I Ty możesz zostać Januszem zakupów

Ważne ostrzeżenie: Jeżeli bierzesz wszystko dosłownie tak jak widzisz i nie masz w sobie za grosz poczucia humoru, czy dystansu do świata – żegnam


W przypływie nagłego szaleństwa postanowiłam jechać na zakupy.
Po przekroczeniu progu sklepu momentalnie pożałowałam swojej decyzji. Widząc te rozszalałe tłumy ludzi z obłędem w oczach, wiedziałam, że już po mnie. Ale do odważnych świat należy! Zagłębiłam się w tej wirującej masie ciał, by po 10minutach krążyć po sklepie z takim samym obłędem w oczach jak pozostali klienci.

Kogo ja tam nie spotkałam, czego nie przeżyłam. Oszczędzę Wam tych wszystkich drastycznych opisów, serwując w zamian przepis jak stać się Januszem Zakupów. Któż to? Wybitny osobnik, którego darzą niechęcią zarówno sprzedawcy jak i pozostali klienci. Jeżeli w sklepie jest osoba, która zwraca uwagę wszystkich ludzi swoim negatywnym zachowaniem, to z pewnością jest to Janusz Zakupów.

1.  Przyjazd do sklepu

Przez parking koniecznie zasuwaj jak na pit-stopie. Przecież droga wewnętrzna z pewnością oznacza to, że nie musisz przejmować się czymś tak banalnym jak ludzie, znaki drogowe, przejścia dla pieszych, czy zdrowy rozsądek. Niech ludzie wiedzą, że zajechałeś. Zakręty bierz jak Kubica, ruszaj z piskiem opon, a hamuj 2cm od zderzaka poprzedzającego cię auta.

2. Odpowiedni ubiór

Pod żadnym pozorem nie ściągaj z siebie kurtki. Przecież w trakcie trzygodzinnych zakupów może ci się zrobić zimno! Teraz na dworze jest 22st. C, lecz nigdy nie możesz być pewny, czy gdy wyjdziesz ze sklepu nie będzie -10st. C, dlatego dwie bluzy to podstawa. Pot z czoła wytrzesz szalikiem. Jesteś z małym dzieckiem? Pod żadnym pozorem nie ściągaj z niego puchowego kombinezonu. Gruba wełniana czapka i ocieplane kaloszki to absolutny must have Twojego szkraba w sklepie. To nic, że mamy środek maja. Jeszcze Ci się przeziębi i co wtedy? Czemu to cholerne dziecko tak marudzi? Wsadzę je na karuzelę za piątaka, może przestanie…

3. Nie kupuj w pojedynkę

Jedziesz do spożywczaka? Koniecznie zabierz ze sobą żonę, wujka, ciotkę, babkę i wszystkie dzieci. To nic, że lista zakupów ma 5 pozycji i nikt nie zgłaszał większych potrzeb. Kręćcie się po całym sklepie jeszcze ze dwie godziny jak gówno w przeręblu, koniecznie w zbitej gromadce, by żaden przypadkowy przechodzień Was nie rozdzielił. Ktoś burczy, że alejkę zagradzacie? Poczęstuj go soczystym „spier…”. To w końcu Twój czas dla rodziny!

4. Samica Alfa

Po wejściu do sklepu upewnij się, że absolutnie wszyscy wiedzą, że już jesteś na zakupach. Dla pewności zadzwoń do matki, siostry i kuzynki, głośno wrzeszcząc do telefonu, że zamierzasz kupić koronkowe stringi i trochę kosmetyków do mejkapu. Jeżeli jesteś z koleżankami koniecznie chichrajcie się jak wariatki w równych odstępach czasu np. 15sekund. Jak najgłośniej!
Pamiętaj, jesteś Samicą Alfa, wszyscy muszą wiedzieć, że przybyłaś. Dotknij absolutnie wszystkiego co jest w sklepie. Komentuj głośno jakie to wszystko jest brzydkie i drogie. Rozrywaj opakowania żeby wydukać skład. Wkładaj do uszu kolczyki z wystawki, nawet gdy nie zamierzasz ich kupować, a buty przymierzaj na gołe stopy. Przymierzaj tylko białe ciuchy, bo prawdziwa Samica Alfa zawsze znaczy swój teren! Ty znaczysz go plamami swojego „markowego” pudru z targowiska. Coś Ci spadło? Nie podnoś! Kopnij pod wieszak, nie zawracaj sobie głowy. Ktoś inny podniesie. W przymierzalni rób sobie zdjęcia. Uuups, w czasie wyginania się do sexy-selfie, za ciasna bluzeczka puściła w szwie? Co za chłam! Wyjdź cichaczem z przymierzalni zostawiając tam wszystkie szmaty, które przymierzyłaś. Ktoś odwiesi za Ciebie.

