<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	
	>
<channel>
	<title>
	Komentarze do: Prześladowca mojego dziecka.	</title>
	<atom:link href="https://miniaturowa.pl/przesladowca-mojego-dziecka/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>https://miniaturowa.pl/przesladowca-mojego-dziecka/</link>
	<description>Blog niepełnosprawnej, niskorosłej kobiety i matki</description>
	<lastBuildDate>Wed, 30 Nov 2016 09:28:00 +0000</lastBuildDate>
	<sy:updatePeriod>
	hourly	</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>
	1	</sy:updateFrequency>
	
	<item>
		<title>
		Autor: Kilińska		</title>
		<link>https://miniaturowa.pl/przesladowca-mojego-dziecka/#comment-4475</link>

		<dc:creator><![CDATA[Kilińska]]></dc:creator>
		<pubDate>Wed, 30 Nov 2016 09:28:00 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">https://miniaturowa.pl/?p=3978#comment-4475</guid>

					<description><![CDATA[no jestem:) pełna racja. u nas to chyba wszystko razem, wiesz. wiem, że w szkole nikt tamtego nie bije, ale kto wie jak było w przedszkolu. ma starszego brata. ale on, bo znają go inne dzieci, jest zupełnie inny. no nic. nie moja głowa, żeby roztrząsać, co się z dzieciakiem dzieje. w dupie. ja muszę dbać o to, żeby moje dziecko nie cierpiało. a, jak już wiesz, pozostał mi tylko teraz ten psycholog. no, jeszcze Marta mu nie oddała. więc to mamy jeszcze w rękawie:) śmieję się, ale to tak ciut śmiech z goryczą. bo nie chcę żeby się biła. ale nie chcę też żeby wyrosła na taką cipowatą. że ją okłada, bije, zaczepia, wyzywa, a ona nic. tylko do pani. zobaczymy. ściskam]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>no jestem:) pełna racja. u nas to chyba wszystko razem, wiesz. wiem, że w szkole nikt tamtego nie bije, ale kto wie jak było w przedszkolu. ma starszego brata. ale on, bo znają go inne dzieci, jest zupełnie inny. no nic. nie moja głowa, żeby roztrząsać, co się z dzieciakiem dzieje. w dupie. ja muszę dbać o to, żeby moje dziecko nie cierpiało. a, jak już wiesz, pozostał mi tylko teraz ten psycholog. no, jeszcze Marta mu nie oddała. więc to mamy jeszcze w rękawie:) śmieję się, ale to tak ciut śmiech z goryczą. bo nie chcę żeby się biła. ale nie chcę też żeby wyrosła na taką cipowatą. że ją okłada, bije, zaczepia, wyzywa, a ona nic. tylko do pani. zobaczymy. ściskam</p>
]]></content:encoded>
		
			</item>
		<item>
		<title>
		Autor: Iza - Kobieca strona Mamy		</title>
		<link>https://miniaturowa.pl/przesladowca-mojego-dziecka/#comment-4399</link>

		<dc:creator><![CDATA[Iza - Kobieca strona Mamy]]></dc:creator>
		<pubDate>Thu, 17 Nov 2016 16:54:00 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">https://miniaturowa.pl/?p=3978#comment-4399</guid>

					<description><![CDATA[Masz rację, nie ma dzieci złych. Dzieci z natury są dobre, a to, że reagują złością czy agresją, to tylko przykrywka - w gruncie rzeczy takie sytuacje zawsze mają drugie dno. Nie wiem czy jest to kwestia błędów wychowawczych rodziców. Też nie jestem psychologiem, żeby stwierdzać takie rzeczy, poza tym często dzieci-oprawcy pochodzą z całkiem porządnych rodzin. Natomiast oburza mnie jedno, że rodzice dziecka-oprawcy, nie reagują. Nie mówią &quot;nie bij&quot;. Nie wiem jak to w ogóle możliwe... To właśnie rodzic i wychowawca powinni dziecku wytłumaczyć różnicę między dobrem i złem, wytłumaczyć, że swoim zachowaniem wcale się osiągnie żadnego celu. Dziecko-oprawca według mnie MUSI być upomniany za swoje zachowanie. Musi poczuć, że to nie on ma w tej sprawie rację. Że racja stoi po stronie gnębionego.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Masz rację, nie ma dzieci złych. Dzieci z natury są dobre, a to, że reagują złością czy agresją, to tylko przykrywka &#8211; w gruncie rzeczy takie sytuacje zawsze mają drugie dno. Nie wiem czy jest to kwestia błędów wychowawczych rodziców. Też nie jestem psychologiem, żeby stwierdzać takie rzeczy, poza tym często dzieci-oprawcy pochodzą z całkiem porządnych rodzin. Natomiast oburza mnie jedno, że rodzice dziecka-oprawcy, nie reagują. Nie mówią &#8222;nie bij&#8221;. Nie wiem jak to w ogóle możliwe&#8230; To właśnie rodzic i wychowawca powinni dziecku wytłumaczyć różnicę między dobrem i złem, wytłumaczyć, że swoim zachowaniem wcale się osiągnie żadnego celu. Dziecko-oprawca według mnie MUSI być upomniany za swoje zachowanie. Musi poczuć, że to nie on ma w tej sprawie rację. Że racja stoi po stronie gnębionego.</p>
]]></content:encoded>
		
