Żona terrorysty – a może ty też nią jesteś?

Wiele kobiet we wcześniejszym lub późniejszym etapie swojego życia związała się z jakimś idiotą. Jedne z nas związały się z nim z własnej głupoty, inne zaś z tragicznej ślepoty, jaką zsyła na nas pierwsza, wielka miłość. Wydarzenia ostatnich dni głośnym echem odbijają się w światowych mediach. Ataki terrorystyczne zdarzają się coraz częściej. Zawsze głównym bohaterem, jakże pogardzanym przez świat i znienawidzonym przez wszystkich normalnych ludzi, jest śmieć przeprowadzający atak. Czasem, z rzadka i niby przypadkiem tylko, wspomni się o kobiecie u jego boku. Żona terrorysty, przez jednych opłakiwana, przez innych żałowana, przez resztę bluzgana od najgorszych. Jedno jest pewne, w przeważającej części ludzie gardzą nią tak samo, jak sprawcą ataku. I wcale im się nie dziwię. A może żona terrorysty, to nie tylko małżonka tego jednego, konkretnego śmiecia, który postanowił zabić mnóstwo ludzi w imię zmyślonej bzdury, która zryła mu mózg? Może żona terrorysty…to Ty?

Że co?! Ja – żona terrorysty?!

Wiem, w tej chwili kilkanaście kobiet głośno się żachnęło, co też ta Miniaturowa pierdoli za farmazony. Wybaczcie. Musiałam. Musiałam wybudzić Was z letargu, bo to wygodnie tak siedzieć bezpiecznie w domu, martwić się niedopranymi skarpetkami, tym, że znów braknie do pierwszego, ale mimo wszystko – żyć bezpiecznie, bez zagrożenia życia – a pieprzyć bzdury na jakąś tam kobietę oddychającą tysiące kilometrów dalej.

Tak to prawda, że grom kobiet, kochanek, narzeczonych, dziewczyn, a nawet żon terrorystów WIEDZIAŁY o tym, że ich facet planuje zamach terrorystyczny, a mimo to nie zrobiły z tym absolutnie nic. Nie zgłosiły tego nikomu, nie wygadały nawet przyjaciółce. Niech gniją za to w wiezieniu po kres swoich dni. Ale…dlaczego tego nie zrobiły?

Ze strachu! Z obawy co będzie dalej. Z miłości, która oślepia. Z głupoty. Bo jest zniewolona przez męża, który podporządkował ją sobie, zmanipulował psychicznie. Z tysiąca innych mniej lub bardziej ważnych powodów! Aż wreszcie dojdźmy do sedna…bo może nie wierzyły, że on to kiedykolwiek naprawdę zrobi. Głównym problemem może być też kultura, w której wychowywała się dana kobieta, lub religia, którą wyznaje. U nas w Polsce, ludzie co najwyżej uśmiechną się pod nosem, gdy żona sąsiada strzeli mu gazetą przez łeb, a są kraje, gdzie za podobny czyn kobieta zostałaby okrutnie zamordowana. Ba, są kraje, są religie, gdzie zwykłe sprzeciwienie się, zaprotestowanie, czy zwrócenie uwagi „swojemu panu”, czyli mężowi, może skończyć się dla kobiety bardzo źle!

Lecz pozostańmy przy kobietach, które zwyczajnie pukały się w głowę i nie zwracały uwagi na to, co plecie ich małżonek. Bo najzwyczajniej nie wierzyły, że byłby w stanie zrobić coś tak strasznego. Bo on wciąż tylko o tym gadał, a gadanie jest nieszkodliwe…

„A niech sobie gada, jak ma mu ulżyć”

A co jeśli żona terrorysty też tak sobie wmawiała? Ile razy słuchałaś, jak twój przygłupi facet odgraża się, że „weźmie bombę i rozpierdoli cały ten sejm”, „zapłacę komuś żeby zabił XYZ”, „zajebałbym tego gnoja XYZ”. Ile z nas przewraca wtedy oczami i wstydzi się za samą siebie, że się związała z takim pajacem…no ile?! Do jasnej cholery, będąc gówniarą sama przez krótki moment miałam takiego patafiana u swojego boku. Szczęśliwie szybciej się to rozpadło niż rozpoczęło. Pomyśl sobie teraz, a ile kobiet nie rzuca takiego idioty? Ile kobiet na świecie żyje z facetem o radykalnych, kontrowersyjnych i dość pojebanych poglądach? 

