Dlaczego ludzie nie czytają mojego bloga?

Zacznijmy od razu, bez gry wstępnej. Jeżeli jesteś blogerem-świeżakiem i trafiłeś na tę stronę, właśnie po tym haśle, to wielkie smuteczki. Pewnie nieraz zastanawiałeś się dlaczego ludzie nie czytają Twojego bloga, ale dopiero teraz odważyłeś się poszperać za odpowiedziami. Wielkie oko internetu nie śpi. Jutro cała blogosfera będzie wiedziała, że nikt nie czyta Twojego bloga i musisz ratować się czytaniem notek u podrzędnej blogerki. Ale obciach! Obiecałam konkrety, bez zbędnego miziania się, zaczynamy!

Dlaczego ludzie nie czytają mojego bloga?

1. Czy ludzie mieli szansę poznać Twojego bloga? Nic dziwnego, że Cię nie czytają, skoro o nim nie wiedzą! Załóż fanpage na facebooku i staraj się wrzucać chociaż jeden post dziennie! Nie więcej niż trzy, cztery, choć klik mój fanpage jest doskonałym przykładem tego, że czasem można pisać za dużo (według fachowców za dużo), a zaangażowanie czytelników wciąż będzie wysokie.

2. Liczy się treść. Pisz dobrze! Trenuj, ćwicz, praktykuj, „szlifuj warsztat”, jak mówią nawiedzeni. Internet pełen jest słowników, ksiąg synonimów i innych cudów, które tylko czekają, aż po nie sięgniesz! Nie wstydź się pytać znajomych, jak im się czytało dany fragment tekstu, czy był sensownie sklecony, a przecinki, we, właściwych, miejscach. Zanim opublikujesz nowy post, zrób coś pożytecznego dla świata, np. wbij kolejny level w grze, a następnie wróć do wpisu. Przeczytaj go uważnie, najlepiej na głos. W ten sposób łatwiej zauważysz błędy, wyczujesz, które zdania są za długie, a także gdzie musisz wziąć przerwę na oddech, prawdopodobnie trzeba tam będzie wstawić przecinek. 

3. Weszli na Twojego bloga i pożałowali. Nie czytają, bo zaraz na dzień dobry ślepną, od widoku paskudnego szablonu, chaosu „trzcionek”, nagłówków i kolorków. Nie twierdzę, że Twój blog ma wyglądać jak stół w kostnicy, przed przyjęciem kolejnego klienta, choć ostatnio minimalizm i sterylny wygląd są w modzie. Pieprzyć modę. Wygląd ma być przyjemny dla oka. Tylko tyle i aż tyle. Nikomu nie będzie się chciało męczyć wzroku, żeby przeczytać co masz do powiedzenia. I wyłącz muzyczkę w tle! Nie każdy ma taki sam gust muzyczny co Ty.

Ogarnianie w blogi – poziom podstawowy

4. Nazwa i adres. Ma być prosty i łatwy do zapamiętania, aczkolwiek znam parę stron, których nazwy są długie i ciężko je od razu zapamiętać, a robią furorę. Nazwa bloga w guście „julcixxxblogs95sexyhot” jest słaba. Jeśli ludziom spodoba się CO piszesz, JAK piszesz, a co lepsze, zapamiętają GDZIE piszesz, jesteś o kolejny krok bliżej sukcesu. Wiesz skąd wzięła się moja nazwa bloga?

5. Podszczypywanie tematów. Nawet najlepszy temat można spierdolić zmarnować, jeżeli tylko obmacujesz się z nim przez szybę, lub próbujesz go oblizywać, choć jeszcze nie rozpakowałeś go z papierka. Dobry temat to nie 16 latka. Nie musisz pytać o wiek, tylko pisać, pisać, pisać i jeszcze raz pisać! Nie cierpię, jak dobre tematy się marnują, bo ktoś nie ogarnia w rozwinięcie i zakończenie. Zacznij tworzyć szkielety notek. Do kogo piszę, o czym, jakie pytania zadam, co chcę osiągnąć tym artykułem? Notuj sobie dodatkowe pytania pomocnicze do tekstu. Rzucaj słowami kluczowymi, głównymi wątkami. Pierwsze zdania nie muszą być sensowne. Mają być fundamentem tekstu, wokół którego zbudujesz resztę. Tutaj mam dla Ciebie garść inspiracji blogowych, skąd czerpać tematy.

