Wbrew sobie

Wiele kobiet pragnie być dla swojego mężczyzny tą jedyną, najlepszą, najpiękniejszą. Popieram spełnianie marzeń swoich partnerów, o czym pisałam w tej notce. Lecz dziś opowiem ci dlaczego uważam, że nie warto, byś spełniała KAŻDĄ jego zachciankę. Nie wbrew sobie.

Odpuść…?

Jestem upartą kobietą, czasem nawet aż za bardzo, lecz dla dobra związku, lub żeby niepotrzebnie się nie kłócić o nieistotne błahostki, odpuszczam. Gdy dwoje partnerów ma trudne charaktery i odmienne opinie na pewne tematy, sztuka odpuszczania jest podstawą szczęśliwego pożycia. Warto czasem odpuścić, byleby nie dać wepchnąć się na stałe do żółwiej skorupy. To wspaniale zmieniać siebie i swoje przyzwyczajenia na lepsze, specjalne dla tej jednej, wyjątkowej osoby w naszym życiu. Lecz, czy niektóre zmiany są tego warte? Ty też powinnaś mieć swoje zdanie i umieć na nim postawić! Nie poddawaj się całkowicie woli i życzeniom ukochanej osoby. Zwłaszcza, gdy czujesz, że robisz coś wbrew sobie. A takich dziewcząt i kobiet jest wiele. Zbyt wiele osób, które wciąż robią coś wbrew sobie.

Historia Dominiki

Mój chłopak od początku mówił mi, że szuka porządnej żony, która zadba o dom i dzieci, których w przyszłości będziemy mieli całą gromadkę. Na początku podobało mi się to, chciałam spełnić jego marzenie o cudownej rodzinie. Wzięliśmy ślub, kupiliśmy dom, na świat przyszła nasza córka, niecałe dwa lata później urodził się nasz synek. Jest wspaniale, kocham dzieci nad życie, ale czuję, że coś mi umyka. Koleżanki pokończyły studia, znalazły prace, spełniają się zawodowo, a ja? Jestem wdzięczna mężowi, że tak o nas dba, ale chciałabym czegoś więcej. Wyrwać się do ludzi. Zdobyć wykształcenie, pójść do pracy, lecz…gdy mąż usłyszał o moim pomyśle, wpadł w szał. Byłam przerażona, nie poznawałam własnego męża. Teraz boję się przy nim wspominać o temacie. Nie pozwolił mi zapisać się na studia, choć obiecywałam, że rodzina zawsze będzie dla mnie na pierwszym miejscu. Uciął dyskusję. Powiedział, że moje miejsce jest w domu, przy dzieciach. A ja? Coraz częściej czuję się, że duszę się we własnym domu… Wbrew sobie.

Historia Sandry

Z Mariuszem spotkaliśmy się nagle, po latach. Chodziliśmy kiedyś razem do szkoły. Byłam wówczas zupełnie inną osobą niż jestem teraz. Dużo imprezowaliśmy we wspólnym gronie, lecz nigdy nie połączyło nas nic więcej. W trakcie tego przypadkowego spotkania, coś między nami zaiskrzyło. Z biegiem czasu nasza znajomość nabierała tempa, zakochaliśmy się w sobie, planowaliśmy ślub. Lecz była jedna rzecz, która nie dawała mi spokoju. Prośby mojego narzeczonego były dość…dziwne. Często powtarzał, że najbardziej podobał mu się mój wygląd, gdy byliśmy w liceum. Prosił, żebym znów zafarbowała włosy na jasny blond. Mówił, że w czerwonej szmince mam seksowne usta. Gdy spełniałam jego prośby obrzucał mnie komplementami…i prezentami. Dość nietypowymi, bo pewnego razu…kupił mi obcisłą skórzaną mini. Była niesamowicie krótka. Zgodziłam się ją przymierzyć, by sprawić mu przyjemność, a on zażądał, abym częściej ubierała się w ten sposób. Nalegał nawet, gdy gdzieś razem wychodziliśmy. Czułam się nieswojo. Ubierałam się w kuse, wyzywające stroje, farbowałam włosy, nakładałam mocny makijaż. Robiłam to wszystko wbrew sobie. Ale nie umiałam mu odmówić. Powtarzał, że jestem sexy, że lubi, gdy inni mężczyźni spoglądają na mnie z zazdrością. Starałam się go zrozumieć, lecz powoli miałam dość tych przebieranek i zniszczonych farbowaniem włosów. Bardziej podobały mi się moje naturalne brązowe loki. A Mariusz…gdy tylko przyłapywał mnie w zwykłych ubraniach krzywił się i pytał, co to za łach. Raz nawet zażartował, że znajdzie sobie ciekawszą dziewczynę, jeśli chcę być szarą nudną myszką. To niby był żart. Lecz słyszę go w głowie cały czas…

Zbyt wiele

Ty widzisz „głupie dziewuchy, które dały sobie wejść na głowę”, a ja widzę zagubione, niepewne siebie kobiety, które nie do końca potrafią zapanować nad sterem swojego życia. Nie potrafią lub nie mogą zmusić się do postawienia na swoim, bo uważają, że cena jest zbyt wysoka? Że tą ceną jest samotność? Widzę kobiety, które naprawdę kochają swoich partnerów, lecz nie dostrzegają tego, że robią zbyt wiele wbrew sobie. A może dostrzegają, lecz myślą, że na odwrót jest już za późno? Wiele młodych dziewcząt wpada w pułapkę „kochanie, zrób to dla mnie, proszę”. Wiedzione uczuciem zgadzają się na wiele. Czasem zbyt wiele. Nie odmawiają bo… no właśnie, co?

Czy nadal chcesz wszystko robić wbrew sobie?

Czego się obawiasz? Samotności? Porzucenia? Gniewu? Oskarżania cię o najgorsze? Obwiniania cię o rozpad „idealnego” związku? Przecież wciąż robisz coś wbrew sobie. A to znaczy, że związek idealny nie jest. Może nawet nie jest dobry. A jak coś nie jest dobre dla Ciebie, to znaczy, że powinnaś to zmienić. Naprawić… lub zakończyć. Odwagi! 

Pomóż mi sprawić, by więcej dziewcząt nabrało wiary w siebie i swoje możliwości. Udostępnij proszę ten wpis.


Zgadnij, którą z dziewcząt kiedyś prawie zostałam?
Pozdrawiam,
Pani Miniaturowa.