Plażowy banalnik – podaj dalej!

Popularna autorska zasada głosi: myśl nad tytułem na samym końcu pisania. Gdy skończyłam tworzyć ten wpis, z ciekawości sprawdziłam, czy ktoś jeszcze nazwał swój post „Plażowy banalnik”. O dziwo nie, lub moje Goglaski nie miały ochoty na zbyt głębokie szperanie w czeluściach internetu. Tak czy siak po wklepaniu haseł „proste sposoby na plażę…”, „gadżety na plażę…” i inne zbliżone, uderzyło mnie, jak dużo jest tych tekstów…i to skopiowanych jeden od drugiego. Bleh. Szanuję Cię, możesz być pewny, że u mnie nie ma przepisywania!

Czym jest plażowy banalnik?

Być może nie będzie to wpis, który wprawi Cię w oszołomienie oraz wybuch okrzyków „ojej nie wiedziałem!”. Nie jestem z tych zadufanych w sobie ludziuf, którzy będą Ci wmawiać do upadłego, że tylko u nich znajdziesz ten jeden jedyny sposób, by wszyscy żyli długo i szczęśliwie. O nie! Jestem człowiekiem jak Ty. Nie zjadłam wszystkich rozumów, mam kiepską pamięć, a moje doświadczenie życiowe nie jest wcale takie duże! Mój plażowy banalnik to zbiór prostych trików i sposobów, na ułatwienie sobie życia, które prawdopodobnie już znasz. A może o niektórych zapomniałeś lub nie wiedziałeś? Przypomnę Ci o paru drobnostkach, które pomogą bezstresowo i przyjemnie spędzić kolejny dzień na wyjeździe. Ruszamy!

Plażowy banalnik – bezpieczeństwo

Przypadki kradzieży w hotelach i pensjonatach nie są częste. Jednakże się zdarzają. Nie chcę Cię straszyć i sprawiać, byś obawiał się wyjazdów. Po prostu zachowaj czujność i ostrożność. Nie ułatwiaj życia złodziejowi! A znasz powiedzonko: okazja czyni złodzieja? Zmniejsz częstotliwość tych okazji do minimum.

Gdy wyjeżdżałam na Blog Conference Poznań byłam pełna obaw. To był mój pierwszy samodzielny wyjazd gdziekolwiek. Wcześniej zawsze ktoś mi towarzyszył. Lęk przed nieznanym oswajałam myślą, że w razie czego mam telefon i zadzwonię po pomoc, lub chociaż żeby się wyżalić komuś bliskiemu. Wtedy pomyślałam, a co jeśli ktoś ukradnie mi telefon? Mam problemy z pamięcią. Choć pamiętam mnóstwo nieistotnych bzdur, nie jestem w stanie przypomnieć sobie numeru telefonu do domu lub chłopaka. To właśnie wtedy spisałam sobie na karteczce kilka najważniejszych numerów telefonów do bliskich. Paranoja? To moje drugie imię, nic na to nie poradzę 🙂

Zabezpieczeń ciąg dalszy

Wybierając się „na miasto” warto rozlokować gotówkę w kilku różnych miejscach. Ja dodatkowo zostawiam awaryjną gotówkę w pokoju. Podczas wyjazdu na urlop dodatkowo zaczęłam ukrywać kartę bankomatową w pokoju. Dzięki temu nawet jeśli zgubię lub ktoś ukradnie mi torebkę, nie zostanę bez środków do życia. Wiem, jestem dziwna. Ale dzięki tym zabiegom czuję się pewniej. W końcu nie jestem tutaj sama! Towarzyszy mi syn! Nie wyobrażam sobie powiedzieć mu „wracamy tydzień wcześniej, mamę ktoś okradł”.

Na bogato!

Zabrałeś ze sobą cenną biżuterię lub elektronikę? Zapytaj personel hotelu/właścicieli pensjonatu o możliwość przechowania „drogich” twojemu sercu przedmiotów. Niektóre ośrodki oferują gościom depozyty. Jeżeli nie chcesz z nich korzystać, możesz spróbować ukryć je w pokoju. Doświadczony złodziej mając dużo czasu jest w stanie odkryć wszystkie Twoje kryjówki. Nie ułatwiaj mu życia, a najlepiej, jeśli nie musisz, nie zabieraj ze sobą zbyt wiele kosztowności. Możesz też zapomnieć o ryzyku kradzieży i beztrosko zostawiać laptopa na środku hotelowego łóżka. Tylko chociaż balkon zamknij, gdy wychodzisz! 😉

