Improwizacja – Fifty shades of plates

Improwizacja – wykonywanie czegoś bez przygotowania. To dzięki niej możemy poćwiczyć sobie w inny sposób niż zwykle. Możemy sprawdzić, czy potrafimy stworzyć coś z niczego. Bez planu, bez wcześniejszych praktyk. W tej notce próbowałam budować napięcie. Przeprowadzić czytelnika przez różne stopnie zaciekawienia. Udało mi się? Nie wiem, to improwizacja, Ty mi odpowiedz.


 

To on. Czuję jego obecność. Wiem, że gdzieś tu jest. Czai się w pobliżu. Słyszę jego ciche posapywanie. Nie wiem gdzie jest. Czuję niepokój, wiem, że w końcu wyjdzie ze swojego ciemnego ukrycia i znów mnie do tego zmusi. Przyłapie mnie mnie na gorącym uczynku jak tylko poczuje się odrobinę zbyt swobodnie. Nie lubi, gdy dotyka się jego rzeczy…
Skrzypnięcie podłogi stawia mnie na równe nogi. Wyszedł! Idzie w moją stronę! To on i wiem czego chce i znów to dostanie. Kolejny raz. Robi to codziennie. Nawet gdy ja tego nie chcę. Przychodzi tylko wieczorami, gdy nikt nie widzi. Patrzy z niemym wyrzutem, że znów jestem nieprzygotowana. A on czeka. Niecierpliwi się. Chce tego teraz. Bez względu na wszystko. Nic w tej chwili nie jest tak ważne jak jego potrzeba. Mam rzucić wszystko. Mam być gotowa na każde jego skinienie. Czuje jego wzrok na sobie. Jest coraz bliżej. Ociera się o mnie. Wie, że dostanie to czego żąda…
Proszę go, nie dziś, błagam, jestem już zmęczona, chcę to szybko skończyć i iść spać.. Nie znowu! Idź szukać tego u innej! Nie dam ci!
– mrrrrrrrrrrr…purpurpurrrrrrr… – słyszę w odpowiedzi.
Dobra masz ten cholerny talerz! Jak znów zostawisz resztki zapomnij, że wpuszczę cię do łóżka! I pospiesz się kotku, muszę skończyć myć naczynia i iść spać.


Improwizacja – magiczne słówko pozwalające na taniec z potknięciami. Może nie było idealnie, może wcale nie odczuliście grozy, ani grama napięcia, ale od czego są ćwiczenia? Trening czyni mistrza, może kiedyś…

Fanpage Pani Miniaturowa