Biuro – klient nasz wesoły pan

Kontakt z klientem to podstawa funkcjonowania wielu firm. Jeżeli pracujesz z ludźmi, a nie możesz pochwalić się ani jedną zabawną anegdotką, to dla mnie niechybny znak, że pracujesz w kostnicy. A gdy miejscem Twojej pracy jest biuro to zapraszam. Pokaże Ci jak produkuje się dowcipne sytuacje.

Biuro – bo w życiu trzeba być twardym a nie mientkim

– To co ty tak właściwie robisz? Pracujesz? – zagaduje kolega.
– Nie. Posadzili mnie tu żebym podnosiła walory estetyczne biura.
Biuro nie skomentowało.

 

– Odebrał pan towar z ulicy Iksińskiej?
– Eeee…nie, to biuro było zamknięte jak przyjechałem.
– A wie pan, że to jest hotel? One są całodobowe…

– Eee…nie mieli przygotowanej paczki dla mnie.
– Mają przygotowaną od dwóch tygodni. Dzwoniłam się upewnić.
– Nie mieli adresu!
– Bo pan miał go mieć…

 

– Zgłaszam reklamację. Dostałam YYY, którego nie zamawiałam, a paczka z ZZZ nie dotarła wcale.
– Dobrze, odbierzemy ten towar.

Po paru dniach wraca do nas paczka.
Pani zwróciła mi ZZZ, które reklamowała, że w ogóle nie doszło…

 

– Chce dostać PPP.
– Dobrze, już dzwonię do biura po fakturkę.

– Niech mi pani nie daje faktury.
Spoko, towar damy za darmo : )

 

– Proszę zielonego dyngsa z białym wihajstrem.
…z mojej strony palpitacja serca…kilka tysięcy produktów w asortymencie, te sprawy.

– czy to było DDD? (kozaczę zaglądając w historię zamówień)
– Tak!
Po przyniesieniu DDD pan mówi, że przecież prosił o czerwony.

 

– Proszę NNN
– Czy zamawiali już państwo u nas?

– Tak, jesteśmy stałymi klientami!
Po sprawdzeniu historii, wychodzi na to, że kupili coś raz. Dwa lata temu.

 

Pan kupił najtańszy SSS dostępny na rynku. Okazało się, że jakość odbiegała od jego wyobrażeń i zaczął reklamować. Oczywiście reklamowany towar odebraliśmy na nasz koszt.
Następnie znów kupił ten sam produkt. I znów reklamował. My odebraliśmy.

Później drugi raz kupił ten sam produkt. Reklamował. My odebraliśmy.
Trzeci raz kupił to samo i ponownie reklamował produkt, że jego jakość mu nie odpowiada (a przypominam, że kupił NAJTAŃSZY produkt tego rodzaju). Ręce mi opadły. Towar odebraliśmy. 

 

– Halo, czy do miasta XYZ robicie dostawę waszym transportem?
– Tak.

– To ja proszę żeby przyjechał młody brunet.

 

– Czy możecie nam to dostarczyć na godzinę 2 w nocy?
– Zobaczę co możemy zrobić…

 

Z racji mojego niskiego wzrostu często zdarzają mi się też takie sytuacje:

Wpada z hukiem klient/dostawca, do naszego biura, rzuca okiem na pomieszczenie i zanim zdążę się odezwać „dzień dobry, w czym mogę pomóc”, ten wykrzykuje „kur*a nikogo nie ma!” i BUM drzwiami. O_o ups

 

– A gdzie jest ten pan co tutaj zawsze siedzi?
– Przykro mi. Jest na spotkaniu.

– Eee to ja nic nie chcę – Bum drzwiami.

 

– A co ty tu robisz? – pyta z wyraźną pretensją klient.
– Pracuję, proszę pana.

– Chyba od miesiąca, nigdy pani nie widziałem, a ja tu często jestem.
– Od półtora roku, proszę pana.
– …aha.

 

– Ja po odbiór osobisty. Przyniesie mi pani te dwa kanistry ?
– Oczywiście (zerkam w dokumenty, a dowcipniś prosi, żebym przyniosła coś co waży trzy razy tyle co ja, mimo wszystko wychodzę z biura budząc zdziwienie na twarzy pana)

 

– O to pani młodszy brat? – wskazując zdjęcie stojące na biurku
– Syn.
– Eeee…ale jak?
Po głowie przeszło mi niepokalane poczęcie, ale milczałam.

 

– Lubię patrzeć jak pani to wszystko pisze lewą ręką.
Sprzedałam panu najszerszy uśmiech świata : )

 

Nie zapomnij pochwalić się w komentarzu Twoimi zabawnymi sytuacjami z pracy! 

 

Spodobało Ci się u mnie na blogu? Polub fanpage Pani Miniaturowa aby być na bieżąco z nowościami pojawiającymi się na stronie.