Czy wiesz komu współczujesz, komu pomagasz?

Parę dni temu dostałam nietypową wiadomość na moim fanpage. Nie zacytuję jej dokładnie, bo zdradza zbyt dużo intymnych szczegółów z życia prywatnego mojej koleżanki „po fachu”, ale od razu wydała mi się podejrzana. Osoba bez żadnych znajomych, informacji na profilu, czy chociażby zdjęcia, napisała do mnie, że chce wspierać moją koleżankę, tworząc grupę, w której będzie wrzucać linki do jej bloga i posty o niej, bo miała przykre przejścia w życiu i należy dodać jej otuchy i otoczyć wsparciem.

OK pomysł może mógłby mieć dobre intencje, gdyby nie to, że TAKICH rzeczy po prostu się nie pisze obcym ludziom i musiałabym być skończoną idiotką żeby uwierzyć, że ten cyrk ma na celu pomoc komukolwiek. Jednak, by być tego w 100% pewną zadałam pytanie samej zainteresowanej, czy zna taką osobę (podawała się za jej przyjaciółkę!), bo pisze ona bardzo szczegółowe informacje z jej życia i zaprasza do dołączenia do grupy na facebooku.

Zgodnie z moimi (i paru innych blogerek, do których napisała ta osoba) przeczuciami, sama zainteresowana nie zna takiej osoby, grupa jest lipna, a co gorsza jej założycielka bardziej życzy jej źle niż dobrze. Dlatego moi drodzy, gdy ktoś prosi Was o pomoc dla kogoś, wpłacanie pieniążków, zapisywanie się do grup, polubiania jakichś stron i wmawia Wam, że to z pewnością POMOŻE tej osobie, to każcie jej się puknąć w czoło.

Cyfrowa pomoc najczęściej nie ma żadnego odzwierciedlenia w życiu realnym. Gdy kogoś boli i dwieście osób napisze „ojej przykro mi, że cie boli, trzymaj się!” to ból nie zniknie. Może podniesiemy tą osobę na duchu, ale z pewnością jej NIE wyleczymy. Ale wróćmy do głównego tematu…

Jestem przerażona, że żyjemy w czasach gdzie obca osoba może bezkarnie podawać do wiadomości IMIĘ I NAZWISKO! danej osoby i prosić ludzi o zapisywanie się do grupy „dodającej otuchy”, gdzie wrzuca baaaardzo osobiste posty na temat jej życia prywatnego, małżeństwa i dzieci!  Pomijając kwestię SKĄD ONA TO WIE?! (to pewnie ktoś z najbliższego otoczenia tej rodziny) Jest to absolutnie niedopuszczalne i osoby posuwające się do tego rodzaju czynów powinny być usuwane z mediów społecznościowych. Sprawą powinna też zainteresować się policja, ale to już pewnie musiałoby zostać oficjalnie zgłoszone przez pokrzywdzoną (proszę, zrób to!).

Swego czasu też byłam ofiarą podobnych zachowań pewnej wariatki. Okazało się później, że była chorobliwie zazdrosna o mojego ówczesnego narzeczonego. Oskarżała mnie m.in. o „zmuszenie go do małżeństwa poprzez złośliwe zajście w ciąże” (chyba miała jakieś błędne informację, bo w związku małżeńskim nigdy nie byłam), groziła mi w smsach, ona i jej koleżanki. Dzwoniła w środku nocy i nad ranem żeby nas budzić, a na prośby, by tego nie robiła, ponieważ mamy w domu noworodka, groźby nasilały się. Dopiero postraszenie policją i ostra reprymenda telefoniczna ze strony mojego narzeczonego podziałały. Trzeba było dziewczynie wytłumaczyć, że niszczenie naszego życia nie sprawi, że on ją pokocha i będą już na zawsze razem. Choć tłumaczenie czegokolwiek jest trudne, gdy mamy do czynienia z osobą rozchwianą emocjonalnie.

Co robić, gdy ktoś nas prosi o pomoc komuś, klikanie, wpłacanie pieniążków, udostępnianie postów itp.? Przede wszystkim spróbujmy się dowiedzieć, czy osoba, na której leczenie zbieramy pieniążki rzeczywiście jest chora! Czy fundacja, o której mowa, na prawdę istnieje. Nawet nie zdajecie sobie sprawy jakim biznesem są żebro-blogi i żebro-strony, na których non stop żeruje się na cudzej dobroci. Jakiś czas temu bardzo niefajnym echem odbiła się akcja zbierania krwi dla chorej na białaczkę, po czym się okazało, że to wszystko było sfałszowane, a sama zainteresowana załamała się tym, że ktoś tak paskudnie wykorzystał jej osobę. Pomagajmy, wspierajmy, ale nie bądźmy w tym wszystkim ślepi na fakty. Nie dajmy się naiwnie nabierać, bo jest mnóstwo ludzi, którzy chcą nas wykorzystać.

Tu moja wielka prośba do zdesperowanej-zakochanej. Prześladowanie dziewczyny, narzeczonej lub żony twojego obiektu westchnień i rujnowanie jej życia prywatnego i zawodowego, nie sprawi, że on nagle ją rzuci w cholerę i zainteresuje się tobą. Jesteś chora i powinnaś zgłosić się do specjalisty, który pomoże ci poradzić sobie z emocjami, które tobą targają. Gdyby było wam przeznaczone być razem to byście byli, pogódź się z tym.

Żyj i pozwól żyć innym.