Blisko mamy – to nie jedyna recepta na dziecięce problemy ze snem

Posted on Posted in Parenting

Blisko mamy, na pozór najlepsze lekarstwo na problemy ze snem u dzieci. Ale czy zawsze?

Klap. Klap. Klap.

Idzie. Bosymi stópkami. W zupełnych ciemnościach, sprawnie omija stół, kanapę i stosy niepozbieranych zabawek. Czujesz malutkie rączki na ramieniu i napór małego ciałka, które jeszcze samo nie potrafi wdrapać się na łóżko. Drobne paluszki kurczowo zaciskają się na rękawie twojej piżamy. Druga rączka delikatnie dotyka cię po buzi. Przyszedł twój wędrowniczek. Sprawdza, czy śpisz. Chce do ciebie. Jest środek nocy, ale on nie zna pojęcia czasu. Poczuł, że chce być blisko mamy. I to jest naturalne. Nie ma jeszcze dwóch latek. Jeszcze wiele razy przyjdzie, by resztę nocy spędzić obok. Przy tej jedynej. Najważniejszej. Przy swojej mamie.

Tup. Tup. Tup.

Słychać płacz. Podbiegasz do dziecięcej sypialni sprawdzić, co się dzieje. Smutna istotka tłucze piąstkami w poduszkę. Nie może zasnąć. Nigdy nie było problemów. Nieznane były histerie ze spaniem w roli głównej. Nie było trzygodzinnej łóżkowej litanii pić-siku-jeść-pić-siku. Nigdy. Ale tym razem nie może zasnąć. Zmęczenie wygrywa, poduszka robi się mokra od łez. Chce spać, ale nie potrafi zasnąć. Mija godzina, druga, trzecia. Kładziesz się obok potwornie zmęczonego i smutnego człowieczka i głaszczesz, by się uspokoił. Blisko mamy jest zawsze dobrze. Zasypia. Wreszcie.

Bum! Bum! Bum!

Coś wali w drzwi. Podrywasz się z łóżka ze stanem zawałowym. Co się dzieje? Dom płonie? Złodzieje się włamali? Gorzej. Widok rozdziera serce. Widzisz rozszerzone ze strachu źrenice i usta wykrzywione w grymasie strachu. Krztusi się z przerażenia, małe rączki desperacko czepiają się ciebie. Chce być blisko mamy. Środek nocy, ale on tego nie wie. Cały czas śpi. Wodzi po pokoju szeroko otwartymi oczami, wzrok mu spływa z ciebie. Nic nie mówi, tylko dygocze wystraszony. Rano nie będzie pamiętał. Za to ty będziesz pamiętała już na zawsze. Nigdy nie zapomnisz tego przerażenia na małej buzi, którą tak kochasz. W silnym matczynym uścisku przestaje się wyrywać w ucieczce przed nieznanym złem. Napięcie przechodzi. Rączki puszczają twoje ubranie. Zasypia. Wystarczyło pięć minut blisko mamy.

Ale blisko mamy czasem nie wystarcza

Jeżeli Twoje dziecko ma problemy z zasypianiem, uważasz, że często się budzi w nocy, a nawracające koszmary i lunatykowanie spędza całej Waszej rodzinie sen z powiek – powinnaś udać się z dzieckiem do specjalisty. „Blisko mamy” to cudowne lekarstwo, ale czasem nawet ono nie pomaga. Nie lekceważ niepokojących objawów. Poznając dobrze wroga snu Twojego dziecka, masz większe szanse na zwycięstwo. Nie zaniedbuj tego problemu, ponieważ przedłużające się zaburzenia snu sprawiają, że Twoje dziecko robi się drażliwe, wybuchowe, płaczliwe, ma problemy z nauką i koncentracją, a także spada jego odporność. Blisko mamy nie zawsze wystarcza, a faszerowanie go środkami z reklamy w telewizji nie rozwiąże problemu! Zbadaj malucha. Dla siebie i dla niego. 

Nie ograniczaj się do walki z problemem. Szukaj jego przyczyn!
Czasem wystarczy zwykła zmiana trybu życia. Powodzenia!

Wasza Miniaturowa

(Visited 190 times, 1 visits today)
  • Agata

    Bardzo ciekawy wpis, każda przyszła mama powinna go przeczytać. Jeśli mogę tylko wtrącić to moja córka również miała bardzo duże problemy z zasypianiem, dopiero jak zaczęłam jej puszczać muzykę serca soundofsoul to się uspokoiła i nie musiałam ciągle przy jej łóżeczko stać i kołysanek śpiewać. Teraz już wszytko się uspokoiło i nie ma takich problemów. Teraz mam trochę większy, bo Kasia nie chce jeść wszystkiego.

  • U nas były przez jakiś czas takie problemy z zasypianiem, że obecność mamy nie wystarczała. Tak naprawdę chodziło o bujanie i noszenie. Przyzwyczaiłam do stymulacji przy zasypianiu nosząc i bujając – dziecko nie umiało inaczej zasnąć. Walczyłam rok, by nauczyło się zasypiać bez wożenia po domu w spacerówce (bo nosić przez pół godziny 12kg nikt w domu nie miał siły, a czasem przecież pół godziny nie wystarczało). Po prostu „błędy wychowawcze”. Zamiast nosić i bujać, trzeba było leżeć obok i głaskać.

  • Każdy Maluch przeżywa wydarzenia z dnia inaczej. Mój syn czasami budzi się w nocy, ale wystarczy utulić i spokojnie zasypia z powrotem.

  • Pingback: Kwiecień 2017 - podsumowanie na blogu - Pani Miniaturowa()

  • U nas na szczęście nie było problemów z zasypianiem, czasem zdarzało się z nadmiaru emocji nieco dłużej poczekać na objęcia Morfeusza, wówczas odwoływaliśmy się do rytuałów. 🙂
    Bookendorfina

  • Świetny wpis! Co prawda mam nadzieję, że moje dziecko nie będzie miało tego problemu, ale ja już nie daj Boże się pojawi, będę wiedziała co uczynić. Dziękuję. ;*

  • Bardzo dobrze powiedziane. Zdecydowanie w dużej części przypadków wystarczy przyjrzeć się i zmienić tryb funkcjonowania, zmniejszyć ilość bodźców…bywają jednak przypadki, że trzeba się pogimnastykować i nagłowić.

  • Piękny wpis! W Lipcu zostanę mama i to wszystko tez mnie czeka 🙂

  • Anna Olszanowska

    Genialny wpis. Trafny i to fakt nie zawsze mama blisko wystarczy… U nas nie ma takiego problemu choć czasem słyszę mojego prawie 3 latka „mama oć..” I wstaje w środku nocy, idę pogłaskać, tulać, dać „Mami cici…” czy wody. Koszmary były ale gwiazdki świecące całą noc je odczarowały 🙂 Teraz mimo że 2 lata świecą jakoś nie pozwala się ich gasić.. Taka metoda na potwora 😀