6. Promuj się! Załóż wspomnianego wcześniej fanpage, daj się poznać swoim czytelnikom, lecz nie trąb ciągle o sobie egocentryku! Oni są ważniejsi od Ciebie, tylko nie każdy to na początku rozumie. Załóż instagrama, twittera, snapchata, klik Google+, pinteresta, cokolwiek zechcesz. Internet daje Ci masę możliwości, aby pokazać się światu ze swoją twórczością. Nie sfandzol tego. A jak nie chcesz to nie, tylko nie marudź potem, że pies z kulawą nogą nie interesuje się Twoim blogiem.

Tutaj trzeba będzie pomyśleć

7. Stosuj netykietę. Wrzucając ludziom w komentarzach linki do swojego bloga „och, umarł ci chomik? Świetny wpis zapraszam do mnie <3 www dziwnanazwabloga”, prędzej spotkasz się z niechęcią niż zainteresowaniem. Nie zachowuj się jak rozwydrzony dzieciak. Dyskutuj – nie kłóć się. Nikt nie lubi blogerów, którzy co chwile wszczynają gównoburze. No… chyba, że inne mentalne dzieciaki, które się tym jarają. Jak chcesz być autorem tego poziomu, proszę cię bardzo, ja nikomu niczego nie zabraniam. Tylko potem nie marudź, że niektórzy fani znikają bezpowrotnie.

8. Liczy się jakość, nie ilość. Mowa tu dosłownie o wszystkim: notkach na blogu, dodawanych fotkach, a także Twoich fanach. Pamiętaj, nie potrzebujesz rzeszy tysięcy fanów, jeżeli nie będą u Ciebie komentowali. Pożądaj zaangażowania Twoich czytelników, nie pustych liczb. Lepiej zarządzać prężnym, małym miasteczkiem, niż blogerską saharą. Małe nie znaczy gorsze 🙂 Dobry, zaangażowany czytelnik to skarb! Dbaj o niego! Dawaj mu to, co masz najlepsze, albo staraj się mu to dawać. 

9. Określ się! Jakim chcesz być blogerem i do kogo chcesz trafiać. Np. ja staram się trzymać kobiecych tematów, bo każdy mój post kierowany do facetów wyglądał, jak gdybym zwracała się do ciężko upośledzonych dzieci… Piszę głównie do kobiet i dla kobiet, co troszkę irytuje moich Męskich Rodzynków, których serdecznie pozdrawiam!  Określ personę bloga. Wyobraź sobie swojego idealnego czytelnika, kim jest, ile ma lat, co go interesuje i pisz do niego lub dla niego!

Najważniejsze?

10. Nie bój się zmian. Na lepsze oczywiście! Ludzie Cię nie czytają, bo jesteś przewidywalny, może nawet nudny? Staraj się rozwijać, proponować, od czasu do czasu, coś nowego. To przyciąga uwagę, a także nowych czytelników, zainteresowanych tą formą wyrażania siebie. 

To co, gotowy? 

Mam nadzieje, że mój banalnik, tfu, znaczy poradnik dla blogera-świeżaka, troszkę Ci pomoże. Daj znać w komentarzu, o czym zapomniałam napisać, bo wiesz. Latka lecą, pamięć już nie ta. A żeby nie było, że zawsze byłam taka super-hiper…nie byłam i nie jestem. Oto błędy początkującego blogera, które popełniałam z uporem maniaka.

Wpadnij potem do Pani Miniaturowa – nieidealnej blogerki, najmniejszej autorki w Polskiej blogosferze.