Historia o babie, której chłopu łapy urwało

Znacie bajkę o babie, której chłopu łapy urwało? Bo ja znam i to nawet kilka wersji. Jednej doświadczyłam kiedyś na własnej skórze. Nie było smoka, zamku, ani księżniczki. Nawet misia Kolargola. Jak ja tego kudłatego stwora nie cierpiałam w dzieciństwie… W ogóle nie było bajkowo. A nasza baba wiecznie wszystko sama, sama, sama, aż z tego samosiowania chłopu wzięło i łapy urwało. I koniec bajki, bo zaczyna się horror.

Uprzejmie szanownego pana męża zawiadamiam…

Skąd w kobietach przekonanie, że na wyjście z domu musimy sobie zasłużyć, a i zawczasu powinnyśmy je odpracować? Nerwami, jak i nadrobieniem obowiązków domowych. Mężczyzna wstaje, myje się, ubiera i wychodzi. Nie zawsze mówi, o której wróci, a kobieta? Grzecznie pyta kiedy może wyjść i olaboga dziecko z ojcem zostawić. Najlepiej z tygodniowym wyprzedzeniem. W dniu wyjścia zanim się wyszykuje to spisuje mężowi instrukcję, jak zajmować się dzieckiem. Rozpisuje na kartce, co i o której godzinie należy zrobić, jak się bawić, gdzie są ubranka, gdzie mydełko, co dać jeść (oczywiście uprzednio ugotowane przez nią samą!), jak to podgrzać, kiedy położyć spać i trzy razy upewnia się, że bohaterski tatuś zna numery alarmowe na pamięć, w tym telefon do centrum zarządzania kryzysowego, czyli do teściowej. Szczegółowo opisuje też kiedy i o której wróci, podkreślając, że „jakby co, to dzwoń natychmiast!”. Potem kobieta gotuje obiadek dla męża, wyprowadza psa, zmienia kotu żwirek w kuwecie i ostatnie 20 min przed wyjściem poświęca na przetarcie spoconego czoła, bo na porządne wyszykowanie się nie ma już czasu. Półtora godziny później z rozwianym włosem gna do domu. To nic, że seans w kinie jeszcze się nie skończył. Mężuś wysłał sms, że dziecko lat 7 i pół nie chce przestać marudzić, więc ona wraca. Wpada zziajana do domu za kwadrans 20:00 i przeprasza, że tak długo kazała na siebie czekać… To nie o Tobie? I BARDZO DOBRZE! Bo jeszcze by Twojemu facetowi łapy urwało, jak temu z bajki… 😉

A teraz bardziej na poważnie

Nie urzynajcie tym swoim biednym chłopom łap przy samym siedzeniu. Niech się jeszcze nimi trochę nacieszą. Dziecko ogarną, obiad ugotują, coś tam w domu sami ogarną. Nie szykujcie wszystkiego, jakbyście wyjeżdżały na dziesięcioletnią wojnę. Dajcie im trochę swobody. Facet nie zawsze radzi sobie w domu? Nie szkodzi. Nie zawsze ogarnie dzieci od A do Z? Też nie szkodzi. Kiedy mężczyzna ma się tego nauczyć, jeżeli zawsze ktoś go wyręcza? Pozwól Twojemu mężczyźnie posmakować swobody działania, a i Tobie to posłuży. Nie musisz być zawsze w pogotowiu. Miej w domu partnera zamiast kolejnego przykrego obowiązku.

A jeśli faktycznie łapy urwało nieborakowi, to spraw, by szybciutko odrosły. Zaniechaj wiecznych kontroli, zapobiegliwego szykowania i doglądania. Jesteś gdzieś umówiona? Świetnie. Wstań i po prostu wyjdź. Jak on wiele razy wcześniej.

Baw się dobrze!

 


Powyższa historia jest mocno przerysowana, lecz co jeśli powiem Ci, że niektóre kobiety naprawdę tak funkcjonują? Ba, niektóre nawet to lubią. Lecz co z tymi, które mają serdecznie dość? Mam nadzieję, że wstaną i wyjdą. Nie z siebie 😉 Z domu. Choćby na głupie 20 minut, by po powrocie przekonać się, że dom nadal stoi na swoim miejscu.

To mówiłam ja, Miniaturowa <– odwiedź mój fanpage na Facebooku!

Skip to content