5. Czas na lunch

Jeżeli nie jadasz mięsa koniecznie idź do KFC i tyraj aferę kasjerce, że sprzedaje dania z mięsem. Jeżeli jesteś zadeklarowanym mięsożercą usiądź w wege-knajpce. Zacznij głośno komentować menu, że pełno w nim trawy i karmy dla królików.
Powiedziałeś kasjerce „dzień dobry”? Hahaha Ty frajerze!
Przy kasie stój co najmniej kwadrans. Wpatruj się nerwowo w cennik, zmieniaj zdanie średnio co minutę. W oczekiwaniu na jedzenie głośno pokrzykuj kiedy wreszcie dostaniesz swoje zamówienie. Gdy skołowana ciągłymi zmianami kasjerka poda Ci tacę, pod żadnym pozorem nie mów jej „dziękuję”. Jeszcze się przyzwyczai! Gdy już wszystko zjesz, idź na nią nakrzycz, że pomyliła zamówienie, a tak w ogóle to żarcie było do dupy.
Nie myj rąk po tłustych frytkach, udaj się teraz do jakiegoś drogiego butiku i podotykaj wszystkich ciuchów jakie tylko dosięgniesz.

6. Czas na kibelek

Podobno oddanie moczu w sklepowej przymierzalni jest niesamowicie zabawne. Ty jesteś wychowany i kulturalny, dlatego ogranicz się jedynie do puszczenia bąka, od którego pożółkną ubrania na wieszakach. Gdy już dotrzesz do toalety nie przejmuj się celnością. Parę kropel na desce jeszcze nikomu nie zaszkodziło. Nie spuszczaj też wody, przecież na tym przycisku musi być strasznie dużo zarazków! Nienawidzisz tych cholernych dmuchaw, a tak właściwie to nawet nie wiesz jak się je włącza, dlatego nie myj rąk. Co się będziesz niepotrzebnie stresował.

7. Nie ważne jak  zaczynasz…

…ważne jak kończysz. Zakupy oczywiście. W kolejce głośno komentuj co za debile przyjeżdżają do sklepu o tej samej porze co Ty, czemu mają takie pełne koszyki i dlaczego kasjerka tak wolno kasuje. Koniecznie stukaj swoim wózkiem w plecy faceta, który stoi przed Tobą. On musi wiedzieć, że się bardzo spieszysz, a jego towar wciąż bezczelnie leży na taśmie, ani myśląc z niej zniknąć. Nie ważne, że stoi przed nim jeszcze trzech innych klientów. To właśnie przez niego spóźnisz się na swój ulubiony serial!

8. Powrót zwycięzcy

Po powrocie do domu krzyknij przez płot do sąsiada, jakie fajne rzeczy sobie kupiłeś. Same drogie i markowe, bo Ty się na bazarkach nie ubierasz. Niech wie, a co! Rzuć żonie rachunek ze spożywczaka i zrugaj ją, że przez zbyt długą listę zakupów, ledwo starczyło Ci na flaszkę. Gdy skończysz wprowadzać w domu dyscyplinę, możesz klapnąć na kanapę z browcem w ręku. Teraz tylko zrób psssssyk, odetchnij głęboko i zanurz się w ponurych rozmyślaniach na temat tych wszystkich głąbów, których spotkałeś dziś w sklepie….

W trakcie pisania niniejszej notki nie ucierpiał żaden Janusz.