Kocie drobiazgi dla mar(kot)nej Aryi

Kilka tygodni temu w naszym domu zdarzył się wypadek. Moja kotka Arya bardzo narozrabiała na swoich pleckach. Serce mi się krajało, gdy obserwowałam, jak cierpi, dlatego tak miłą niespodzianką były dla nas kocie drobiazgi, które na pocieszenie przesłał nam sklep NaszeZoo.pl.

Wpadki lub wypadki

Nie wiem co tak właściwie stało się Aryi. Najpierw zniknęła z domu na cały dzień, czego nigdy wcześniej nie robiła, a później ukrywała się za meblami. Coś musiało się stać, powtarzałam do rodziny, z niepokojem zaglądając za kanapę, gdzie błyskały do mnie zielone latarenki ślepków kici. Nie chciałam jej stamtąd wyszarpywać na siłę, toteż daliśmy jej spokój na resztę dnia i nocy. Następnego dnia, gdy wróciłam z pracy, kotka podbiegła do mnie uradowana i wtedy zobaczyłam to: brzydki placek łysinki, na którym powolutku zaczynała się paskudzić mała ranka. Postanowiłam ją przemyć. Po zabiegu kotka otrzepała się i znów schowała. Szybko się okazało, że kocie wypadki nie mogą być bagatelizowane. Arya przebywając w ukryciu rozdrapała sobie całe plecka i karczek aż do krwi. Myślałam, że się rozpłaczę, jak ją zobaczyłam. Załatwiła się na cacy! Biedulka moja drapała się i jednocześnie miauczała z bólu. Zanim pojechaliśmy do weterynarza zrobiłam jej sweterek z golfem ze starej bawełnianej skarpety, aby nie pogarszała już i tak tragicznej sytuacji.

„Pan kotek był chory i leżał w łóżeczku. I przyszedł kot doktor. – Jak się masz, koteczku?”

Kocie wrzaski i protesty były głośne, ale i tak zapakowałam Aryę do transporterka i potuptałam z nią do Pani Weterynarz. W gronie podejrzanych o wyrwanie kotce futra jest mój syn, ot, dziecięca nieostrożność przy próbie złapania. Omen kocha zwierzęta. Jest wychowywany z kotami i rottweilerami od urodzenia. Nie skrzywdziłby jej celowo. Poza tym doskonale wie, że w naszej rodzinie takie zachowania są surowo i stanowczo potępiane! Poza wypadkiem na linii dziecko-kot, Pani Weterynarz podzieliła się ze mną obawą, że kotka prawdopodobnie została przez kogoś złapana i coś jej podano lub zrobiono, stąd ta rana! Byłam przerażona, to w pewnym sensie moja wina, bo kotka wychodziła z domu bez obróżki, więc ktoś mógł pomyśleć, że jest bezdomna. Nie przewidziałam, że zapuszcza się gdzieś dalej, wszak od zawsze próbowałam z niej zrobić kota domowego-niewychodzącego. Jednak pod moją nieobecność kicia jest wypuszczana na dwór. Mądry Polak po szkodzie. Pani Weterynarz zafarbowała „lekarstwem” ranę na niebiesko, dała kotce zastrzyk przeciwbólowy i przeciwzapalny i przez dwa tygodnie moje kocie maleństwo faszerowane było antybiotykami, bo sytuacja była naprawdę zła 🙁 Kicia dalej próbowała się drapać, co ją bolało, przez co strasznie płakała. Powstrzymać od drapania też się nie pozwalała, syczała nawet na mnie.

Kocie drobiazgi na osłodę w chorobie

Zawsze gdy jestem chora lubię zawinąć się w ulubiony kocyk. Tak mi po prostu lepiej i przyjemniej, dlatego chwilami żałowałam, że nie mam nic miękkiego i puszystego, by opatulić Aryę. Własnego kocyka nie mogłam poświęcić, ponieważ lekarstwo na jej plecach farbowało wszystko na niebiesko, mimo noszenia sweterka ze skarpety. Aż tu nagle… kurier dzwoni do drzwi. Uśmiechnęłam się od ucha do ucha czytając adresatkę „Arya Miniaturowa”. To takie urocze! W środku coś grzechotało! Gdy rozpakowałam paczkę, na łóżko wypadły kocie smakołyki, na pocieszenie w chorobie, oraz mięciuteńki kocyk, dokładnie taki, jakie uwielbiają wszystkie koty świata. A ten wzorek w rybie ości 🙂 Dla mnie bomba! Od razu rozpoczęłyśmy testowanie kocyka. Myślałam, że schorowana biedulka będzie wolała trzymać się z daleka tych nowości, ale nie! Była niesamowicie zainteresowana cóż to rozkładam w sypialni. Chyba zrozumiała, że to dla niej te kocie drobiazgi, bo od razu przystąpiła do testowania.

Jak widzicie, przednim łapkom było bardzo wygodnie na kocyku od sklepu NaszeZoo.pl

 

Leczenie trwa!

Z wiadomych względów oszczędzę Wam przykrych widoków rany na pleckach mojej kotki. Nie chciałam uwieczniać tego na zdjęciach. W dalszym ciągu ma silną łysinkę, kocie futerko powoli, powolutku odrasta. Już delikatnie przebija wzorek jej umaszczenia. Ale nie myślmy już o tym, sprawdźmy, jak czują się tylne łapki na kocyku? Noo… tak jak myślałam, im też jest wygodnie 🙂 

 

 

Myślę, że Arya ucieszyła się na wieść, że jej leczenie polegać będzie na „nie dotykaniu kota” i podawaniu jej antybiotyków. Ups. OK, macie rację. To drugie pewnie mniej się podobało. Na szczęście dla mojej kociej pacjentki Pani Weterynarz nie przepisała żadnej dietki. Dzięki temu księżniczka mogła spróbować w trybie „natentychmiast-mi-to-otwórz-proszę!”, smakołyki w kształcie gwiazdek. Pierwszą garstkę zjadła tak szybko, że nie zdążyłam zrobić zdjęcia, oj musiało jej to bosko pachnieć 🙂 Naprawdę, nie przypuszczałam, że mój kot potrafi tak szybko chrupać!

Resztę pyszności rozdzieliłam na parę następnych dni. Jestem kocią mamą, ale stanowczą. Synkowi nie pozwalam zjeść całej paczki słodyczy, to i kotu nie pozwolę pochłonąć smakołyków za jednym zamachem! Chociaż widziałam, że bardzo by chciała 🙂 Przyjemności sobie nie odmawiamy, ale dawkujemy z umiarem, by móc dłużej nacieszyć się tym co lubimy. A co jak co, moja kotka Arya naprawdę polubiła smak gwiazdeczek.

Dziękujemy NaszeZoo.pl za te urocze kocie drobiazgi. To był naprawdę miły gest, który osłodził mojej kotce Aryi oraz mi, ciężkie chwile jej choroby. Pozdrawiamy gorąco z kociego domowego szpitala!