Osobiste przemyślenia

Relacja – Blog Conference Poznań

Relacja z Blog Conference Poznań jest obowiązkiem każdego uczestnika. Dobra, może trochę przesadzam. Według mnie nie napisać relacji z BCP, to jak dostać prezent i za niego nie podziękować. Czy teraz wyraziłam się jasno?

Co to jest Blog Conference Poznań?

Jest to jedna z największych konferencji dla blogerów, jakie organizuje się w Polsce. Jedzie się tam przede wszystkim, aby pogłębić swoją wiedzę na przeróżne około blogowe tematy. 
Poza wykładami otwartymi, dostępnymi dla każdego, organizowane są także „edycje limitowane”, na których miejscówkę trzeba sobie wywalczyć punktualnością, refleksem i dobrym łączem internetowym. Czyli mówiąc prościej: zapisy – kto pierwszy ten lepszy.
Mi udało się dostać na:
– Sztuka prostego pisania – z Panią Agnieszką Durską
– Tajemnice Facebook Ads – z Panią Izabelą Kozak
– Jak zarabiać na blogu (Ceneo) – z trzema przesympatycznymi przedstawicielkami tej platformy, które cierpliwie odpowiadały na wszystkie pytania uczestników. 

Kogo poznasz?

20160606_072533 relacja

Oprócz ogólnie pojętej nauki, konferencja jest miejscem spotkań blogerów! Znamy się zazwyczaj tylko przez internet, a Blog Conference Poznań jest doskonałą okazją, aby poznać się na żywo! Byliśmy pod opieką wspaniałych organizatorów, przemawiali specjalnie dla nas najlepsi autorzy polskiej blogosfery, uczyli nas profesjonaliści, którzy wiedzą „z czym się je to całe blogowanie”. Kogo jeszcze można spotkać na konferencji? Ludzi z pasją, kreatywnych, uśmiechniętych, żądnych wiedzy i nowości, a co najważniejsze – ludzi, którzy zarażają motywacją!

relacja konfabula
Autor: Anna Gołębiewska – MagiczneChwile.pl

Miałam okazję uścisnąć dłoń Michała Szafrańskiego z bloga Jak Oszczędzać Pieniądze. Oczywiście nie zebrałabym się do tego, gdyby nie kochana Monika z Konfabula, która musiała być odważna za mnie 🙂 Obiecała mi fotkę „na kolanach”. To mam! 🙂

Dziękuję! Ja bym umarła ze stresu trzy razy, zanim bym podeszła. Michał zamienił ze mną kilka słów, zapytał, czym się zajmuję, jego towarzyszka także do mnie miło zagadnęła. Żałuję, że tak szybko im uciekłam. Wydaje mi się, że spowodował to stres. Niecodziennie przecież spotykam swojego ulubionego blogera, który jest prawdziwym autorytetem jeżeli chodzi o finanse!

Mam też zdjęcie z Pawłem Opydo. Właściwie nie wiem dlaczego. Jakiś impuls kazał mi to zrobić. Może to się nazywa „chwytać okazję”? Wczujcie się w sławnych blogerów. Podchodzi do niego kolejna pijana kobieta i domaga się wspólnego zdjęcia. Na dodatek głupio komentuje i rzuca sucharami.sucharTo musi być straszne! Raczej dobrego wrażenia nie zrobiłam, ale wizerunek Pawła już na zawsze będzie nieco cieplejszy w mojej pamięci. Wiecie dlaczego? Widziałam jak dzielnie stał w kolejce po kawę, ostrożnie przeniósł przez tłum i podał swojej towarzyszce. Zgaduję, że to jego Ukochana. Jego spojrzenie, ta troska, sposób w jaki podał kawę i delikatnie dotknął jej ramienia… Nie jestem na bieżąco w ich relacjach, ale serio – to zrobiło na mnie bardzo pozytywne wrażenie. Ta opiekuńczość, spojrzenie. Bloger też człowiek! 

Wyprzytulałam też wszystkie blogerki, jakie tylko wpadły mi w ręce 🙂 A trochę ich było! Pewnie widzieliście na snapchat Miniaturowa, instagramie i fanpage. Muszę sobie na spokojnie stworzyć listę, którą wkrótce tu dodam. Mam Wasze wizytówki, ale przypomnijcie się w komentarzu dziewczyny! Nie chcę nikogo pominąć!

Pozdrawiam Was serdecznie :* cmok w uszko!

Czy warto jechać?

Moja relacja nie byłaby pełna, gdybym tego nie napisała! A czy warto oddychać? Oczywiście, że tak. Jeżeli wahasz się, czy wziąć udział w Blog Conference Poznań za rok, to ja Ci mówię – jedź! Nie pożałujesz! Można tam zyskać naprawdę bardzo wiele. Przydatną wiedzę. Ciekawe znajomości. Wspaniałe wspomnienia. Blogerze, napisz proszę w komentarzu, dlaczego według Ciebie warto jeździć na spotkania dla blogerów. Musimy zachęcić niezdecydowanych, aby móc spotkać się z nimi za rok!

