Blogerka też człowiek

Od jakiegoś czasu na stronie Miniaturowej zachodzą zmiany. Z pewnością to zauważyłeś. Są blogerzy, którzy mają w dupie swoich czytelników i informowanie ich, o czymkolwiek. Ale ja czuję się troszkę zobowiązana coś Ci wyjaśnić. Uwaga, piszę co następuje: blogerka też człowiek. 

Wielu blogerów pragnie uchodzić za bożyszcza tłumów, też bym nie pogardziła fuszką boginki, ale wystarczy, że będziecie mnie nadal czytać i komentować. Nie potrzebuję wachlowania mnie, masowania mi stópek i karmienia mnie winogronkami do ust, przez parę umięśnionych przystojniaków. Jak już wspomniałam:

Blogerka też człowiek

Człowiek ze mnie mały to i potrzeby mam małe. Ostatnio prowadzimy w domu mini-szpital, chorujemy gromadnie, stadnie, pojedynczo, w parach, lecz okazało się, że pan aptekarz na hasło: „blogerka żąda leków za darmo” puknął się w czoło i kazał spadać na drzewo pobliski krzaczek. Musieliśmy dobrze siać zarazą, bo nawet kot zachorował, także obraz nędzy i rozpaczy jest u nas w pakiecie, wystarczy, że zerkniesz w nasze okna.

Albo spojrzysz na mój samochód, który uprzejmie raczył był powiadomić mnie głośnym brzękiem, że mam zbyt ciężkie dupsko. Gdy wsiadałam do smerfowozu pękła sprężyna. Najwyraźniej dziury na ulicach i fakt, że w drodze do pracy skaczę na trzech progach zwalniających, a moje auto jest już pełnoletnią staruszką, sprawił, że nawet największy twardziel motoryzacji wreszcie powiedział „hyc, kurde brzdęk!”. Blogerka jako osoba światła i kulturalna, posiadająca bogaty zasób słownictwa, nieskończone pokłady kreatywności i inwencji twórczej, skomentowała tę sytuację w sposób wyjątkowy: „no ku*wa eeej!”.

Zrozumienia trzeba

Reszty cudownych zdarzeń, nawet nie ma sensu opisywać, bo co Ci będę tłumaczyła, że blogerka też człowiek, nie żyje powietrzem, nie kradnie ziemniaków z pola, rachunki płaci w terminie, a jej życie epizodycznie pieprzy się tak samo jak Twoje. Sorry, taki mamy klimat. Nie mogę dalej pisać charytatywnie, lecz ręki po Twoje pieniądze nigdy nie wyciągnę. To znaczy, nadal będę pisała mimo wszystko, lecz kto to przeczyta, gdy braknie na rachunek dla zenboxa? 🙂 Wyłączą mi stronę i finito. Sama spróbuje zarobić na tę stronę, nigdy żadnego tekstu nie zastrzegę „zapłać, a podam hasło”, nic z tych rzeczy. Chcę tylko żebyś darował mi komentarzy „reklamy na stronie? zeszmaciłaś się!”. „Sprzedałaś się, już cię nie lubię, bo śmiesz zarabiać na swoim hobby!”. „Gardzę Tobą, bo zarabiasz siedząc na dupie nic nie robiąc„.

Notorycznie odmawiam pisania artykułów za pieniądze, na tematy, po których straciłabym Twoją wiarygodność. Na przykład chwalenie sztucznego mleka, gdy jest się mamą siedmiolatka, jak ja. Właściwie to nie zarobiłam jeszcze ani grosza, ale chcę żebyś wiedział, że kiedyś zacznę. Zrobię co w mojej skromnej mocy i mizernie niskich umiejętnościach, aby ewentualne reklamy nie waliły prawym sierpowym po oczach. Oczywiście każdy wpis sponsorowany, czy jakikolwiek inny twór, który mógłby przynieść mi dwanaście groszy, będzie wyraźnie oznaczony, bo tak nakazuje etyka i zwykła ludzka przyzwoitość. 

Mam nadzieję, że przyjmiesz ze zrozumieniem fakt, że nie okradłam banku, nie sprzedałam nerki, ani nawet nie jestem córka milionera. Z mojej strony nie musisz się niczego obawiać, jeżeli masz jakieś pytania wal śmiało na priv fanpage Pani Miniaturowa lub na pani.miniaturowa@gmail.com.