Prześladowca mojego dziecka.

Byłam mamą gnębionego dziecka. Przeżyłam dni, gdy byłam wściekła z bezsilności, bo nikt nie reagował na to, że ktoś znęca się nad moim dzieckiem. Bywały dni pełne poczucia niesprawiedliwości, gdy ofiara prześladowcy trafiała na dywanik do psychologa, bo nie umiano sobie poradzić z łobuzem. Chyba uznano, że najłatwiej oduczyć jego klasowe ofiary oddawania mu pięknym za nadobne. „Bo jak ktoś ci dokucza i cię wyzywa od trzech lat, masz stać i zaciskać zęby, broń boże nie oddawaj, bo to ty będziesz zły, nie prześladowca” – tego nauczono moje dziecko.

Nie ma kogoś takiego jak „wróg innych dzieci”

Mi się ta nauka „nie reagowania” nie podobała. Nie satysfakcjonowało mnie to, że to JA miałam mojemu dziecku wpajać „nie oddawaj”, bo rodzice łobuza nie zamierzali swojemu powiedzieć „nie bij”. Byłam niezadowolona. Zaczęłam drążyć, czytać artykuły, by dowiedzieć się kim jest typowy szkolny prześladowca. Dziś już wiem, że nie ma wroga i ofiary. Są tylko dzieci – dwie ofiary. Nie jestem pedagogiem, ani psychologiem, ale tyle zrozumiałam z wyczytanych artykułów: powinnam współczuć nie tylko mojemu dziecku, ale i jego oprawcy. Bo on jest dzieckiem, które potrzebuje pomocy i desperacko o nią prosi swoim zachowaniem. Niestety jego rodzice nie zadali sobie trudu zrozumienia powodów jego zachowania. Albo znają powody i nie chcą lub nie potrafią na nie zaradzić? Tego niestety się nie dowiem. Od jakiegoś czasu jest lepiej, bo chłopiec trafił pod opiekę psychologa.

Dlaczego prześladowca krzywdzi inne dzieci?

– By poczuć władzę – kto wie, może szkolny bully nie ma zbyt wiele do gadania w domu, a nawet we własnym pokoju, dlatego wszystkiego negatywne emocje z tym związane musi odreagować w szkole? Albo chce sobie utworzyć namiastkę poczucia władzy w szkole, by uzupełnić sobie braki z domu?
– By zwiększyć pewność siebie – dziecko wyśmiewane, niedoceniane traci pewność siebie, szkoda tylko, że próbuje ją sobie podreperować kosztem innych dzieci.
– Bo sam był ofiarą przemocy w szkole – jeżeli nasz prześladowca był kiedykolwiek ofiarą przemocy, wielka szkoda, że nikt mu wtedy nie pomógł. Naprawdę jest mi żal dzieci uwięzionych w pułapce złych wzorców.
– By uciec od własnych problemów – dziecko nienauczone odreagowywać emocji we właściwy sposób może szukać swoich sposobów, nie zawsze właściwych. Takie dziecko potrzebuje pomocy.
– By stać się popularnym – jest tyle innych sposobów, aby zaistnieć w grupie. Rolą dorosłych jest wychwycić niewłaściwie zachowania dzieci i odpowiednio je ukierunkować np. „zamiast znęcać się nad słabszymi, zaistniej w konkursach, sporcie itp. Wtedy będziesz kimś„.
– Jest zazdrosny o coś – tutaj odnoszę wrażenie, że znów kuleją wychowawczo rodzice szkolnych prześladowców.

Podsumowując

Przypomnę raz jeszcze, nie jestem pedagogiem, ani psychologiem. To tylko moje gdybanie. Czy faktycznie szkolny prześladowca ma nieudolnych wychowawczo rodziców? Czy jest o coś zazdrosny? Czy potrzebuje poczucia władzy, lub wyższości? Tego nie wiem i w żadnym razie nie zamierzam próbować dociekać, kim dokładnie jest ten „nasz” konkretny. Ja tylko staram się zrozumieć tego biednego chłopca. Bo takie dzieci nie biorą się z nikąd. One nie rodzą się złe.

Bo nie ma złych dzieci – są tylko nieszczęśliwe

 

 

Zgadzasz się ze mną? Udostępnij proszę dalej ten wpis. Możesz go też wrzucić na znajome forum dla rodziców, bo być może ten artykuł komuś pomoże. Nie zapomnij też odwiedzić mnie na stronie Pani Miniaturowa na Facebooku. Dziękuję.