Prawda objawiona, w którą chce wierzyć każda matka

Istnieje zbiór uniwersalnych prawd objawionych, które powtarzają sobie matki na przełomie setek lat. „Będę…”, „Moje dziecko będzie…”, „Na pewno uda nam się…”, „Nigdy nie zrobię…”. I wiele, wiele innych, bardzo pobożnych życzeń, które nawet przy najszczerszych chęciach, nie mają prawa się spełnić. Nie chcę deptać twoich marzeń. Każda prawda objawiona jest dla nas ważna. Powielaj mity i kłamstewka, w które chce wierzyć każda matka. Sprawdź, czy uda ci się oszukać przeznaczenie. Też taka byłam. Ba, nadal jestem! Chcę ci tylko powiedzieć – jeżeli ci się nie powiedzie, nie miej wyrzutów sumienia. Nie ty jedyna miałaś wielkie plany, które zweryfikowało życie.

Prawda objawiona 1. Będę karmić piersią do oporu – kochana, nie ma się co katować, daj z siebie ile jesteś w stanie, karm pół roku, rok, ale nie ma sensu zakładać „będę karmiła ile się da”. Rozsądna z ciebie babka. Przecież może się zdarzyć, że gryzienie piersi, naciąganie sutków i ściąganie z ciebie bluzki przy ludziach, kiedyś ci się sprzykrzy. Ba, tobie może przejść ochota na karmienie piersią zanim to wszystko się wydarzy. Twoje prawo! Twoja wola! I nie możesz mieć wyrzutów sumienia, że nie karmiłaś na żądanie, dopóki syn nie zaczął cię drapać brodą po cyckach i zapraszać kolegów na obiad. Grunt, żebyś zdawała sobie sprawę z tego, że karmienie piersią to naprawdę ważna sprawa i fajnie by było, gdybyś chociaż spróbowała. Nie zamierzam ryć ci psychiki, że jesteś taka-siaka-i-owaka, bo planujesz karmić sztucznie. Zrobią to upierdliwe baby na forum. Moja rada? Miej je w dupie.

Prawda objawiona 2. Moje dziecko nie będzie chorować, bo dużo spacerujemy na świeżym powietrzu – oj jak ja bym sobie i tobie życzyła, żeby tak faktycznie było! Niestety wirusy, bakterie, odporność dziecka to życiowa loteria. Spędzanie masy czasu na dworze korzystnie wpływa na zdrowie dziecka, ale niestety to nie działa tak, że ono nigdy nie zachoruje. Zacznie się już w żłobku/przedszkolu, gdy inni rodzice zaczną przyprowadzać ukradkiem swoje chore dzieci, które zarażą resztę grupy, łącznie z przedszkolankami. Sorry, taki mamy klimat. Dzieci chorowały, chorują i chorować będą. Możesz jedynie próbować nieco polepszyć odporność swojego dziecka. Zalecam same naturalne sposóby, choć nam polecano wzmocnić odporność Omena różnymi medykamentami. Podziękowaliśmy.

Prawda objawiona 3. Moje dziecko będzie jadło dużo warzyw i owoców – popieram, przybijam pionę, a jednocześnie ostrzegam. Pewnego dnia twoje dziekco na widok ulubionej surówki z marchewki i ananasa powie stanowcze nie. Później powie to jeszcze drugi, trzeci, dwudziesty raz…i na nic zdadzą się twoje prośby, tłumaczenia, nagradzanie za zjadanie zdrowych posiłków. Dziecku w pewnym wieku kształtuje się nie tylko charakter, ale i gust kulinarny. Skoro ty nie lubisz cebuli, to dlaczego twoje dziecko ma być zmuszane np. do jedzenia rzodkiewki, której nie cierpi? Każde warzywo czy owoc można zastąpić innym. Nie gryź sumienia tym, że twój dwulatek ze słodyczy to tylko pszenno-chemiczną bułę z marketu, a z warzyw, to co najwyżej parówkę z trocinami. Proponuj, dawaj dobry przykład, kładź (bez słowa namawiania!) w różnych miejscach domu małe talerzyki z owocami i warzywami pokrojonymi w cząsteczki lub słupki. Zobaczysz, że pewnego dnia zaczną znikać. True story.

Prawda objawiona 4. Nigdy mnie nie okłamie – w jakim ty świecie żyjesz? Niemożliwym jest, żeby dziecko przez całe swoje życie, ani razu nas nie okłamało. Choćby ze zwykłego strachu przed przykrymi konsekwencjami, w zabawie, dla żartu, żeby przetestować pewne granice lub tak po prostu, bo mu to wpadło do głowy. Nie załamuj rąk, gdy twoje dziecko pierwszy raz cię okłamie. Dzieć też człowiek. Ma swoje przywary. Od najmłodszego instruuj, że kłamstwo nie popłaca, ma krótkie nogi, a odważni ludzie nie kłamią. Uzgodniliśmy z młodym, że każdy przejaw szczerości jest nagradzany, pochwalany, a przyłapanie na kłamstwie skutkuje podwójnymi konsekwencjami. Wie, że zwyczajnie mu się nie pyla ściemniać, bo prędzej, czy później wszystko się wyda i będą kłopoty. Słuszność tej metody wyjdzie dopiero po latach, więc dla pewności opracuj własną, bo nikt mi nie dał licencji na wychowanie. Być może robię źle. Nie przeczę.

Prawda objawiona 5. Nie popełnię błędów moich rodziców – słonko, oczywiście, że nie popełnisz błędów wychowawczych swoich rodziców, bo popełnisz cały szereg własnych. To proste jak budowa cepa. Nie jesteś robotem, ani chodzącą wikipedią w spódnicy. Jesteś tylko człowiekiem, a ludzie popełniają błędy. Macierzyństwo to survival, nie poddawaj się, dasz sobie radę, o ile tylko pozwolisz sobie na potknięcia. Naucz dziecko, że każdy ma jakieś wady, nawet rodzice! To świadczy o sile człowieka, umieć przyznać się do słabości. Można być dobrym rodzicem nawet jeżeli nie jest się rodzicem idealnym.

Ten wpis nie miał być gorzkim narzekaniem, lecz przyjacielskim poklepaniem cię po ramieniu, bo nie tobie jedynej powinęła (lub powinie) się noga. Wszystkie jesteśmy fajne, tylko czasem troszkę za dużo od siebie wymagamy. A ja wam mówię – próbujcie dalej, niczego nie żałujcie!


Polubiłaś mojego bloga? Polub też fanpage Pani Miniaturowa na Facebooku!