Dziwne fakty, których nie wiedzieliście

Masa blogerów odwala jakąś manianę opisując ciekawostki, śmiesznostki i drętwe anegdoty ze swojego życia. Niektórym nawet fajnie to wychodzi! Optymistycznie zakładam, że nudnych rzeczy dowiecie się kiedyś o mnie z Wikipedii, ale te fajniejsze będę musiała wam sama opowiedzieć. Przedstawiam wam dziwne fakty, których o mnie nie wiedzieliście.

Uwielbiałam grać w Simsy. Niestety od ponad roku nie miałam czasu grać choćby pięciu minut. Zawsze jest coś ważniejszego do zrobienia, dlatego tak bardzo hejtuje życie dorosłych. Miałam móc robić co chcę, a tymczasem robię dużo rzeczy, które muszę ; ) Zawsze chciałam być architektem, ale na takie kierunki nie bierze się fujar, które nie potrafią liczyć (hue hue hue ci idą na ekonomię), dlatego swojego marzenia nie spełniłam. Za to wyżywałam się godzinami na kompie, budując wspaniałe domy, dobierając odpowiednie tekstury, materiały i elementy wystroju wnętrz. Aranżowałam także wykwintne ogrody, ale to szło mi zdecydowanie trudniej niż…budowanie cmentarzy. Ręka w górę, kto grając w Simsy nigdy nie zabił ani jednego z nich, żeby sprawdzić co się stanie? No właśnie. Wiedziałam, że wszyscy zabijają. Cholerni psychopaci…

mało dziwne fakty?

Nigdy nie miałam papierosa w ustach. Będąc dzieciakiem zdroworozsądkowo uznałam, że skoro tak często choruję na mega dziwne choroby, to lepiej nie ryzykować z papierosami, bo pewnie mnie to zabije 50 lat wcześniej niż moje koleżanki. Generalnie wyszło mi to na dobre. Aczkolwiek debilnych pytań „co, paliło się od podstawówki, nie?”, na widok mojego wzrostu, usłyszałam chyba tysiąc razy. Nic mnie tak nie wkurwiało jak właśnie to pytanie. Nie paliłam, nie palę i palić nigdy nie będę. Mam genialny powód, choć dla niektórych nieco infantylny. Moja mama też nigdy nie paliła i uroiło mi się w głowie, że kobiety raczej nie powinny palić.

Oczywiście nie jestem jakimś ortodoxem i zawsze chętnie chodziłam z koleżankami na palarnię (teraz zaczną się durne komentarze o biernym paleniu), bo tam zawsze działo się najwięcej. Zauważyłam, że życie towarzyskie kręci się wokół papierosów i już się nauczyłam, że kto nie pali, tego wiele omija. Nauczyłam się oszukiwać przeznaczenie, pierwsza wyrywając się z kumpelami na papieroska : )

Szach-mat wykrzyknęło moje życie. Jestem „misiowata” („gruba” jest zbyt dużym słowem, jak na kogoś moich rozmiarów), a nie ważę nawet 40 kg. Mój typ urody nazywam „na pajączka”. Chude rączki i nóżki, a reszta. No także ten. Fajnie jest!

Miałam kiedyś faceta wyższego ode mnie o 70 cm. Handluj z tym. Wysocy mężczyźni uwielbiają malutkie kobietki. To udowodnione naukowo przeze mnie.

Lubię czarny humor. Ten mega obrzydliwy też, ale są pewne granice. Moim największym życiowym osiągnięciem było obrzydzenie koleżanki, która jest mistrzynią w opowiadaniu obleśnych żarcików. Niestety nie pamiętam co jej opowiedziałam. Aaa i chyba nikogo nie zdziwi, że żarty na temat dzieci nie bawią mnie, odkąd jestem mamą.

Na II roku najgorszego kierunku na świecie miałam taki kryzys, że chciałam rzucić studia. Ale zacisnęłam zęby, skończyłam licka z tego badziewia i wybrałam się na magisterium z ekonomii. Ojciec prawie się popłakał ze śmiechu, gdy usłyszał, że jego upośledzona matematycznie córka, zamierza zdobyć tytuł magistra ekonomii, w dodatku na politechnice. Udało się. Do dziś nie wiem jak to zrobiłam, mając nawet przyzwoitą średnią, na studiach dziennych, z Omenem pod pachą i Ojcem Dekady, który sprawiał problemów za szóstkę dzieci.

A propos Ojca Dekady. Nikt nie wie, że…Omen ma starszą siostrę. Przyrodnią oczywiście.

Mam w sobie tyle „żelastwa”, że oddając mnie w częściach na skup złomu zostalibyście milionerami. Tak. Mówcie mi Kobieta Cyborg. Żebyście nie kroili na darmo, szukajcie wzdłuż kręgosłupa, od dołu aż po kark.

Tutaj taki hardkorek. Od 6 do 9 roku życia nie wolno mi było chodzić. Absolutny zakaz. Pomyślcie chwilkę nad tym. Dziwne fakty nie zawsze są zabawne.

W związku z takimi przygodami zdrowotnymi, bardzo chciałam zostać lekarzem. A konkretniej – anestezjologiem. Na (nie)szczęście uratowało mnie moje lenistwo (na medycynie trzeba ostro zakuwać!), a także okres dojrzewania, w trakcie którego troszkę mnie mdliło na widok ludzkich wnętrzności. Urocze to było. Po paru latach mi przeszło i znów mogę oglądać filmy dokumentalne o operacjach i mnie to nie rusza.

A tu absolutny hit sezonu! W wieku 14 lat pojechałam z koleżanką…TIRem do Niemiec! Prawie 1000 km w jedną stronę. Jechałyśmy dwa dni. Do dziś nie wiem jakim cudem moi rodzice zgodzili się na coś takiego. Jechałyśmy z wujkiem mojej koleżanki od zabaw, za które moi rodzice by mnie zabili. Najbardziej zapamiętałam to, jak nasz optymistyczny „szofer” bladł z przerażenia na widok każdego patrolu niemieckiej policji. No bo jak wytłumaczy fakt, że z tyłu siedzą dwie nieletnie o zupełnie różnych nazwiskach niż on?!? Tak czy siak brawa za odwagę. Na miejsce dojechałyśmy całe, aczkolwiek troszkę brudne i zmęczone. Później spędziłyśmy około tygodnia w Niemczech. Do kraju wróciłyśmy już w cywilizowany sposób – autokarem. To była jedna z fajniejszych przygód jakie razem przeżyłyśmy. Do dziś super to wspominam.

To by było na tyle, bo na ten moment wyleciały mi z głowy wszystkie inne dziwne fakty, których o mnie nie wiedzieliście. Mam nadzieję, że spodobała się wam ta krótka wycieczka po moim zakręconym życiu.

Liczę, że w komentarzach podzielicie się ze mną interesującymi faktami o sobie!

Spodobało Ci się u mnie na blogu? Nie zapomnij polubić fanpage Pani Miniaturowa.