Mamy siebie – mamy wszystko

W obliczu przykrych wydarzeń, w które obfitował tegoroczny listopad i początek grudnia, zdarzyły mi się chwilę, gdy się poddawałam. Rozmawiałam, pomagałam, doradzałam, bliskim, rodzinie, znajomym, a nawet obcym. Wspierałam ich jak mogłam, lecz wkrótce miałam dość wszystkiego, nie miałam już sił mierzyć się z tym sama. Tyle zła i nieszczęść dzieje się w pobliżu, ale jeżeli wciąż mamy siebie, swoich bliskich i przyjaciół, mamy wszystko.

Wciąż więcej i więcej…

W trakcie jesiennej chandry, która ciągnęła się u mnie przez cały październik i część listopada, co raz spadały na mnie różne przykre wiadomości. Nad tymi wyczytanymi w mediach człowiek jest w stanie przejść do porządku dziennego, powoli, jakby z ociąganiem mózg zapomina smutne rzeczy, które widziały oczy. Lecz w przypadku nieszczęść, które dotykają rodzinę, znajomych, o wiele trudniej jest nie poddać się czarnym myślom na dłużej. Najważniejsze jest, by zawsze mieć do kogo zwrócić się o pomoc, bo przecież skoro mamy siebie, mamy wszystko. Kto jak nie bliska nam osoba wysłucha nas z uwagą i wesprze w trudnych chwilach? Dlatego nigdy nie protestuję, gdy ktoś zwraca się do mnie. Coraz częściej zdarza mi się, gdy z prośbą o radę lub o zwykłe wysłuchanie zwracają się do mnie zupełnie obce osoby. Jest to dla mnie o tyle ciężka sytuacja, że ja nie potrafię lekceważyć takich sytuacji. We wszystkie się wczuwam, chcę pomóc, lecz bardzo często mam związane ręce. Nie pozostaje mi nic innego, jak wysłuchać, pozwolić się wyżalić, spróbować pocieszyć. Niestety zaczyna mnie to przerastać.

Każdy materiał kiedyś zacznie się strzępić

Mili moi, moje życie nigdy nie było usłane różami, staram się być twarda i się nie poddawać. Mam bliskich, którym mogę się wygadać, szukać pocieszenia, staram się zbyt dużo nie narzekać w życiu, choć wszyscy żartują, że mam marudny charakter. Ale najważniejsze jest dla mnie to, że Ci ludzie obok mnie są, a skoro mamy siebie to mamy wszystko. Dlatego chciałabym prosić wszystkich, dla których jestem obcą kobietą, dajcie czasem odetchnąć od coraz to nowszych przykrych wieści. Nie jestem niezniszczalną skałą, której nic nie rusza. Gdzieś obok Was z pewnością są Wasi bliscy, może niedoceniani przez Was, a zawsze chętni Wam pomóc? Rodzina, znajomi, sąsiedzi, a wreszcie organizacje, grupy wsparcia, specjalne fora internetowe skierowane na pomoc, doradzanie i wspieranie potrzebujących. Zanim kolejny raz wylejecie wszystkie prywatne żale na swoje zdrowie, rodzinę, czy niemiłego kolegę z pracy, u mnie w prywatnej wiadomości, proszę poszukajcie najpierw chętnych do wysłuchania w pobliżu. Zwłaszcza wśród najbliższych. Przecież nie jesteście na tym świecie sami. A gdy nie znajdziecie chętnych do wysłuchania, wtedy służę radą i pomocą. Lecz nie każcie mi codziennie zmierzać się z każdą drobnostką, smutną sprawą lub potknięciem, nie każcie wciąż powtarzać tego samego, bo moja cierpliwość kiedyś się skończy. Jeżeli moje rady ciągle trafiają w głuchą ścianę, po prostu przestanę odpisywać i reagować. Bo z całym szacunkiem do Waszych problemów, ja nie jestem śmietnikiem smutków. Jeżeli chcecie się tylko wyżalić, a nie akceptujecie żadnej z wielu rad, które udzieliłam, nie zwróciliście uwagi na moje słowa pociechy, a wreszcie – nawet nie podziękowaliście za rozmowę, dajcie mi wreszcie odetchnąć. Zamilczcie. Ja też mam swoje uczucia i emocje. Ja też czasem mogą mieć psychicznie dość wszystkich zmartwień moich, bliskich, a także osób obcych.

Mam marzenie do spełnienia

Kochany grudniu, bądź dla mnie łaskawy. Mam dość bycia koszem gdzie ludzie wrzucają tylko smutne wieści. Chcę wreszcie dostać jakaś miłą wiadomość. Komplement może? Albo niech mi ktoś znajomy, a nawet obcy napisze „udało mi się, staję na nogi”. Przynieś mi grudniu nieco radości w życiu, dla mnie, moich bliskich i znajomych. Dla tych wszystkich obcych, mniej lub bardziej anonimowych, również miej coś pozytywnego w zanadrzu. Ja już nie chcę, nie mam siły być cichym powiernikiem obcych spraw smutnych i poważnych. Pragnę więcej uśmiechu, czy to tak wiele?

Moi mili, rozejrzyjcie się dookoła, znajdźcie kogoś, kogo będziecie mogli chwycić za dłoń i powiedzieć mu: mamy siebie – mamy wszystko.

Pozdrawiam, Pani Miniaturowa.

Skip to content