Nie lubię blogów – ależ nic nie szkodzi

Powiedzcie mi, jak to działa, że nie wypada komuś powiedzieć, że ma beznadziejną pracę i brzydką żonę, a za zupełnie spoko uważa się stwierdzić „nie lubię blogów”?

Gdy ja kogoś pytam jakie ma hobby i mi odpowiada „Trenuję bieganie” to nie informuję go „nie lubię biegać”. Albo wyobraź sobie, że rozmawiasz z kimś kogo pasjonuje fotografia, nie na miejscu jest zatem komentarz „nudzi mnie oglądanie zdjęć”. Takie rzeczy po prostu zachowujemy dla siebie, prawda?

Na moją odpowiedź, że między innymi zajmuje się pisaniem bloga, dostałam zwrotkę „ja tak właściwie nie lubię blogów”. Nie uraziło mnie to, bo to nie powód do obrażania się i jestem zdolna zrozumieć tego kogoś, bo przecież nie każdy musi lubić czytać blogi. To dość specyficzne (a nawet żmudne!) zajęcie. [Dlaczego uważam czytanie blogów za żmudne? Bo ja lubię czytać treści wartościowe, a żeby takie znaleźć nie wystarczy tylko włączyć internet i kliknąć pierwszego lepszego bloga. Trzeba poświęcić trochę czasu, aby odnaleźć te najlepsze. Te, które pochłaniają nasz czas, bez poczucia marnowania go.]

Nie gniewam się za takie komentarze, aczkolwiek zastanawia mnie, czemu jedne rzeczy pozwalamy sobie komentować z negatywnym wydźwiękiem, a drugie nie. Nie oczekuję, że ktoś będzie mi bił brawo, bo piszę bloga. Nie jestem jakimś nadczłowiekiem o cudownych mocach. Jestem zwykłą babą, która coś pisze. To wszystko. Lecz mimo to chciałabym żeby ludzie nie uznawali za stosowne mówić mi, że nie lubią blogów, bo to tak jakby którejś części mnie mówili „nie lubię cię”.

Rozumiecie co mam na myśli? 😉