Nieobowiązkowe obowiązki rodziców dzieci w wieku szkolnym

Żyjemy w wygodnych czasach, gdy wszystko tak właściwie jest na wyciągnięcie ręki, o ile tylko posiadamy pieniądze. Niektórzy już się tak rozleniwili, że uznali, że to obowiązkiem przedszkolanek i nauczycielek jest wychować im dzieci na dobrych ludzi. Muszę wyprowadzić Was z błędu – nauczycielki mogą Was w tym W S P O M A G A Ć nie wyręczać! Tak, tak, to jest ten moment co wszyscy się oburzają i mówią pod nosem „przecież wiem”.

OK to skoro to sobie ustaliliśmy, załóżmy, że udało się nam jako-tako wychować nasze skarby, a nawet wyrobić w nich poczucie obowiązku, znacznie ułatwiające ich życie szkolne. Wyobraźmy sobie, że nasz aniołek z diabelskimi różkami świetnie radzi sobie w szkole. Chodzi już do starszych klas gdzie świadectwo z paskiem to już coś. Pamiętasz swoje pierwsze świadectwo z paskiem? Ja tak. Byłam bardzo zadowolona, że doceniono moje starania. Dostałam w nagrodę książkę. Lekturę szkolną w twardej oprawie. Bardzo mi się podobała. Był to symboliczny, piękny prezent.

Czy wiecie skąd szkoła bierze pieniądze na tego rodzaju prezenty dla Waszych dzieci? Ze składek na radę rodziców. Z zebranych w ten sposób środków najaktywniejsi rodzice z wsparciem nauczycielek, mogą organizować dla dzieci festyny, czy kupować ciekawe pomoce naukowe, z których korzystają.

Jeszcze raz: na co wydawane są te pieniądze? Na dzieci. Nie na nauczycielki. Nie na kaprysy pani dyrektor. Nie na łatanie dziury budżetowej miasta. Pieniądze zebrane przez radę to wciąż Wasze pieniądze. Pieniądze Waszych dzieci, które zostaną wydane przez szkołę na przyjemności, pomoc i prezenty dla nich.

Podejrzewasz, że jest inaczej? Nikt nie zabroni Ci spytać co się z tymi środkami dzieje i na co są one wydawane. Szkoła to nie mafia. Działają czysto i uczciwie, bo wbrew temu co myślą niektórzy rodzice, szkole także zależy na dobru dzieci. Wszystkich dzieci. Z każdej rodziny. Powtórzmy to sobie jeszcze raz. Masz prawo do informacji. Pytaj, a nie będziesz musiała snuć dziwnych domysłów.

Wszelkie składki są nieobowiązkowe. Szkoła nie ma prawa zmuszać do płacenia czegokolwiek. Jeżeli nie stać Cię na taki wydatek nie musisz się obawiać, że Twoje dziecko będzie traktowane gorzej. Możesz wpłacić nic, albo część kwoty, w zależności od Twoich możliwości. Jeżeli w Waszej szkole jest inaczej, każdą niepokojącą rzecz można wyjaśnić na konsultacjach z nauczycielkami, dyrekcją, a na końcu z kuratorium oświaty. Szkoła jest swego rodzaju urzędem, jeżeli tylko uszanujesz czas pracy pedagogów, wszyscy chętnie usłużą Ci pomocą i informacją.

Nic nie jest obowiązkowe, poza Twoją pamięcią o tym, że mało pieniędzy to mało możliwości. Dlatego, gdy Twoje dzieci dostaną „beznadziejną nagrodę” lub „tanią tandetę” i uznasz za stosowne pomstować za to na szkołę, zastanów się jaki był Twój wkład w wynagrodzenie ich za cały rok ciężkiej pracy i pilnej nauki.

Jeżeli tak jak ja widzisz sens w wywiązywaniu się z tego nieobowiązkowego obowiązku, może warto zrobić delikatną kampanię informacyjną dla rodziców, którzy tego sensu nie widzą? Ale nic na siłę. Nikt nic nie musi. Po prostu nie marudźcie na zakończeniu roku szkolnego, że nie podobają Wam się prezenty, które dostały Wasze dzieci. Albo, że rada rodziców nie chciała się dołożyć do wycieczki. To wszystko.

I co, jesteśmy umówieni?