			</item>
		<item>
		<title>
		Autor: Monika Kilijańska		</title>
		<link>https://miniaturowa.pl/przesladowca-mojego-dziecka/#comment-4348</link>

		<dc:creator><![CDATA[Monika Kilijańska]]></dc:creator>
		<pubDate>Thu, 10 Nov 2016 15:16:00 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">https://miniaturowa.pl/?p=3978#comment-4348</guid>

					<description><![CDATA[Ja kiedyś olałam prześladowcę i i tak go to zbiło z tropu, że odpuścił. Ale byłam trochę starsza od Omena.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Ja kiedyś olałam prześladowcę i i tak go to zbiło z tropu, że odpuścił. Ale byłam trochę starsza od Omena.</p>
]]></content:encoded>
		
			</item>
		<item>
		<title>
		Autor: Milicyja		</title>
		<link>https://miniaturowa.pl/przesladowca-mojego-dziecka/#comment-4345</link>

		<dc:creator><![CDATA[Milicyja]]></dc:creator>
		<pubDate>Wed, 09 Nov 2016 12:59:00 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">https://miniaturowa.pl/?p=3978#comment-4345</guid>

					<description><![CDATA[W odpowiedzi do &lt;a href=&quot;https://miniaturowa.pl/przesladowca-mojego-dziecka/#comment-4343&quot;&gt;Noemi.Life&lt;/a&gt;.

Nie, nie piszę o dzieciach ADHD czy zaburzonych jakoś w sensie ze zdiagnozowaną jakąś chorobą, tylko serio o małych sadystach. I nie róbmy z dzieci/nastolatków bezrefleksyjnych zombie. Nie chodzi mi, o jakieś głębokie refleksje z ich strony. Ale chyba dzieciak, nawet w wieku podstawówkowym, umie skojarzyć fakt: wyzywam brzydko kogoś -&#062; robię komuś przykrość. Biję kogoś patykiem (bez powodu, dla zabawy) = kojarzę, że kogoś może to boleć, bo i mnie bolało = robiąc to specjalnie = robię komuś krzywdę podwójnie. 

Chodzi nawet o proste skojarzenia, a nie jakąś głęboką podróż w głąb siebie, dzięki której dziecko/ nastolatek kojarzy, że robi źle. I rozbija mi się tylko o to, aby dziecko miało minimum szacunku do drugiego człowieka. Tylko tyle. A jeśli bije, nie umiejąc podać powodu, wyzywa, bo idzie za owczym pędem, opluwa i nie umie skojarzyć, że plucie = nie ładnie, i nie widzi w tym niczego złego, no to mamy problem. A od dzieciaków w pewnym wieku, jednak oczekuje się, minimalnej odpowiedzialności za to co robią. A jeśli ktoś mając xx lat, nadal jest intelektualną amebą i nie umiem połączyć kropek...serio, wiele można zwalić na rodzinne dramaty, wychowanie, wzorce, choroby etc. Ale mi chodzi o ten odsetek oprawców, którzy to po prostu robią z mściwą satysfakcją na gębie.

I ok, pewne rzeczy da się przepracować u psychologa. Ile jest jednak takich ludzi, którzy wchodzą z takim zestawem paskudnych cech w dorosłe życie i nadal nie widzą niczego złego w swoim zachowaniu? Po prostu nie róbmy z dzieciaków i nastolatków ameb, które totalnie nie wiedzą co robią. Nie oczekuję od nich moralno-etycznych rozkmin w przedszkolu. Ale prostej matematyki, skojarzenia &quot;ja bym nie chciał być tak traktowany = nie będę komuś robił takiej krzywdy&quot; . I nie wszystko bierze się z zaburzeń czy rodzinnego domu, a poczucia &quot;JA MOGĘ i gówno mi zrobicie&quot;.  I o takich dzieciakach mówię.

