Przygotowania do Blog Conference Poznań 2016

Nie wierzyłam, że jakakolwiek siła zmusi mnie do podjęcia większej liczby roztropnych kroków, niż przygotowywanie się do macierzyństwa – a jednak! Wyjazd na jedną z największych konferencji dla blogerów zobowiązuje! Nie wierzyłam w to do samego końca, ale stało się! Dostałam zaproszenie w pierwszej turze. Dziękuję! A dziś przyszła pora na wpis: Blog Conference Poznań 2016 – przygotowania.

Jak doszło do tego, że tam jadę? Namówiła mnie do tego Kruk z Notatki z podziemia. Gdybyście stanęli z boku  i podsłuchiwali naszą pierwszą rozmowę na ten temat (i gdybyśmy nie pisały tego na chacie), pomyślelibyście, że rozmawiają ze sobą dwie niedorozwinięte neandertalki. To było coś w guście:

– Ej stara, jedziesz na Blog Conference Poznań?
– Ej weź się.
– No ej, jedź!
– Ej, goń się, czego ty ode mnie chcesz, w ogóle, ej, kto mnie będzie tam chciał oglądać!
– No ej, ja przecież!
– I tak mnie nie wezmą. to impreza dla porządnych blogerów, a nie takiej Miniaturowej leniwej buły. Ej.
– Ej, nie gadał głupot, jedziesz.
– Eeeeej no! …No ale ej, Serio?
– Musisz ej. 
– Eh. Ej dobra, ale jak mnie nie przyjmą i przez Ciebie będzie mi smutno to tam przyjadę i dostaniesz w łeb.
– OK!
– Ale ej, ja się boję.

– Ej, ja Cię obronię!
– Dobra. Jadę. Jak mnie przyjmą!

Jak widzicie mogłybyśmy zacząć tworzyć dialogi dla filmów pornograficznych. Nawet z najgłupszych rozmów może wyniknąć coś wielkiego! Na przykład wyciągnięcie Miniaturowej z jej strefy komfortu, bo wizja samotnej podróży pociągiem (!) do Poznania napawa mnie przerażeniem. Bardzo żałuję, że nie mogłam skorzystać z zaproszenia K a M P E R K I do wspólnej podróży, lecz na konferencję wybieram się dzień wcześniej. Dziękuję Kochana za pamieć :* Kruk usilnie namawia mnie na skorzystanie z blabla, ale wsiadanie do samochodu obcym ludziom z ogłoszeń przeraża mnie jeszcze bardziej. Za dużo filmów się w życiu naoglądałam.

Koniec farmazonów, przejdźmy do sedna! Moje przygotowania niczym nie różnią się od przygotowań innych próżnych kobiet. Pierwsze o czym pomyślałam to: W co ja się ubiorę? Jaka będzie pogoda? Otworzyłam szafę, z której wypadło na mnie chaotyczne kłębowisko, zmiętolonych ciuchów, krzyczących histerycznie „weź mnie!”, „weź mnie!”. Zlustrowałam jej zawartość, by jęknąć pod nosem: Nie mam się w co ubrać!

Szczęśliwie się złożyło, że do najbliższego przybytku damskiej rozkoszy, zwanego potocznie centrum handlowym, mam do pokonania jedynie całe miasto i podwójne peryferia w korkach, więc ruszyłam z uśmiechem na twarzy. Kiepski ze mnie zakupowicz, co to za baba, która kupuje sukienkę i bluzkę w czasie krótszym niż podróż do sklepu?! Sukienka dziwnie odstaje na brzuchu (to musi być jakaś wada fabryczna, na bank!), a bluzka podjeżdża mi do góry, ale hej! Kupcie coś w rozmiarze 140 na dorosłą babę, o dorosłych kształtach. W dodatku puszystą 😉

Żeby życie miało smaczek raz klapeczek, raz chodaczek. Buty też trzeba było kupić. Oczywiście wszystko co kupiłam ostatecznie i tak nie zostanie zabrane na Blog Conference Poznań, także moje przygotowania mogę beztrosko przedłużyć, póki nie znajdę idealnej pary butów 😉 A coś czuję, że długo to potrwa! To nie moja wina, ani nawet nie chęć posiadania setki par butów, po prostu…po prostu…a nieważne.

Gdy kwestia ciuchów i butów została wstępnie rozpracowana, przyszedł czas zastanowić się, gdzie by to spakować. Oczywiście w przypływie nagłego szaleństwa uznałam, że na bank zmieszczę się w walizusi o pojemności 35 l. O naiwna ja! Ba, uparłam się, że muszę tak zrobić, ponieważ nie stać mnie na wynajęcie przystojnego, muskularnego tragarza 😉 A szkoda, mogłabym moje przygotowania rozszerzyć na każdą pogodową ewentualność. W zasięgu mojego portfela nie było żadnych walizek w koty, czy czachy, dlatego wybór padł na najbardziej obciachową walizkę świata – w motylki. Dlaczego właśnie taka? Ano przezorne ze mnie dziewczę, gdy ktoś mi ją ukradnie to sam odda po pięciu minutach, bo mu będzie wstyd z czymś takim popitalać przez miasto. Jestem geniuszem!

Na nic zdałyby się te wszystkie przygotowania, gdyby nie miejscóweczka na nocleg! Wiele osób delikatnie podpytuje, gdzie będę mieszkać przez te trzy dni. Co prawda okolice Starego Browaru obfitują we wszelkiego rodzaju hotele, które doskonale znam „z pracy”, jednakże wydaję mi się, że hotel troszkę by mnie ograniczał (zwłaszcza nieprzystosowana do życia w rodzinie godzina kończąca dobę hotelową). Tak się szczęśliwie złożyło, że znalazłam całkiem wygodny karton po telewizorze. Zaniosę go sobie pod jakiś most i powinno być gites. Oczywiście nocować będę z Krukiem, wiec spodziewajcie się lesbijskich snapów filmików jak śpiewamy sobie piosenki. Ej chwila, to był żart! Tylko żart!

Tym radosnym, tęczowym akcentem zakończyć mogę moje przygotowania, tfu. pisanie tego oto posta. Mam nadzieję, że choć raz udało mi się wywołać lekki uśmiech na Twojej twarzy, bo nie ma nic gorszego niż nudne wpisy o suchym planowaniu. To co, spotkamy się w Poznaniu? 


Polubiłeś Panią Miniaturową? Polub również na facebooku!