Przygotowania do wyjazdu 

W moim wykonaniu wyglądały mniej więcej tak – klik

Podróż do Poznania

Od początku moja podróż obfitowała w atrakcje. Okazało się, że władze naszego miasta są większymi głąbami, niż przypuszczałam. Przed dworcem PKP w Opolu jest spory plac, na którym gromadzą się podróżni. Przeboleję fakt, że odgrodzili go tak, że nie można już wjeżdżać pod same drzwi samochodem. To jestem w stanie zrozumieć. Ale nigdy nie pojmę, jakim trzeba być idiotą, aby cały plac wybrukować wielkimi, nierównymi kocimi łbami?! Nie wolno mi nic nosić. Miałam do przejścia kilkadziesiąt metrów z walizką na kółeczkach. Prawie je urwałam! Ciekawe kto zwróciłby mi pieniądze za zniszczenie nowiutkiej walizki na tym architektonicznym wybryku? Ha, to się nazywa relacja z emocjami!

20160605_174857

Na dworcu już oczywiście bywałam, ale nigdy jako samodzielny podróżny. Z cichym zawałem serca szukałam informacji, z którego peronu odjeżdża mój pociąg. Wreszcie uprzejmie informacja pokazała się na tablicy. Jakoś trzy minuty przed jego przyjazdem. Trochę późno, jak na mój gust. Gdybym miała poważniejsze problemy z poruszaniem się, niż mam teraz, a pociąg odjeżdżałby z ostatniego peronu, nie zdążyłabym tam doczłapać. 

Pozwólcie niepełnosprawnym być bardziej niezależnymi. Nie zmuszajcie nas, żebyśmy do każdego wyzwania w życiu angażowali osoby trzecie.

Gdy już udało mi się wpełznąć do pociągu (nie byle jakiego), mogłam pozwiedzać jeszcze trzy inne wagony, bo wsiadłam do złego. Brawo ja. Pomylić jedenaście z piętnaście to sztuka! Wreszcie udało mi się dotrzeć na miejsce. Tam okazało się, że przede mną siedzi tegoroczny zwycięzca konkursu na Najgorszego Bachora Świata.

Ja rozumiem, że miłość, rodzicielstwo bliskości, szanowanie kształtującego się charakteru, ale miałam ochotę wyrzucić go przez okno. Powaga! Potwór już płynnie czytał, dlatego wnioskuję, że musiał mieć co najmniej siedem lat. Lecz jego zachowywanie wskazywało bardziej na rozkapryszonego dwulatka, którego wychowała ulica, menele i patologia. W akcji było kopanie foteli, bicie bez powodu babci, nazywanie ją głupią, dupą, brzydką kupą, krzyczenie na cały wagon, wymuszanie, szantażowanie, walenie pięściami w szybę. Po minach współpasażerów widziałam, że nie tylko mi się marzy szeroko otwarte okno…chociaż po godzinie doszłam do wniosku, że TO NIE JEST JEGO WINA. To babcia była problemem. Relacja z konferencji nie jest miejscem na tego typu rozkminy. Napiszę o tym w innej notce. Poczekacie?

Wybaczcie, kończę ten przydługi opis podróży. Nie pochwalę się, jak jeszcze zrobiłam z siebie głupa w pociągu. Chyba, że grzecznie spytacie w komentarzu.

Piątek – właściwa relacja 🙂

Właściwie to moja relacja powinna zacząć się od tego dnia, ale nie mogłam się powstrzymać przed wyjaśnieniem dla Was kilku spraw. Wiem, że mi wybaczycie, bo lubicie moje posty pozornie o niczym.

O pierwsze miejsce walczyły ze sobą trzy atrakcje 
Jedzenie – Rekreacja – Impreza

Jadłam pysznego burgera w Burger Kont. I to z pomidorem! Co prawda suszonym, a ja ogólnie nienawidzę pomidorów, ale ten był pyszny! Tak, ta relacja nie byłaby 100% „moja” bez wzmianki o niechęci do pewnych warzyw. A teraz szybko, czytajmy dalej zanim zorientujemy się, że to bez sensu! 🙂 Jeśli jesteście w Poznaniu wpadnijcie do tego lokaliku pod Starym Browarem, nie dość, że dobrze karmią, to na dodatek ładnie wyglądają! Roślinki, fikuśne pufy, ładne stoliczki iii HUŚTAWKI! Zdobyli mnie tymi huśtawko-hamakami 🙂 

Gdy już nasyciłam głód, Kruk zabrała mnie na basen. Tfu, na Termy Maltańskie! Reklamują się jako największy ośrodek rekreacyjno-sportowy w Polsce, to czemu by nie spróbować? Było świetnie! Kruk namówiła mnie na skorzystanie z niemalże wszystkich atrakcji: jacuzzi, dzikiej rzeki, sztucznych fal, biczy wodnych, wodospadu i niezliczonych zjeżdżalni. Najbardziej podobała mi się ta, gdzie można było śmigać we dwie osoby na pontonie 🙂 Wybawiłam się jak małe dziecko. A wody opiłam się tyle, że powinnam im dopłacić do następnego rachunku 🙂 Chyba powinnam się wreszcie nauczyć pływać… pamiatka