Plażowy, a ona tylko o pokoju…

Dobrze, skończmy już o tym ukrywaniu rzeczy w pokoju. Zgodnie z tytułem, plażowy banalnik, przejdźmy spacerowym krokiem na plażę. Popisałabym bzdury o nie zabieraniu kasy i telefonu na plażę, ale szanujmy się…nie kupić sobie jagodzianki? Dzieciakowi orzeszków w karmelu, a mamusi mrożonej kawy? A selfie czym sobie zrobię? Leżakiem? Nie ma takiej opcji! Nie po to te przystojniaki chodzą w samych gaciach i wołają „kukurydza gotowana!”, żeby do takiego nawet okiem nie mru…skinąć rączką, by podszedł 😉

Ochotnicy poszukiwani!

Jeżeli lubicie pluskać się w morzu całą rodzinką i zawsze trudno o chętnego do pilnowania dobytku, trzeba radzić sobie inaczej. Świetne są woreczki strunowe, rękodzielnicy i inni uzależnieni doskonale wiedzą, o co kaman. Pakujesz do niego swój telefon, pieniądze i klucze z pokoju, zakopujesz… Tylko dżizas, nie byle gdzie! Najlepiej pod samym środkiem koca, ewentualnie pod namiocikiem-wiatrołapem.plażowy moneta Ostrożni lub zapominalscy niech dodatkowo oznaczą sobie miejsce zakopanego skarbu. I bynajmniej nie chodzi mi o mapę piratów, ani malowanie sprayem po piasku… „Najśmieszniej”, gdy zapomnicie gdzie zakopaliście Wasz dobytek. Na szczęście po niektórych polskich plażach szwendają się ludzie z wykrywaczami metali. Do dziś nie dowiedziałam się ostatecznie, czy jest to legalne, tak czy siak ci ludzie potrafią pomóc w poszukiwaniach.

Wody, wody dla ochłody!

Nie ma nic paskudniejszego niż ciepłe napoje, gdy bardzo chce ci się pić w upalny dzień. Może to i zdrowo, ale czy nie smaczniej jest napić się czegoś schłodzonego, bardziej orzeźwiającego? Nie każdy lubi targać ze sobą lodówkę turystyczną. Korzystajmy z mądrości ludowej i kopmy dziury! Omen, klik fotka -> dokopał się do wody, zimnej oczywiście(!), prawie pięć metrów od brzegu. Grzechem byłoby nie skorzystać z tej naturalnej lodówki. Pod powierzchnią piasku jest zdecydowanie niższa temperatura, niż w pełnym słońcu. Aby zabezpieczyć przed piaskiem butelki z napojami, warto zawinąć je w foliowe woreczki. Możesz też po odkopaniu ich, opłukać je w morzu. Wszystko zależy od Twojego przygotowania i podejścia do higieny.

Plażowy taniec słońca

Mokry ręcznik, mokre ciuchy, a słońca jak nie było tak nie ma? Zamiast wznosić modły do boga Ra, oglądać na jutubie plemienny taniec indiański oraz wrzucać monetę do fontanny wraz z wypowiadanym życzeniem, lepiej troszkę pokombinować. Chyba nie chcesz, żeby spleśniał ci ręcznik kąpielowy, a ulubioną bluzkę szlag trafił? Korzystaj z dobrodziejstw cywilizacji. Mokre ciuchy i ręczniki w deszczową pogodę możesz rozwiesić…gdzie się da! Wyłącz na chwilę swój pedantyczny zmysł estetyki. Krzesło, wieszaki z szafy (ciuchy się nie obrażą, jak 12 godzin poleżą złożone w kosteczkę na podłodze lub w torbie), drzwi kabiny prysznicowej. Wszędzie da się rozwiesić klamoty. Wczoraj wieczorem spodenki Omena, z braku miejsca, suszyły się na podpórkach z krzeseł.plażowy krzesełko Nikomu korona z głowy nie spadła. Serio. Mistrzem wszechświata będziesz, gdy spakujesz ze sobą mocny sznurek, który uda Ci się rozwiesić w strategicznym (i suchym!) miejscu. 

Jakaś jasna kula błyszczy na niebie!

