Supermoc każdej mamy

Wiadomym jest od dawna, że każda Mama posiada Supermoc. W zależności od potrzeb wykorzystujemy zmagazynowany w naszym organizmie kryptonit, jad zmutowanego pająka lub kosmiczną energię księżyca.

Wszystkie kobiety mają Supermoc!

Tylko nie wszystkie potrafimy z niej korzystać. Co jakiś czas niektórym z nas po prostu psuje się guziczek „włącz supermoc”. Tylko od czego to się wszystko zaczęło?

Dawno, dawno temu żyła sobie zła kłamczucha, która wmówiła wszystkim kobietom, że da się zrobić wszystko w ciągu jednego dnia i nie w sposób osiągnąć harmonii w życiu, jeżeli nie wypracują w sobie perfekcji w byciu żoną, mamą, organizatorką, sprzątaczką, kucharką, ogrodniczką i kochanką. Niektóre z pań uwierzyły złej kłamczusze i od tej pory wiodły bardzo zmęczone i przygnębiające życie. Kłamczucha śmiała się z łatwowiernych koleżanek z głębi swego, pokrytego kurzem, domu, zajadając się przypalonym obiadem z paczki. Po czym wracała do strofowania męża, że ciągle ją zostawia samą, bo biedny chłopina wolał całymi dniami być poza domem, niż z taką zołzą przebywać pod jednym dachem.

Bycie Super nie zawsze jest takie wow

Ale po co ja Wam o tym wszystkim pisze? Co mnie to obchodzi, że jakaś kobieta chce być robotem wielofunkcyjnym, niewolnicą, wróżką całodobową, dupą na zawołanie, matką polką uciemiężoną, świętą męczennicą? Powiesz mi „skoro ją to uszczęśliwia, to niech tak robi”. I tu następuje silny zgrzyt. Rozmawiałam z paroma kobietami, które próbowały być we wszystkim zawsze naj. Po dłuższej rozmowie zrezygnowane wyznawały, że tak naprawdę to nie są szczęśliwe. One są do tego zmuszone. Przez różne koleje losu, które sprawiły, że mają takie życie, a nie inne. Przez miłość, która przyniosła im w prezencie gnuśnego męża. Przez wychowanie, które nie pozwala im swobodnie o tym rozmawiać, a także oczekiwać od partnera wsparcia i pomocy. A szkoda.

Możesz wszystko…albo musisz?

Mam znajomą, która musi wszystko. Mąż zdrowy, sprawny. Oboje pracują. Fizycznie. Cały dzień na nogach. Choć w różnych zawodach, to ich dzień wygląda podobnie. Dopóki nie wrócą do domu. Tam kanapę przed TV okupuje mąż, a ona robi wszystko za niego i za siebie. Gotuje, sprząta, zajmuje się dzieckiem, myje auto, maluje dom, prowadza psa do weterynarza, załatwia drzewo, rąbie drzewo, zrzuca ten pieprzony węgiel… On uprzejmie zje obiad, żeby mu mogła sprzed pyska talerz zabrać. Spytałam czemu wykonuje również męskie obowiązki, odpowiedź mnie zmroziła.  
– Gdybym tego nie zrobiła to dziecku byłoby zimno, on się nie ruszy, raz cztery dni czekałam aż węgiel zrzuci – odpowiedziała zrezygnowanym tonem.

Widoczek na beton

Widziałam scenkę jak mama pchała wózek z dzieckiem. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie parę dodatkowych szczegółów. Wózek był wypchany zakupami po brzegi, dziewczyna jedną ręką prowadziła wózek, w drugiej miała jeszcze jedną torbę z zakupami, a końcami palców trzymała naprawdę sporego psa na smyczy. Ktoś pochyli się nad losem samotnej mamy? A jakiej tam samotnej! Wielbłądzica dreptała dwa kroki za jaśnie panem, którego ubiór i muskulatura wskazywały na to, że do chorowitków i słabeuszy to on nie należy. Kroczył dumnie przed nią, niczym przodownik stada, bawiąc się telefonem. Nowoczesny związek? Empatia? Poszanowanie drugiego człowieka? Zapomnij.

To podobno nie nasza sprawa…

Teraz odezwą się głosy w komentarzach, że tylko nieliczny procent kobiet tak żyje i to pewnie tylko na wsiach, a ja Wam odpowiem – gówno prawda. Takich kobiet jak moja znajoma jest mnóstwo, mijamy je codziennie na ulicy, ustępując z drogi, myśląc, że to starsza pani się gdzieś spieszy, a to kobiety w naszym wieku, spieszące do swych domowych spraw. Wymęczone,  zaniedbane, nie mające czasu dla siebie. To ich życie, ich sprawa, ale czy tak do końca? Nasze dzieci kiedyś dorosną. Połączą się w pary, czy powielą wzorce wyniesione z domu? Ja postaram się wychować syna na kogoś kto umie obsłużyć kuchenkę, pralkę, załatwić opał na zimę i wkręcić żarówkę. Czy moja przyszła synowa zniweczy te wysiłki zmieniając się w jego służącą? Nie chcę tego ani dla niej, ani dla niego. 

Supermoc – błogosławieństwo i przekleństwo 

Internet pełen jest wyszczekanych bab, ale te które tak ciężko pracują najczęściej nawet nie potrafią obsługiwać komputera. Ba, one nie mają czasu do niego przysiąść i się nauczyć. Ja poznałam takie kobiety. One istnieją naprawdę. Żyją obok nas, choć tak naprawdę nie mają czasu na życie. Takie swoje. Własne. Gdzie jest dziesięć minut dla siebie w ciągu dnia. Jeżeli kiedyś będzie Ci dane taką spotkać, porozmawiaj z nią proszę. Nie mów jej, że jest nieszczęśliwa, bo z pewnością tego tak nie odbiera. Nie pomstuj na męża, bo ona go przecież kocha. Nie namawiaj do rozwodu, zdrady, ucieczki, ona nie ma czasu i ochoty na takie banialuki. Po prostu porozmawiaj. Okaż wsparcie. Pokaż pozytywne przykłady. Uświadom, że życie może wyglądać troszkę inaczej. Jeżeli zechce coś zmienić. Pomóż jej to osiągnąć.

My kobiety posiadamy supermoc, a nawet kilka! Lecz to nie oznacza, że musimy ich wszystkich używać jednocześnie. 

Polub fanpage Pani Miniaturowa, aby pozostać na bieżąco ze wszystkimi nowościami na stronie!