Stoi sobie taka gotuje obiad i wpuszcza jednym uchem, a wypuszcza drugim, jak jej kochany mężulek pieprzy farmazony, że „zrobi bombę i wysadzi ZUS/US/Ratusz”, „tego gościa to bym rozjechał na pasach”. Mężuś zły, sfrustrowany, niech sobie gada, jak ma mu ulżyć…I kobieta nie reaguje. 

„To nie on – on tylko…”

„Wysoki sądzie, on jest niewinny, on muchy by nie skrzywdził…on tylko…” I tak dalej. Łatwo jest nam wieszać psy na żonie terrorysty, że żyła z kimś takim, że nie reagowała, nie zwracała uwagi na to, co on planuje, lub co gorsza POPIERAŁA TO. Takie są najgorsze. A ile razy ty kiwnęłaś głową, gdy twój przygłupi chłop pomstował na jakiegoś polityka? Wiem, że to sytuacje nie do porównania. Nijak mi porównywać prawdziwego terrorysty do twojego mężczyzny, ale proszę otwórz oczy i patrz! I nadstaw uszu!

Wiem, że wiele tych nieszczęśliwych kobiet naprawdę nie wiedziało, co planuje ich facet, lub były całkowicie mu podporządkowane, dlatego nie reagowały, lub nie mogły tego zrobić. Nie chcę tłumaczyć tych kobiet. Nie chcę ich bronić. Nie chce obarczać ich winą. Nie chcę też ich usprawiedliwiać. Terroryzm to czyste zło. Nic go nie usprawiedliwia.

Ale o co cho?

Słuchajmy uważniej na co i jak odgrażają się ludzie. Bo czasem głupie odgrażanie się, przeradza się w coś większego. Bardziej realnego. I chyba lepiej dla nas, by umieć zauważyć ten moment, gdy pewne granice zostają przekroczone. Wiesz jak to jest, gdy ktoś o czymś ciągle gada, gada, gada, a wszyscy tylko uśmiechają się kpiąco, bo przecież on i tak nigdy nie zdobędzie się na odwagę i tego nie zrobi. A co jeśli „podpale temu pieprzonemu Iksińskiemu samochód, to przestanie się tak panoszyć”, kiedyś przerodzi się w czyn? Nie każę ci dzwonić na policję i szlochać w słuchawkę „hallo! tu żona terrorysty! ratujcie!”, chcę żebyś tak raz tupnęła nogą i krzyknęła znad tego pieprzonego obiadu – „zamknij ten głupi ryj kochanie”.

Nah, oczywiście, że jeśli sytuacja jest poważna, to to nie pomoże. Ale ocknie nieco chłopa, że właśnie „planuje” pseudo urojone ataki terrorystyczne, bo źle obliczył podatek, albo wypowiedź jakiegoś polityka nie przypadła mu do gustu i zachowuje się jak skończony debil. A może nie ocknie? Tylko zacznie się pieklić mocniej? Wtedy to jasny sygnał dla ciebie, że faceta totalnie zafiksowało na temacie…lub jest skończonym idiotą. Byleby tylko twój pajac był niegroźny, a wszystko będzie ok. Ale w sumie, skąd możemy wiedzieć, czy rzeczywiście jest niegroźny?!?

Kto odmówi mi przyjemności pisania tekstów czysto teoretycznych?

Oczywiście, że JA zdaję sobie sprawę, że nie zawsze tak to wygląda. Doskonale wiem, że większość takich ataków jest organizowana po cichu i w tajemnicy. Ryzyko w naszym kraju jest niskie, lecz to nie znaczy, że mamy stać, jak te posłusznie piczki i przytakiwać na każde „zajebie go!” naszego męża. Po prostu uważam, że każda przykra historia gdzieś ma swój początek. Nawet tak na pozór niewinny. 

O co mi chodzi? Po prostu nie pozwalaj być idiotą na głos. Bo chyba nie chcesz któregoś dnia zbudzić się, jako zdziwiona „żona terrorysty”. 

PS: Tak wiem, że określenie „żona terrorysty” jest wyolbrzymione. Lecz ufam, że inteligentny czytelnik zrozumie sens tego wpisu. A jeżeli mimo najszczerszych starań nadal nie rozumiecie, wybaczcie mi. Nie potrafię lepiej ująć tego, co miałam na myśli.

PS2: Tak, zdaję sobie sprawę, że tekst jest zryty na dekiel. 

Wasza Miniaturowa