A gdyby tak raz o wszystkim pamiętać?

Jak zwykle, gdy myślę, że panuję nad wszystkim, okazuje się, że zapomniałam o mnóstwie rzeczy! Kalendarze adwentowe zawsze ginęły w odmętach mojej pamięci. Lecz nie tym razem!

Wiesz jak to jest, gdy naprawdę bardzo się starasz, myślisz, że panujesz nad wszystkim, ale ostatecznie zawsze coś nie tak? No więc to chyba jest motyw przewodni mojego życia 🙂 Z moimi kłopotami z pamięcią życie wcale nie staje się łatwiejsze i spokojniejsze. Pozdrawiam wszystkich samotnych rodziców, którzy muszą zawsze umieć nad wszystkim zapanować, utrzymać to w garści, a jednocześnie mieć siły, by nie zwariować od natłoku obowiązków! Jesteście wielcy!

Czy tylko tata zawsze o wszystkim zapomina?

Wyobraź sobie, że w tle leci właśnie motyw z Survivor – Eye Of The Tiger, zacieram rączki, odpalam laptopa, przecieram warstwę kurzu z ekranu i powtarzam sobie „tym razem się uda!„, „w tym roku ogarnę!„. Tak, to własnie ja – Miniaturowa – matka, która zawsze zapomina. O wszystkim!!! Zwykle dowcipkuje się z ojców, że to oni nie ogarniają. Nie wiedzą, do której klasy chodzi ich dziecko, z kim się przyjaźni, a zapamiętanie dat urodzin, jawi im się niczym hardcore sudoku. Co za krzywdzący stereotyp. Przecież jestem też i ja!

Zabiegana mama, która o poniedziałkowych urodzinach przypomina sobie w sobotę wieczorem, nie pamięta, że od godziny powinna być na zebraniu dla rodziców w szkole, a o kalendarzu adwentowym dla syna i chrześniaka przypomni sobie w połowie grudnia, gdy ktoś z rodziny prześle zdjęcie swoich kalendarzy, by się pochwalić, jakie fajne udało mu się dostać…Ups! Znowu klops, Miniaturowa! – myślę wtedy nerwowo.

W tym roku będzie inaczej!

Nie dam się wziąć z zaskoczenia i postanowiłam zająć się tym teraz, póki mam kilka dni wolnego i mogę na spokojnie pomyśleć. Bo wiecie jak to jest w rodzinie… Jeżeli mamy dwoje jedynaków i swoje upominki prawie zawsze dostają w swojej obecności w trakcie rodzinnych spotkań, to w sumie tak, jakby się miało rodzeństwo 🙂 „a dlaczego on ma niebieskie, a ja zielone?!„, „ja też chce samolot, a dostałem samochód!„, „ale ma fajne, a ja też chce takie!„. Echo tego harmidru dudni mi w głowie. Nie, w tym roku tak nie będzie. Każdy dostanie coś równie fajnego, czego nie będzie zazdrościł drugiemu. Tylko jak tu dobrać coś, co będzie się jednocześnie podobało świeżo upieczonemu nastolatkowi i rezolutnemu przedszkolakowi?! O_O

Co wybrać?

Kalendarz adwentowy w słodkie bałwanki i misie? Hmm…starszemu chyba to już nie będzie pasowało. Dinozaury? Nie, jakoś obu ominął ten etap. Kalendarz z motywem motoryzacyjnym? Nie, tym razem to młodszy chyba nie będzie tak zachwycony, jak starszy… Na co teraz mają fazę chłopcy w różnym wieku?

Objawienie spływa na mnie po dłuższej chwili – LEGO! Czy mały, czy duży, a nawet dorośli – wszyscy teraz mają zajawkę na LEGO, sama je uwielbiałam w dzieciństwie, więc czemu, by nie kalendarz adwentowy z tym motywem? Parę klików na portalu Allegro i są! https://allegro.pl/kategoria/lego-kalendarze-adwentowe-305637

Fajny pomysł dla rodziców, którzy poszukują kalendarzy adwentowych bez słodyczy, lecz z drobnymi upominkami w środku. W tym przypadku dziecko dostaje elementy uzupełniające swoich ulubionych klocków, sprytnie ulokowane w formie kalendarza adwentowego.

Że też ja o tym nie wiedziałam wcześniej, już dawno zostałabym królową lego prezentów 🙂

A teraz kolej na Ciebie, przyznawaj mi się tu szybciutko, czy Ty też miewasz chwile roztargnienia?

 

Skip to content