Gdy byłyśmy  już dostatecznie zmęczone zabawą, zdecydowałyśmy się zmęczyć jeszcze raz. Gdzie? Mniej lub bardziej nieoficjalne Before Party Blog Conference Poznań odbywało się w KontenerArt. Były bąbelki, muzyka, świetni, szeeeeeroko uśmiechnięci ludzie – idealna atmosfera do integracji! Później w ramach wytrzepania piasku z butów udałyśmy się na rynek. Sprawdziłyśmy, czy lokalni barmani są w formie i wróciłyśmy grzecznie „na kwaterę”. Było już sporo po północy, lecz żadna z nas nie zgubiła pantofelka na schodach 🙂 relacja drink

Sobota

Oficjalnie pierwszy dzień Blog Conference Poznań, w trakcie którego mogliśmy nie tylko poszerzyć swoją wiedzę, ale i pierwszy raz spotkać z większością uczestników. Organizatorzy i Sponsorzy stanęli na wysokości zadania. Według mnie wszystko działało na tip-top. Do dyspozycji mieliśmy kawę, ciasteczka, lody (widzicie ten obłęd w oczach?!)
relacja lodziaByły też świeżo wyciskane soki owocowe, było pysznie, zdrowo i kolorowo.semilac relacja O dodatkową soczystość kolorów zadbała firma Semilac, która na swym stoisku oferowała malowanie pazurków chętnym paniom. Oczywiście free! Ja nie skorzystałam, bo moje paznokcie zawsze znikają w tajemniczych okolicznościach, za to chętnie robiłam sobie zdjęcia na ściankach.  20160605_132713

Hola, hola, to miała być relacja konferencji, a nie ze stoisk! Na których warsztatach byłam? 
– Czemu nie zarabiasz, mimo, że ludzie Cię czytają?
– 10 narzędzi, które podniosą wartość Twojego bloga z punktu widzenia reklamodawców.
– Bloger: jednoosobowa agencja reklamowa.
– Od pomysłu do Halo.Człowiek. Jak zrealizować własny projekt na blogu?

Niestety na panelach się nie odnalazłam. To ja wolę gadać, a nie patrzeć, jak rozmawiają inni. Ale na sali były tłumy! Grzecznie wyszłam, aby nie przeszkadzać ewentualnym gadaniem. Szkoda, że nie każdy czynił podobnie.

Ktoś bardzo mądry stwierdził, że w niedzielę wszyscy uciekają do domów, dlatego After (middle) Party zorganizowane było w sobotę. Geniusz! Czy muszę mówić, że zabawa była świetna? To chyba oczywiste.

Niedziela

Drugi dzień warsztatów. Tym razem skupiłam się na warsztatach merytorycznych. Dostałam się na trzy. Wymieniłam je na początku tego wpisu. Prowadzące były doskonale przygotowane. Przekazywały swoją wiedzę w prosty, przystępny i przyjemny dla ucha sposób. Dokładnie odpowiadały na wszystkie pytania i oferowały również swoją pomoc po warsztatach. Szkoda, że nie miałam takich wykładowców na studiach!

Popołudniu wysłuchałam Andrzeja Tucholskiego, co ma do powiedzenia na temat: Jak wiedzieć co się robi, wyeliminować wątpliwości.

Nie mogłam też ominąć wystąpienia mojego ulubionego blogera Michała Szafrańskiego! relacja Michał Szafrański

Uczył nas, jak dobrze żyć z bloga dzięki własnym projektom i strategicznym Partnerom. Jakżeby inaczej, jego prezentacja podobała mi się najbardziej. Starałam się nie mrugać, by niczego nie przegapić!

To był wspaniały dzień, niestety dla mnie zakończył się po wystąpieniu Michała. Później było już tylko teleportowanie się na dworzec PKP i przydługawa, lecz obfitująca w zabawne atrakcje, podróż do Opola. 

Wrażenia

Moja relacja bez opisania wrażeń po Blog Conference Poznań byłaby niepełna! Było super! Poznałam wspaniałych ludzi, dowiedziałam się mnóstwa przydatnych rzeczy, zapisałam chyba połowę mojego notatnika! Niestety tych bazgrołów nie mogę opublikować, bo to skompromitowałoby mnie na wieki. Nałykałam się tylu inspiracji, informacji, interesujących nowinek blogowych, że głowę mam pełną, jak balon! Jestem zachwycona, że mogłam tam być i tego wszystkiego doświadczyć. Zrobię wszystko, aby móc pojechać na Blog Conference Poznań za rok.

Dziękuję wszystkim, którzy podeszli się wyprzytulać, organizatorom także, bo odwalili kawał dobrej roboty! Jesteście świetni! Pozdrawiam i do zobaczenia za rok!

Wasza Pani Miniaturowa