Dawno temu na peryferiach

We mnie są dwa wilki: jeden jest lekko trzepnięty na punkcie dziecka, a drugi chce, żeby wyrosło na rozsądnego człowieka i wie, że trzymanie pociechy w złotej klatce, lub tęczowej bańce mydlanej, to bardzo zły pomysł. Jak wiadomo, Gajowy, to Człowiek Lasu, dlatego na widok wilka nie robi w gacie, tylko nakłada mu kaganiec. Bo Wy myślicie, że dlaczego on ze mną wytrzymuje tyle czasu?

Żarty na bok (albo i nie). Przypominam, że mój blog pisany jest z duuużą dawką dystansu, poczucia humoru i ironii. Jeżeli nie przepadasz za zbytnią bezpośredniością i wszystko Cię obraża, to tam na górze po prawej jest taki „X”. Kliknij go.

Lecimy.

Dawno temu…

Na dobrostan tyłka nastolatka korzystnie wpływa regularne zderzanie z rzeczywistością. Żeby się w tym tyłku nie przewracało. (Ale to była głęboka myśl, może napiszę poradnik rodzicielski? 🙂 ) Otóż hobbystycznie siadamy, niczym dwa dinozaury i opowiadamy latorośli, jak to drzewiej bywało. A młodemu potem oczy z orbit wychodzą, że jak tak można było żyć. Ano można. To, że kiedyś internetu i komputerów nie było, to rozumie i nie jest szokujące. Ale było parę smaczków, które spotkały się z największym niedowierzaniem.

  1. Jak dawno, dawno temu byłeś niemowlakiem, to nie każda mama miała elegancką plastikową wanienkę. Wsadzało się dzieciaka do blaszanego zlewozmywaka w kuchni, wsadzało korek i robiło pranie wstępne z namaczaniem. Szybko, łatwo, schylać się nie trzeba 🙂 Dzwońcie po Sanepid!
  2. Czemu myć niemowlaka w zlewie, skoro można go wsadzić do wanny w łazience? Błąd. Ludzie nie mieli łazienek. W bardzo starych domach to nie była rzadkość. Koleżanki z bloków otwierały buzie do szeroka, jak opowiadałam te dziwy. Syn to samo. Jak to tak, dom bez łazienki? 😉
  3. Nie miałeś zegarka, ale trzeba było wrócić do domu na czas. Bo tak. Bo obiad, bo rodzic wraca, bo cokolwiek. Spóźniłeś się? No to będzie kara. To akurat wspomnienia moich rodziców. Ja byłam burżujem. Miałam zegarek.
  4. Główna droga, przy której mieszkasz była dróżką między polami. A za płotem płynęłaby rzeka, która aktualnie płynie prawie kilometr dalej. Welcome in the city jungle! Plany zagospodarowania przestrzennego, urbanizacja, industrializacja, hemoglobina, taka sytuacja… Mina nastolatka na wieść, że ludzie przesuwają rzekę, jak im nie pasuje 🙂 Boska!
  5. Latałeś pół dnia samopas i jakimś cudem żyjesz. Chyba, że nie. To wtedy nie żyjesz. Puszczanie 4 latka samego na zabawę po okolicy? WHY NOT. Gajowy to był dzikus pełną gębą, ja jak byłam nieco starsza, to chodziłam do sąsiadów (bez pytania, bez pukania), bo mieli kotki w stodole. A jak znudziły mi się kotki to szłam do sąsiadki naprzeciwko i pukałam w drzwi tak długo, aż mnie wpuściła 😀 To były dziwne czasy… Przepraszam Pani X, że Panią budziłam po nocce! Chciałam pogłaskać psa. No mus był!
  6. Pieniądze miały inną wartość. Za 10 zł mogłeś nakupować słodyczy i słodkiego pićku i najeść się tym po sam korek. (Od tej pory młody chodzi i burczy, że nienawidzi inflacji. Me too, Synu, me too). Kiedyś to chleb był za 2,5, a teraz… zakwas tanio kupię!
  7. W szkole na sprawdzianie było cicho. Syn się rozmarzył, że też by tak chciał. (faceplam)
  8. Jak chciałeś się przejechać z sąsiadem rolnikiem na przyczepie traktora i miałeś dobre gadane, to ci pozwolił. Ba, nawet pomógł wsiąść. I jechałeś na stogu siana, jak król świata i darłeś się ze strachu na zakrętach. Teraz dzieci czasem nawet nie wiedzą jak wygląda ich sąsiad.
  9. Jadłeś wszystko co podniosłeś lub zerwałeś. Przetarłeś brudne jabłko o jeszcze brudniejszą koszulkę, zjadłeś czarnymi z brudu rękami i nic ci nie było. Przeważnie. W niektórych rodzinach dalej się to praktykuje. Ale oficjalnie nikt się do tego nie przyzna.
  10. Dzieci musiały pracować, pomagać w polu. I to wcale nie tak dawno temu. Oczywiście nie wszędzie i nie wszystkie. Ale tak się zdarzało. Po szkole sio na pole, albo ogarnąć kurki, świnki, krowy, a dopiero potem był czas na naukę. Protest? Dostawałeś lanie i musiałeś zrobić jeszcze więcej. To na szczęście nie jest osobiste wspomnienie ani moje, ani Gajowego.

Czy ktoś z Was dzieli z nami (i naszymi rodzicami) podobne wspomnienia? Opowiesz nam, jak to było w „Twoim” dawno temu?

Oczywiście w rozmowach z dzieckiem nie gloryfikujemy tamtych czasów, nie opowiadamy mu też, że kiedyś to było, ach, jak cudownie. Podajemy fakty, porównujemy teraźniejszość do przeszłości, lecz bez romantyzowania biedy, przemocy i zaniedbania, jakiego mogli doświadczać ówcześni rówieśnicy mojego syna.

Dlaczego mu to wszystko opowiadamy? Na pewno, by zrozumiał, jak szybko potrafi zmieniać się otaczająca nas rzeczywistość. Że to co dziś uważamy za normalne, za pięć lub dziesięć lat, może być uznane za skrajnie nieodpowiedzialne, niewłaściwie, karygodne. Jak duże są różnice międzypokoleniowe, jak bardzo zmienił się styl życia od czasów naszych dziadków, aż do dzisiaj. Jak bardzo różnie byliśmy wychowywani my, a nasze dzieci. Jak łatwo na przestrzeni lat można zacząć reagować zdziwieniem na coś, co kiedyś było zupełnie normalne.

Czy robimy to dobrze? Czas pokaże.


Fanpage Pani Miniaturowa – wejdź i polub mój profil, aby być na bieżąco!
Instagram miniaturowa.pl
Twitter PaniMiniaturowa

 

Skip to content