to przybyło Ci uśmiechu na twarzy, a przede wszystkim zdrowia. Zwykle tego nie robisz, ale odważyłaś się wrzucić swoje zdjęcie do internetu. Na jego owoce nie trzeba było długo czekać. Odezwała się „koleżanka”, która też się dietowała, ale jej zapał skończył się po trzech tygodniach. „Też bym tak mogła, ale nie chciałam mieć kościstej dupy”. Yhm…no dzięki! Coś jeszcze? – myślisz, nerwowo przypatrując się własnemu tyłkowi przed lustrem. „Dobrze, że przerwałam dietę, człowiek wygląda na przemęczonego po tej karmie dla królików”. Ale, że w sensie JA wyglądam na przemęczoną?! – pytasz samą siebie. Koleżance z dietą się nie udało, cóż. Życie. Zdarza się, ale takie teksty mogła zachować dla siebie. Prawda?

Scenka 2.

Oto nadszedł ten dzień, gdy stajesz w ślepej uliczce i nie wiesz co dalej. Rodzina założona, wykształcenie zdobyte, pracę masz, ale czegoś w życiu ci brakuje. Co dalej? Masz pomysł! Zawsze chciałaś wylepiać garnki, twój manicure ci tego nie wybaczy, ale co tam! Nie chcesz stać w miejscu, zapisujesz się na weekendowy kurs lepienia garnków. Bo tak! Bo możesz! W tygodniu praca, dom, rodzina, a w weekendy glina. Jest bosko. Do czasu. Bo do akcji wkracza koleżanka z „winnicą”, gotowa skomentować każdy twój życiowy wybór lub osiągnięcie. Kwaśno skomentować rzecz jasna. „Zaniedbywani mężczyźni szukają atrakcji na boku, dlatego przerwałam moje szkolenie. Zresztą i tak go nie potrzebowałam, bo ja jestem szczęśliwa w moim życiu”. Mhm…to świetnie. Sugerujesz, że ja nie? – myślisz sobie czytając te wypociny.

Scenka 3.

Yay! Dostałaś, dostałaś! Masz tę robotę! Praca, o której marzyłaś wreszcie jest twoja! Rodzina się cieszy, dzieciaki piszczą, koleżanki gratulują… a znajomej znów kwaśne winogrona wysypują się z rąk. „Też do nich aplikowałam, na szczęście mnie nie przyjęli. Typowe korposzczury, które gadają tylko o pracy! Szef jest tyranem, a pod biurem nawet nie ma gdzie zaparkować!”. I twoja radość, jakby trochę blednie. Czy ona mówi prawdę? – zastanawiasz się, gorączkowo poszukując opinii na temat nowego pracodawcy.

 

Kwaśne winogrona, wyrzuć je ze swojego grona!

Postawmy sprawę jasno: owoce winorośli są świetne, żeby robić z nich wino, desery, ewentualnie maseczki na twarz. Gdy zdarzy ci się wyhodować kwaśne winogrona koniecznie zachowaj je dla siebie! Lub pozbądź się ich wyrzucając je do kosza! Nie dziel się nimi z otaczającymi cię ludźmi, oni ich nie potrzebują! A jeżeli masz w swoim otoczeniu osobę, która notorycznie uprawia „winnice” kwaśnych uwag, złośliwych komentarzy lub najzwyczajniej w świecie sprawia, że jest ci przykro – wyrzuć ją ze swego grona. Nie pozwalaj, żeby ktokolwiek deprecjonował ciebie i twoje życiowe osiągnięcia, tylko dlatego, że jemu się to nie udało! Pamiętaj, że pleśń bardzo szybko się rozprzestrzenia.

W twoim życiowym koszyku nie ma miejsca na zgniłe owoce

 

Pozdrawiam, Pani Miniaturowa