I jeszcze jedno: jak pisałam, zdaję sobie sprawę, i akceptuję wymienione przez P. Miniaturową możliwe przyczyny. Ja tylko próbuję wskazać, że nie wszystkie rzeczy da się &quot;usprawiedliwić&quot; np. ciężką sytuacją domową,  a i pewnych rzeczy nie da się tylko zwalić na smutną biografię dzieciaka. Dziecko to mały człowiek, które też ma pewne cechy charakteru, uczmy je odpowiedzialności za swoje czyny, a nie traktujmy do pewnego wieku jak bezwolne marionetki. ]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>W odpowiedzi do <a rel="nofollow"href="https://miniaturowa.pl/przesladowca-mojego-dziecka/#comment-4343">Noemi.Life</a>.</p>
<p>Nie, nie piszę o dzieciach ADHD czy zaburzonych jakoś w sensie ze zdiagnozowaną jakąś chorobą, tylko serio o małych sadystach. I nie róbmy z dzieci/nastolatków bezrefleksyjnych zombie. Nie chodzi mi, o jakieś głębokie refleksje z ich strony. Ale chyba dzieciak, nawet w wieku podstawówkowym, umie skojarzyć fakt: wyzywam brzydko kogoś -&gt; robię komuś przykrość. Biję kogoś patykiem (bez powodu, dla zabawy) = kojarzę, że kogoś może to boleć, bo i mnie bolało = robiąc to specjalnie = robię komuś krzywdę podwójnie. </p>
<p>Chodzi nawet o proste skojarzenia, a nie jakąś głęboką podróż w głąb siebie, dzięki której dziecko/ nastolatek kojarzy, że robi źle. I rozbija mi się tylko o to, aby dziecko miało minimum szacunku do drugiego człowieka. Tylko tyle. A jeśli bije, nie umiejąc podać powodu, wyzywa, bo idzie za owczym pędem, opluwa i nie umie skojarzyć, że plucie = nie ładnie, i nie widzi w tym niczego złego, no to mamy problem. A od dzieciaków w pewnym wieku, jednak oczekuje się, minimalnej odpowiedzialności za to co robią. A jeśli ktoś mając xx lat, nadal jest intelektualną amebą i nie umiem połączyć kropek&#8230;serio, wiele można zwalić na rodzinne dramaty, wychowanie, wzorce, choroby etc. Ale mi chodzi o ten odsetek oprawców, którzy to po prostu robią z mściwą satysfakcją na gębie.</p>
<p>I ok, pewne rzeczy da się przepracować u psychologa. Ile jest jednak takich ludzi, którzy wchodzą z takim zestawem paskudnych cech w dorosłe życie i nadal nie widzą niczego złego w swoim zachowaniu? Po prostu nie róbmy z dzieciaków i nastolatków ameb, które totalnie nie wiedzą co robią. Nie oczekuję od nich moralno-etycznych rozkmin w przedszkolu. Ale prostej matematyki, skojarzenia &#8222;ja bym nie chciał być tak traktowany = nie będę komuś robił takiej krzywdy&#8221; . I nie wszystko bierze się z zaburzeń czy rodzinnego domu, a poczucia &#8222;JA MOGĘ i gówno mi zrobicie&#8221;.  I o takich dzieciakach mówię.</p>
<p>I jeszcze jedno: jak pisałam, zdaję sobie sprawę, i akceptuję wymienione przez P. Miniaturową możliwe przyczyny. Ja tylko próbuję wskazać, że nie wszystkie rzeczy da się &#8222;usprawiedliwić&#8221; np. ciężką sytuacją domową,  a i pewnych rzeczy nie da się tylko zwalić na smutną biografię dzieciaka. Dziecko to mały człowiek, które też ma pewne cechy charakteru, uczmy je odpowiedzialności za swoje czyny, a nie traktujmy do pewnego wieku jak bezwolne marionetki. </p>
]]></content:encoded>
		
			</item>
		<item>
		<title>
		Autor: Noemi.Life		</title>
		<link>https://miniaturowa.pl/przesladowca-mojego-dziecka/#comment-4344</link>

		<dc:creator><![CDATA[Noemi.Life]]></dc:creator>
		<pubDate>Wed, 09 Nov 2016 07:58:00 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">https://miniaturowa.pl/?p=3978#comment-4344</guid>

