Na granicy prawa – owadzi adult shopping

Posted on Posted in Lifestyle

Życie dorosłych to strasznie przereklamowana sprawa jest! Myślisz sobie, oby do łoś-emnastki, wtedy wreszcie będę mogła robić co chce! A tu bęc, wcale nie możesz, a na dodatek świat wymaga od ciebie więcej niż zwykle. Skandal! Nie dorastaj, to pułapka. Nawet lenistwo już ci wtedy nie przysługuje, albo leży na granicy prawa, wystając dużym palcem u lewej nogi po ciemnej stronie mocy.

Całe życie na krawędzi! Ryzyko, adrenalina, dziewczyna cud malina. Najpierw szybciutko, prędziutko matura, bo to wcale nie jest bzdura. Zakuwanie, po nocach nie spanie, testowych arkuszy wypełnianie. Dzień wielki, uroczysty, móżdżek ze stresu pusty, no po prostu czysty! Jedziesz, piszesz, zdajesz. Siebie w lustrze wciąż poznajesz. Po egzaminie dojrzałości miałeś być taki dorosły, światły, oczytany i powszechnie poważany.

Ups. Nikogo to nie obeszło

„Są tacy – to nie żart,
dla których jesteś wart
Mniej niż zero”

Myślisz, teraz zacznie się zabawa, trzy miesiące, dzień i noc. Bez ściemniania, rozrabiania. Wszak dorosły jestem już, studia, praca, są tuż, tuż. Rozsądku na granicy prawa chroni sumienie-stróż. Żyjesz dalej w pędzie, biegu. Studia zdajesz bez rozbiegu. Dorosłego życia ciche znaki, olewasz wszystko dla niepoznaki. Uśpić czujność, zmylić starości zwierzę, wtem piszesz długie CV, no po prostu nie wierzę. Bełkot wielki, banialuki, w życiorysie jakieś luki. Nieustraszon są dziś wielce, pracę dali więc panience. Być królową spinaczy, pieczątek, taki bywa tu początek. Fochów nie ma, ni depresji, obiecali rychłość pensji. Ta wjechała terminowo, dali całość – jest bombowo!

Na zakupy, na szalone! Te dorosłe i wyśnione! Owad się czerwieni z dala, będzie shopping jak ta lala! Bułki, masło i cukierki, rośnij brzusio, rośnij wielki.

Wtem stop, na barykady, dzieciom precz od lady!

Adult shopping, na granicy prawa, to poważna jest dziś sprawa.
– Nie dla dzieci takie rzeczy – plecie kasjer coś od rzeczy – Gdzie rodzice są panienki? W takim mydle są bąbelki. Papier ten toaletowy, może zbyt jest odlotowy, kolorowy i w motyle – Śmiech kolejki gruchnął w tyle.
– Panie, czy to jakiś żart? Mów mi ile zakup wart.
– Mała jesteś, więc nie sprzedam!
– Jak nie sprzedam?!
– No nie sprzedam!
– Panie nie rób afer i tyrady. Na kretynów nie ma rady – rzecze koksu gdzieś z kolejki.
– Ja tu dowód mam i go zaraz panu dam.
– O, masz dowód?
– „PANI MA…”
– Ożesz k***! Ekskiuze mła.


Ten wpis ma jakiś swój chory urok. Dzielni byliście, że wytrzymaliście do końca.Wszystkim szalonym czytelnikom Pani Miniaturowej życzę miłego dnia 🙂

PS: Wpis miał być gniotem ze specjalną dedykacją dla pewnej pani. Ale coś mi się wydaje, że to była jednorazowa trollica, która poczłapała dalej gnębić innych ludzi. Po prześledzeniu jej profilu zrobiło mi się jej nawet trochę szkoda. Koledzy i Koleżanki z blogosfery, nie dajcie się. To tylko bardzo smutna osoba, której nie wyszło w życiu. 

 

(Visited 95 times, 1 visits today)