Jeżeli jakimś cudem polska pogoda obdarzy cię czymś w rodzaju słońca, warto się przed nim zabezpieczyć. Logiczne, prawda? Dopiero co narzekałeś, że od dziesięciu dni pada, a jak już wreszcie słońce wyjrzało zza chmur, zaczynasz się przed nim ukrywać. I bardzo dobrze! O skórę trzeba dbać. Nie wiem jak Ciebie, ale mnie nie rajcuje peeling piaskiem w trakcie smarowania się olejkiem do opalania na plaży. Do szewskiej pasji doprowadza mnie piasek przyklejony do wysmarowanych kremem rąk. Aby uniknąć tej wątpliwej przyjemności zaczęłam smarować siebie i Omena przed wyjściem z pensjonatu. Niby takie banalne, ale nie każdy wpadnie na to od razu, pierwszego dnia 😉 Jako, że nasze mazidło do opalania jest w spreju, a byłoby głupio ufafrać ściany pokoju niebieskim olejkiem, psikam siebie i młodego w kabinie prysznicowej.plażowy krem Genialne w swej prostocie. Już nie muszę się martwić brakiem celności w „strzelaniu” mazidłem, lub, że jego nadmiar skapnie na dywan. 

Dbaj o lenia swego, możesz mieć większego

Nie należę do siłaczy, do muła pociągowego też mi daleko. Ze względu na zwyrodnienie biodra kombinuję jak mogę, by zbytnio się nie przeciążać. Dlatego zamiast taszczyć ze sobą wodę, jak wielbłąd, kupuję ją przed samym zejściem na plażę. Tak wiem. Moje lenistwo jest już legendarne i prawdopodobnie kiedyś mnie zabije, ale hej, przynajmniej umrę szczęśliwa. I bez bolącej nogi, czy pleców.

Plażowy skarb mojego pomysłu wart

Nie wiem jak Wam, ale mi i Omenowi nigdy nie znudzi się zbieranie ładnych kamyczków i muszelek na plaży. Choć w ostatniej chwili włączam swój rozsądek i kamieni się pozbywam, muszelek mi szkoda! Chcemy ukraść trochę morza dla siebie i wywieźć je do Opola. Transport muszelek nie jest taki prosty. Lubią się kruszyć, pękać, łamać, a szkoda! By uniknąć takich sytuacji nie zbieramy już muszelek do siateczek. plażowy muszelkiWymyłam plastikową butelkę z szerokim ustnikiem i obwieściłam młodemu, że może do niej zbierać swoje skarby. Zobaczymy jak szybko pożałuję. Mam nadzieję, że część jego znalezisk dotrze do domu w nienaruszonym stanie. Wspominałam już, że mój syn uwielbia liczyć? Codziennie wieczorem przeprowadza inwentaryzację wszystkich muszelek. Lubi je też układać od najmniejszej do największej. Co prawda nie da się swobodnie przejść przez pokój, ale przynajmniej dziecko jest zadowolone 🙂 A to dla każdego rodzica jest najważniejsze!

Widzę znaki

W myśl ułatwiania sobie życia, mój plażowy banalnik nie mógł obejść się bez tego podpunktu. Twoje dziecko musi być widoczne! Choć urlop spędzamy na totalnym wygwizdowie i nie ma tłumów, wolę nie poświęcać zbyt wiele czasu na szukanie go. Zwłaszcza, gdy jest w wodzie! W sumie to nie odrywam od niego oczu, gdy jest w morzu, ale i to zadanie udało mi się uprościć. Widzę znaki wśród fal, to fluorescencyjne esy i floresy na kąpielówkach Omena, które widać nawet z kosmosu! plażowy spodenkiKupiłam mu też odpowiednie ubranka, jaskrawe, kolorowe, żeby dzieć wyróżniał się z tłumu. Dzięki temu prawdopodobieństwo zgubienia go, w grupce przechodzących obok kolonistów, znacznie maleje. Matka kwoka trzęsidupa? Proszę bardzo. Mogę ryzykować różnymi rzeczami, ale nigdy nie bezpieczeństwem mojego dziecka.

Podaj dalej!

Skończyłeś czytać, kawa wypita, ciasteczko zjedzone. Podaj dalej mój plażowy banalnik! Znasz inne ciekawe sposoby ułatwiania sobie życia w trakcie wakacyjnych wyjazdów? Podziel się nimi w komentarzu pod wpisem. Dziękuję i pozdrawiam, Wasza Pani Miniaturowa, której fanpage znajdziesz tutaj – KLIK.