					<description><![CDATA[Kiedy miałam jedenaście lat, znęcała się nade mną klasa, a zwłaszcza jeden uczeń, ulubieniec mojej wychowawczyni. Rozwiązaniem okazała się niestety zmiana szkoły, natomiast podczas któregoś spotkania z wychowawczynią moja matka usłyszała, że dzieciak ma w domu chorą babcię i wszystko kręci się wokół niej, a on musi być &quot;małym dorosłym&quot; i podobno świetnie spisuje się w tej roli. Najwyraźniej w szkole odreagowywał...]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Kiedy miałam jedenaście lat, znęcała się nade mną klasa, a zwłaszcza jeden uczeń, ulubieniec mojej wychowawczyni. Rozwiązaniem okazała się niestety zmiana szkoły, natomiast podczas któregoś spotkania z wychowawczynią moja matka usłyszała, że dzieciak ma w domu chorą babcię i wszystko kręci się wokół niej, a on musi być &#8222;małym dorosłym&#8221; i podobno świetnie spisuje się w tej roli. Najwyraźniej w szkole odreagowywał&#8230;</p>
]]></content:encoded>
		
			</item>
		<item>
		<title>
		Autor: Noemi.Life		</title>
		<link>https://miniaturowa.pl/przesladowca-mojego-dziecka/#comment-4343</link>

		<dc:creator><![CDATA[Noemi.Life]]></dc:creator>
		<pubDate>Wed, 09 Nov 2016 07:56:00 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">https://miniaturowa.pl/?p=3978#comment-4343</guid>

					<description><![CDATA[W odpowiedzi do &lt;a href=&quot;https://miniaturowa.pl/przesladowca-mojego-dziecka/#comment-4338&quot;&gt;Milicyja&lt;/a&gt;.

Taki dzieciak czy też nastolatek nie ma wglądu w siebie i swoje motywacje. Pani Miniaturowa podaje powody rozpoznane przez specjalistów, a Ty przytaczasz wypowiedzi samych sprawców, którzy mają tylko kilka, kilkanaście i nie wiedzą, że odreagowują na młodzieży jakieś swoje krzywdy. Dorośli sprawcy też tego często nie wiedzą - np. nie kojarzą własnego stosowania przemocy z tym, że kiedyś sami jej doznawali i bezwiednie powtarzają wyuczone wzorce. To, dlaczego ktoś się znęca nad innym, odkrywa psycholog w procesie pracy z takim przemocowym klientem.

Pod koniec, wydaje mi się, piszesz jeszcze o dzieciakach z zaburzeniami w rodzaju ADHD. To jeszcze inna sytuacja. Takie dzieci wymagają intensywnej pracy ze specjalistami i (przede wszystkim) stawiania im jasnych, stanowczych granic. Mam kolegę, który byłby może takim małym potworem, który wyrósłby potem na dużego potwora, ale na szczęście otoczono go profesjonalną opieką i jest OK.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>W odpowiedzi do <a rel="nofollow"href="https://miniaturowa.pl/przesladowca-mojego-dziecka/#comment-4338">Milicyja</a>.</p>
<p>Taki dzieciak czy też nastolatek nie ma wglądu w siebie i swoje motywacje. Pani Miniaturowa podaje powody rozpoznane przez specjalistów, a Ty przytaczasz wypowiedzi samych sprawców, którzy mają tylko kilka, kilkanaście i nie wiedzą, że odreagowują na młodzieży jakieś swoje krzywdy. Dorośli sprawcy też tego często nie wiedzą &#8211; np. nie kojarzą własnego stosowania przemocy z tym, że kiedyś sami jej doznawali i bezwiednie powtarzają wyuczone wzorce. To, dlaczego ktoś się znęca nad innym, odkrywa psycholog w procesie pracy z takim przemocowym klientem.</p>
<p>Pod koniec, wydaje mi się, piszesz jeszcze o dzieciakach z zaburzeniami w rodzaju ADHD. To jeszcze inna sytuacja. Takie dzieci wymagają intensywnej pracy ze specjalistami i (przede wszystkim) stawiania im jasnych, stanowczych granic. Mam kolegę, który byłby może takim małym potworem, który wyrósłby potem na dużego potwora, ale na szczęście otoczono go profesjonalną opieką i jest OK.</p>
]]></content:encoded>
		
			</item>
	</channel>
</rss>
